10/05/2026
Zakaz podlewania czy edukacja – co faktycznie ratuje naszą wodę?
Sezon letni zbliża się wielkimi krokami, słupki rtęci szybują w górę, a wraz z nimi... ciśnienie w kranach drastycznie spada. W wielu gminach pojawiają się komunikaty o zakazie podlewania ogródków i napełniania basenów. 🚫🌻
Czy to jedyna droga? Jako radni klubu PGO uważamy, że zamiast jedynie zakazywać, powinniśmy przede wszystkim budować świadomość.
🏛️ Nasze działania: Uchwała intencyjna i wniosek
Od dłuższego czasu podkreślamy, że walka z suszą nie może opierać się tylko na restrykcjach.
• Głos radnych PGO: Wskazywaliśmy wielokrotnie, że kluczem powinna być uchwała intencyjna. To jasny sygnał dla mieszkańców i urzędu, w jakim kierunku chcemy iść – nie poprzez kary, a poprzez wspólne cele w gospodarowaniu wodą.
• Piotr Sędziak na komisji czwartkowej w dniu 07/05/2026 oficjalnie złożył wniosek o zmianę uchwały.
• Poparcie Komisji: Mamy dobre wieści! Komisja Ochrony Środowiska i Dziedzictwa Kulturowego poparła ten wniosek. To pokazuje, że merytoryczne argumenty o potrzebie edukacji i retencji zyskują uznanie wszystkich radnych.
Temat wróci na najbliższej sesji Rady Miejskiej, gdzie będziemy dalej zabiegać o mądre rozwiązania systemowe.
1. Zakaz, czyli „bezpiecznik” systemu
Gdy zużycie wody w godzinach wieczornych wzrasta o kilkaset procent, systemy pompowe mogą nie wytrzymać. Zakaz to rozwiązanie doraźne i konieczne, gdy:
• Zaczyna brakować wody do celów bytowych (mycie, gotowanie).
• Spada ciśnienie w hydrantach, co zagraża bezpieczeństwu pożarowemu.
• Lokalne ujęcia nie nadążają z regeneracją.
2. Edukacja, czyli gra długofalowa
Zakaz często budzi opór („płacę, więc wymagam”). Tymczasem świadomy mieszkaniec to taki, który wie, że:
Podlewanie trawnika w pełnym słońcu to marnotrawstwo – większość wody wyparuje, zanim dotrze do korzeni (a słońce może poparzyć rośliny!).
Złota godzina: Najlepiej podlewać wcześnie rano lub późnym wieczorem.
Ogród to nie pole golfowe: Wyższa trawa lepiej trzyma wilgoć i nie wysycha tak szybko jak ta przystrzyżona „na zapałkę”.
Deszczówka to skarb: Zbieranie wody z dachu to darmowe podlewanie bez obciążania sieci.
💡 Werdykt?
Zakazy są jak hamulec bezpieczeństwa – używamy ich w sytuacjach kryzysowych. Jednak to edukacja buduje kulturę szacunku do wody. Zamiast pilnować, czy sąsiad nie wyciągnął węża, lepiej promować ogrody przyjazne retencji i oszczędne systemy nawadniania (np. linie kroplujące).
A jakie jest Wasze zdanie?
Wolicie jasne odgórne zakazy w upalne dni, czy uwaźacie, że jako wspólnota powinniśmy po prostu lepiej zarządzać zasobami bez „strażnika” nad głową? Dajcie znać w komentarzach! 👇