21/04/2026
(NIE)ZAPOMNIANY KASPER KARLE
Na tle budynku przesieckiej szkoły ubrany elegancko mężczyzna w prawej ręce trzyma jakieś naczynie, lewą wskazując na stojącą przed nim grubiutką świnię zwróconą w stronę przepełnionej miski z jedzeniem. Na świnię spogląda również stojąca obok dżentelmena kobieta z dłońmi spoczywającymi na barkach jasnowłosego dziecka. Obok nich wszystkich zaś widzimy szkolną tablicę opartą na drewnianej sztaludze. Na tablicy kredą napisano po niemiecku: „Unsere Zukunft hängt am Mistgabelstiel! Kasper. Hain/R.” Oznacza to: „Nasza przyszłość wisi na trzonku od wideł do obornika! Kasper, Przesieka”.
O co tu chodzi?
Zdjęcie, już po II wojnie światowej, otrzymał były mieszkaniec i nauczyciel z Hain/Przesieki, Robert Zander, od innego dawnego mieszkańca. Skłoniło go to do przypomnienia niezwykle barwnej postaci, którą był Karl Kasper, człowiek dziś zupełnie zapomniany.
Co ciekawe, anegdotę ze zdjęciem utrwalił przesiecki pisarz Hans Christoph Kaergel w swoim opowiadaniu „Peregrin Seidelmann”. Nie podaje nazwiska, ale pisze: „Pewnego dnia dobry nauczyciel z Hain postawił szkolną tablicę na podwórzu, zapędził pod nią najtłustszego wieprza i z niemałym wysiłkiem nauczył go na chwilę stać nieruchomo. Następnie wezwał fotografa z Giersdorfu [Podgórzyna]". W rzeczywistości fotografem był Alfred Exner, który miał zakład w ówczesnych Cieplicach. Słowa na tablicy w tymże utworze literackim brzmiały nieco inaczej: „Nasza przyszłość leży w świniach!” Tak czy inaczej, Kasper nawiązywał tutaj w kontrowersyjny sposób do słów cesarza Wilhelma II („Nasza [Niemiec] przyszłość leży na wodzie!”), wygłoszonych z okazji otwarcia portu w Szczecinie w 1898 roku. Poprzez tę inscenizację ze świnią, Kasper bronił tradycyjnej społeczności rolniczej, krytykując w ten sposób cesarza za jego marzenia o „wielkości, podbojach, krwi i żelazie”.
Kasper Karle, jak go we wsi nazywano, był przede wszystkim nauczycielem. W opowiadaniu Kaergla on i jego uczniowie określeni są jako „dziwni”, a „inspektor szkolny odkrył, że dzieci w tej górskiej wiosce były nad wyraz pobudzone. Udzielały szczerych odpowiedzi, rozmawiały o wszystkim, co pod słońcem i na świecie, i wiedziały więcej z gazet niźli ze wspaniałych opowieści z czytanek”.
Kasper do Przesieki przybył w 1890 roku, do starej szkoły nauczyciela Hermanna Kruschego, zwanej wtedy „Akademią” (pisałem o niej w osobnym artykule), a gdy 14 października 1902 roku otwarto nową ewangelicką szkołę, zaczął uczyć tamże.
Nowa szkoła powstała na terenie zwanym „Schwinghammers Lustgarten”, czyli w dawnych ogrodach dawnego właściciela wsi, Georga Andreasa Schwinghammera. Zander pisze: „Ponieważ Kasper był wielkim koneserem owoców, natychmiast przystąpił do zakładania wspaniałego ogrodu wokół nowego budynku szkoły, zgodnie z opracowanym przez siebie planem. Zawsze podziwialiśmy kunszt, z jakim dokonywał właściwego doboru odmian owoców, co nie było łatwe, ponieważ szkoła znajduje się prawie 600 metrów nad poziomem morza i tylko bardzo specyficzne, sprawdzone odmiany nadają się do uprawy na tej wysokości”.
Obok ogrodu Kasper miał też działkę, na której uprawiał warzywa. Zresztą, mieszkańcy Hain uważali, że Kasper minął się z powołaniem i bardziej niż na nauczyciela nadawał się na leśnika czy rolnika i hodowcę. Co ciekawe, przy wejściu do swojego ogrodu umieścił napis-ostrzeżenie:
„Tu rośnie chleb, kiedyś człowiek będzie się nim żywił. Wole, nie zadeptuj go swymi nogami!”
Przypominała ta przestroga inne spotykane gdzieniegdzie w górach, np. „Wstęp na łąkę dozwolony tylko bydłu!” (przy Spindlerbaude) lub „Drogi wędrowcze, pamiętaj: idź po ścieżce, a nie po trawie, aby łatwo i bez trudu odróżnić się od bydła” (przy Hampelbaude).
Gdy na początku XX wieku we wsi powstała stacja obserwacyjna Berlińskiego Instytutu Meteorologicznego, Kasper objął stanowisko obserwatora na część etatu i zarządzał stacją z wielkim zainteresowaniem i zapałem. Wiernie prowadził dziennik obserwacji, raportował je do centrali, a także zapisywał spostrzeżenia o charakterze ogólnym. W kronice szkolnej opisał szczegóły niszczycielskiej powodzi z 1897 roku. Eseje na temat doświadczeń meteorologicznych ukazały się nawet w czasopismach specjalistycznych. Zander wspomina, jak dzięki Kasperowi dowiedział się o ciekawym zjawisku pogodowym typowym dla Karkonoszy. Chodzi o groźny układ chmur zwany Moazagotl (od nazwiska jego odkrywcy, pasterza Gottlieba Matza). Pojawia się równolegle do długich grzbietów górskich, gdy wilgotne powietrze napływa i gromadzi się, przynosząc deszcz. Po drugiej stronie grzbietu powstaje wiatr fenowy, stąd szybownicy z Jeżowa wiedzieli, że Moazagotl zwiastował dobrą pogodę do latania.
Karl Kasper należał do Towarzystwa Karkonoskiego (RGV), znał śląskie góry, które przemierzał z bambusowym kijem i które sławił w różnych publikacjach. Kiedy na przełomie wieków Przesieka rozkwitła jako uzdrowisko, było to między innymi zasługą Kaspera.
Mimo, że Kasper należał do RGV, organizacji promującej rozwój turystyki, dostrzegał też zagrożenia z tego rozwoju wynikające. Pisał: „Naturę, przed którą nasi przodkowie kłaniali się jak przed kapłanką, degradujemy do roli służącej, nie – niewolnicy”. Utożsamiał się z ideałami popularnego pod koniec XIX w. ruchu zwanego „Heimatschutz” (czyli „ochrona ojczyzny”), który kładł nacisk na ochronę przyrody i krajobrazu, również cennego krajobrazu miejskiego, dziedzictwo kulturowe i tradycje, folklor i tożsamość regionalną. Postulował, by Towarzystwo Karkonoskie poprzez działania lokalne przyczyniało się do takiej właśnie ochrony.
Kasper był ponoć dobrym towarzyszem i dowcipnym rozmówcą, choć niekiedy dość drastycznym w swoich wypowiedziach. Ponoć nie przywiązywał wagi do swojego wyglądu, przez co czasem był niezrozumiany lub nie traktowany z należytą powagą.
To Karl Kasper napisał w 1894 roku specjalnie dla lokalnych mieszkańców sztukę teatralną „Eem Winde”. Wystawiano ją podczas przesieckich „wieczorów przędzalniczych”, ale też gościnnie w innych miejscowościach. W jednym z czasopism z 1900 r. znalazła się recenzja tejże jednoaktówki, w której czytamy, m.in.: „Wydana własnym nakładem autora. Cena 50 Pf. Na festyny klubowe, spotkania regionalne, a nawet dla teatru amatorskiego, autor oferuje nam tutaj małe dzieło, które zdecydowanie należy polecić. W tej prawdziwie czarującej sztuce typy i sytuacje chłopskie są przedstawione z rzadkim naturalizmem i bez najmniejszej nuty wulgarności. Postacie są żywo zarysowane, szczególnie efektowne są postacie kobiece. Dzieło było już wystawiane z wielkim sukcesem w Hirschbergu, Hermsdorfie u. K., Krummhübel, Görlitz i Forst i. L., a nawet zachwyciło Jej Królewską Wysokość Księżniczkę von Meiningen w cieplickim teatrze. Sztuka trwa 1,5 godziny. Po otrzymaniu kwoty 50 Pf. można ją nabyć bezpośrednio od autora, nauczyciela Kaspara w Hain w Karkonoszach”.
Jak pisze Zander, Karl Kasper był „prawdziwym Niemcem na wskroś”, a po zakończeniu I wojny światowej, „martwił się o dalsze istnienie swojej ojczyzny”. Wszystko, co związane z polityką, głęboko go poruszało. Był w tej kwestii pesymistą i ponoć przepowiadał, jakby z proroczą intuicją, upadek Cesarstwa, II wojnę światową i podział Niemiec.
Sam tego nie dożył. Jednego z pierwszych dni czerwca 1925 roku spoczął na podgórzyńskim cmentarzu. Po zakończeniu pracy w szkole w 1921 roku właśnie w Podgórzynie zamieszkał z żoną Elisabeth. Oszczędzone mu też było przeżywanie śmierci swojego jedynego syna. Pełnił on funkcję leśniczego powiatowego w górach wokół Bystrzycy Kłodzkiej, a pod koniec wojny pracował w administracji leśnej Generalnego Gubernatorstwa. Nie wrócił już stamtąd żywy do żony i czwórki dzieci.
Elisabeth Kasper wymieniona jest jeszcze w księdze adresowej Podgórzyna w roku 1927. Po II wojnie światowej została wysiedlona do strefy brytyjskiej i zmarła 30 czerwca 1951 roku w wieku 82 lat.