31/05/2026
Paweł Usiądek Konfederacja: 🚫Węgry blokują płody rolne z Ukrainy❗
Węgierski rząd ponownie zakazał importu produktów rolnych z Ukrainy. Ograniczenia obejmują m.in. mięso, jaja, miód, warzywa, zboża, mąkę, nasiona słonecznika, olej i wino, ale nie dotyczą tranzytu przez terytorium Węgier.
Magyar jest "proeuropejski", ale węgierskich rolników chroni tak samo jak Orbán. Polska tego nie robi.
Péter Magyar - nowy premier Węgier, promowany przez Brukselę i zachodnie media jako "demokratyczna" alternatywa dla Orbána - właśnie przywrócił zakaz importu ukraińskich produktów rolnych. Opublikowany w węgierskim dzienniku urzędowym 23 maja zakaz obejmuje wołowinę, wieprzowinę, drób, jaja, miód, pszenicę, kukurydzę, olej jadalny i wino z Ukrainy.
Historia tej decyzji jest znamienna. Rząd Magyara po przejęciu władzy omyłkowo nie przedłużył zakazu wprowadzonego przez Orbána, tworząc lukę prawną. Przez trzy dni ukraińska żywność mogła swobodnie wjeżdżać na Węgry. Organizacje rolnicze natychmiast podniósł alarm. Rząd zadziałał błyskawicznie - "pilne działania" zakończyły się nowym rozporządzeniem w ciągu doby.
Minister rolnictwa Szabolcs Bóna powiedział wprost: ochrona węgierskiej żywności, ziemi rolnej i gospodarzy jest interesem narodowym.
Teraz porównanie z Polską. Polska jest trzecim eksporterem drobiu na świecie. Polskie rolnictwo przez lata po 2022 roku tonęło pod napływem taniej ukraińskiej żywności - zboża, drobiu, miodu, jaj. Rolnicy blokowali granice, protestowali na ulicach, domagali się ochrony. Rząd Tuska przez długi czas lawirował, obawiając się konfliktu z Kijowem.
Magyar jest "przyjacielem Ukrainy" i "demokratą" - i zakazuje importu ukraińskiej żywności, bo musi chronić własnych rolników. Orbán robił to samo.
Tusk, ale i Morawiecki mieli inne podejście - bo politycznie im się to nie opłacało.
Interes narodowy nie ma barw partyjnych. Ma tylko skutki - albo ich brak.