Dyszno - Ringenwalde

Dyszno - Ringenwalde Chcemy pokazać wam Dyszno z wielu stron, zarówno aby ci co znają je odkryli je na nowo jak i również usłyszeli o nim inni.

To że nie udzielaliśmy się w mediach nie oznacza też, że siedzieliśmy i nic nie robiliśmy.Udało nam się zamieścić wszyst...
16/09/2024

To że nie udzielaliśmy się w mediach nie oznacza też, że siedzieliśmy i nic nie robiliśmy.
Udało nam się zamieścić wszystkie zdobyte informacje materiały i fotografie powiedzmy w jednym miejscu.
Mamy w w historii wsi mała lukę w czasach po wojennych. Bardzo prosimy o informację jakie rodzimy zamieszkały w Dysznie zaraz po Wojnie wasi rodzice, dziadkowie......

16/09/2024

Moi kochani to zaczynamy.
W grupie siła a więc proszę was o pomoc,
spisuję wspomnienia mieszkańców ( wielu z was już mi przesyłało pewne wspomnienia odszukuję je właśnie i spisuję). Proszę was jaśli chcecie i możenie przesyłacie nam wasze wspomnienia z Dyszna mogą być to opowieści rodziców dziadków.
Niebawem nasze wspomnienia też będą częścią historii i szkoda by było je zatracić i zapomnieć.
Jeszcze raz zachęcam do pisania.

16/09/2024

Witamy spowrotem
wiemy że długo się nie udzielaliśmy, potrzebowaliśmy trochę przerwy niektóre wydarzenia i sytuację przelały naszą czarę goryczy.
Ale teraz z nowym entuzjazmem i z nowym zaangażowaniem działamy dalej !!!!!!
Pierwszym naszym postanowieniem jest odwiedzić Gundulę . wczoraj zapytaliśmy co ona o tym myśli a dziś otrzymaliśmy odpowiedz.......
............. Twój pomysł, żeby mnie odwiedzić, jest świetny, więc od razu Cię zapraszam! Chętnie pokryję koszty podróży i możesz u mnie zamieszkać - Tak, nie mówię ani słowa po polsku. Czy umiesz mówić trochę po angielsku? Ale może znajdziemy tutaj kogoś, kto będzie mógł dla nas tłumaczyć.. Musimy więc znaleźć czas, w którym będziemy mogli poczynić przygotowania rodzinne i zawodowe, aby odbyć tę podróż tutaj. Zima nie jest zbyt dobra, ponieważ tutaj, na południu, może być dużo śniegu i czarnego lodu i oczywiście lodowato zimno...........

Do wielu innych celów będziemy potrzebować waszej pomocy i jak najwięcej informacji o Dysznie.

pozrdrawiamy

Po tak długim czasie ...... Po wysłaniu ....dziestu e-maili i listów.... Dostaje się najcudowniejszy i najbardziej wycze...
30/08/2024

Po tak długim czasie ...... Po wysłaniu ....dziestu e-maili i listów.... Dostaje się najcudowniejszy i najbardziej wyczekany list.

Na zdjęciu Pan Reinhold Czolbe przedwojenny mieszkaniec Ringenwalde. Zdjęcie wykonano około roku 1899. W Ringenwalde  za...
08/04/2021

Na zdjęciu Pan Reinhold Czolbe przedwojenny mieszkaniec Ringenwalde. Zdjęcie wykonano około roku 1899. W Ringenwalde zajmował się produkcją mebli. Został zastrzelony w Ringenwalde w 1945r. Wraz z żoną.
Napisała do nas córka jego brata, poszukuje informacji o swojej rodzinie. To co my wiedzieliśmy przekazaliśmy może ktoś z Państwa wie coś na temat tej rodziny?

W tym roku dokładnie 25 marca minely 34 lata od katastrofy SU - 24. Niestyty nie mogliśmy odwiedzić tego miejsca w czwar...
28/03/2021

W tym roku dokładnie 25 marca minely 34 lata od katastrofy SU - 24. Niestyty nie mogliśmy odwiedzić tego miejsca w czwartek, ale byliśmy tam dzisiaj. I bardzo chcemy podziękować za pamięć między innymi " młodzieżowemu klubowi pokolenia przyszłości Moskwy", " Lidze Obrony Kraju z Witnicy", "Stow. Spad. Polskich Kombatantów II Wojny Światowej". Ale odromne podziękowanie i wielki szacunek dla 5 letniej Natalki oraz 9 letniego Bartka - jesteście wielcy DZIĘKUJEMY. Chcemy podziękować również tym, którzy odwiedzili to miejsce w tym dniu jak i odwiedzają je przez cały rok.

08/05/2020

UWAGA
Pilnie poszukuję zdjęcia pałacu z Grzybna może ktoś posiada w swojej domowej kolekcji.

12.01.2020r. ( część piętnasta ).......Zeszłam z nasypu drogowego w dół i położyłam się w niecce, nieskończenie zmęczona...
07/05/2020

12.01.2020r. ( część piętnasta )
.......
Zeszłam z nasypu drogowego w dół i położyłam się w niecce, nieskończenie zmęczona i zdesperowana, ponieważ straciłam brata w tym tłumie ludzi. Nagle podszedł do mnie starszy człowiek i powiedział: „Dziewczynko, co tutaj robisz? ”- płakałam i powiedziałam mu: „Chcę tu teraz umrzeć. Padam z sił, straciłam też mojego brata”. Wtedy mężczyzna powiedział: „Znajdziemy Twojego brata. Pomogę Ci go znaleźć. Podaj mi rękę i bagaż i chodź ze mną."
Potem rzeczywiście znalazł mojego brata, a wieczorem znów byliśmy razem. Zostawiliśmy trochę bagażu , żebym nie musiała już tyle dźwigać, a potem spędziłam tygodnie na odysei po wschodniej części Niemiec okupowanej przez Rosjan z wieloma innymi wypędzonymi, w ciągu dnia w wagonie bydlęcym, wieczorem przechodziliśmy przez baraki do odwszawiania i rejestracyjne do obozów dla uchodźców. Było coś do jedzenia i przydzielono nam łóżko. Czasami zatrzymywaliśmy się w jednym miejscu na dłużej, czasem trwało to przez kilka następnych dni. -
Mieliśmy ze sobą naszą pocztówkę i mówiliśmy wszystkim, że mamy jechać do Berlina . Ale pewnego dnia znaleźliśmy się w ośrodku dla osieroconych dzieci w Szlezwiku-Holsztynie.
Mój ojciec znalazł nas w Berlinie przez Niemiecki Czerwony Krzyż i nieprawdopodobny zbieg okoliczności, co wciąż uważam za największy cud w moim życiu. - Później uciekliśmy z nim przez wschodnią granicę Niemiec na Zachód - Kilka lat później ożenił się z naszą drugą matką, która była w stanie dać nam całą miłość, której tak bardzo potrzebowaliśmy po naszej strasznej stracie - ……… Ale to jest inna historia …
Gdy dobra moc Twa stale mnie ochrania,
nie lękam się, co mi przyniesie dzień,
Ty jesteś ze mną stale od zarania,
Ty chronisz mnie, gdy idzie nocy cień.
Dietrich Bonhoeffer

[(urodzony we Wrocławiu)
/ tłumaczenie: ks. Tomasz Bruell 1980
Źródło: Śpiewnik Ewangelicki, Bielsko Biała 2002, Nr 100 /]
Gundula Pawlenka (z domu Lindemann)

12.01.2020r. (część czternasta).........Aż któregoś dnia powrócił do gospodarstwa P***k powracający z wojny i przyniósł ...
06/05/2020

12.01.2020r. (część czternasta)
.........
Aż któregoś dnia powrócił do gospodarstwa P***k powracający z wojny i przyniósł nam pocztówkę od ojca. Napisał do nas, że powinniśmy wybrać się z następnymi uchodźcami i dotrzeć do naszych krewnych we Frankfurcie nad Odrą lub do opactwa Bethanien w Diakoniekrankenhaus w Berlinie. Potem nas tam odbierze.
Później dowiedzieliśmy się, że mój ojciec próbował w ten sposób przekazać nam wiadomości. Ale tylko ta jedna pocztówka faktycznie do nas dotarła.
Była już wiosna 1946 r., wówczas mówiono, że wszyscy niemieccy mieszkańcy będą musieli opuścić wioskę podczas następnej wędrówki uchodźców. Ci, którzy zostali, musieli zrezygnować z niemieckiej tożsamości, czyli otrzymają polskie nazwiska, będą musieli mówić po polsku i podporządkować się polskim mieszkańcom wioski. – My nie musieliśmy podejmować takiej decyzji. Mieliśmy pocztówkę naszego ojca i rodzinę, która z nami pójdzie. Obiecała gospodarzowi Wolffowi, że będzie na nas uważać .-
Uchodźcy przewożeni wagonami bydlęcymi swój pierwszy przystanek mieli w Szczecinie. Poza miastem musieliśmy iść z bagażem do dużych budynków przypominających koszary. Zostałam obładowana wszystkimi naszymi bagażami, ponieważ mój młodszy brat był osłabiony z powodu głodu, że nic nie mógł unieść. - A potem straciłam Konrada podczas długiego, żmudnego marszu. - Czułam się wyczerpana na śmierć i wciąż pamiętam, że wtedy postanowiłam umrzeć.-
................
cdn

12.01.2020r. r (część trzynasta)............Obudziłam się wcześnie rano i zauważyłam, że moja niebieska letnia sukienka ...
04/05/2020

12.01.2020r. r (część trzynasta)
............
Obudziłam się wcześnie rano i zauważyłam, że moja niebieska letnia sukienka bardzo się zbrudziła od tej zakurzonej pokrywy. Potem jeszcze bardziej przestraszyłam się
lania, które mi groziło. - Zeszłam ze strychu i pobiegłam za domem przez łąki do strumyku. Tam umyłam brudną sukienkę oraz położyłam ją na łące, aby poranne słońce mogło ją wysuszyć. Było już lato.
Moja polska przyjaciółka znalazła mnie około południa. Szukała mnie wszędzie, ponieważ gospodarz Wolff przyszedł do jej rodziców i zapytał o mnie. Powiedziałam jej, że nigdy nie wrócę do gospodarza Wolffa z obawy przed laniem.
Zabrała mnie więc ze sobą i ukryła w dużym domu gospodarstwa Kienauów na poddaszu w dawnej wędzarni. Przyniosła mi też coś do jedzenia. Spędziłam w tym miejscu cały dzień. - Ponieważ gospodarz Wolff wrócił i zapytał o mnie, moja przyjaciółka powiedziała swojemu ojcu, że mnie ukryła, ponieważ tak bardzo się boję gospodarza Wolffa.
W końcu wieczorem rolnik przyszedł ponownie, ojciec mojej przyjaciółki wynegocjował z nim, że pozwoli mi pójść z nim, jeśli złoży świętą obietnicę, że nigdy mnie już nie uderzy. On to zrobił, a ja wróciłam do mojego brata na dziedziniec, w którym teraz mieszkaliśmy.
Jak dzieci odczuwają tak chaotyczne życie, wyrwane ze wszystkiego, czego do tej pory doświadczyły i co przeżyły w swoim beztroskim dzieciństwie, szczególnie w życiu codziennym charakteryzującym się głodem, brudem, strachem oraz całkowitą utratą miłości i poczucia bezpieczeństwa, przynależności swoim rodzicom? -
Pamiętam, że postanowiłam sobie, że muszę się nauczyć żyć w nowej rzeczywistości, w której trzeba było jakoś funkcjonować.- Ale pamiętam, że ja jako ośmio- czy wówczas już dziewięcioletnie dziecko miałam myśli dorosłego: Dlatego wyobrażałam sobie, że pewnego dnia się obudzę i to całe chaotyczne życie okaże się snem, nieprzeżytą rzeczywistością – podobnie jak choroba, którą się przezwyciężyło.-
Pomyślałam sobie, że jeśli w tych tygodniach wojny (o końcu wojny my dzieci nie wiedziałyśmy) nie umarłam, tylko dalej żyłam, to Bóg wziął mnie pod swoją opiekę, ponieważ mnie w tym życiu potrzebuje. Na razie moim zadaniem było opiekować się młodszym bratem, co nie zawsze mi się udawało, a czego nie zawsze byłam świadoma . On często chodził własnymi ścieżkami.
Pewnego dnia wydarzyło się coś cudownego: był to już nowy rok. Miałam już 9 lat, ale nikt się nie przejął moimi urodzinami, nawet ja nie byłam świadoma. Zima znów minęła. Bardzo ucierpieliśmy z powodu zimna, nasze ręce i stopy były zmarznięte, a niewielu pozostałych mieszkańców wsi wycięło młode drzewa akacjowe na skraju lasu i w ten sposób ogrzewało jedyny piec. Prawie nic nie było do jedzenia, ponieważ nic nie zostało zasiane ani posadzone. Dzięki Bogu mój brat zawsze przynosił jakiś chleb ze swoich wypadów.
...........
cdn

12.01.2020r (część dwunasta)...................My dzieci czuliśmy się dość bezpiecznie z dużą swobodą. Zbadaliśmy region...
30/04/2020

12.01.2020r (część dwunasta)
...................

My dzieci czuliśmy się dość bezpiecznie z dużą swobodą. Zbadaliśmy region poza północnym krańcem wsi i odkryliśmy zniszczony do którego naturalnie się wczołgaliśmy. A potem znaleźliśmy okopy. Weszliśmy do nich, i naprawdę byłam zaskoczona jak misternie zbudowano ten rów z wieloma zadaszonymi schronami - jak małe chaty. Nie wiedzieliśmy że front biegł tak blisko za domami wiejskimi. Oczywiście ten rów był idealny miejscem dla dzieci do zabawy w chowanego. Ale było to dla nas dość przerażające miejsce i nie chodziliśmy do niego tak często jak do czołgu.

Również w tym czasie pobiegliśmy do zamku w lesie. Odkryliśmy tam również ogromne zniszczenia a przede wszystkim zobaczyliśmy górę leżących na ziemi książek, zgniłą przez deszcz i śnieg w zimowych miesiącach. Książki zostały również szeroko rozrzucone w lesie, a sam zamek w dużej mierze zniszczony, najwyraźniej wybuchł pożar.

Pewnego dnia gdy przeszłam przez krzaki obok kościoła do budynku naszej pralni i magazynu, w naszym domu szkolnym znalazłam tam również prawie zgniłą gór papieru i książek. Były to głównie zapisy naszej rodziny i odkryłam kilka stron pamiętnika mojej matki, który zaczęła pisać kiedy się urodził i z którego ciągle wystawał mój kosmyk włosów. Raz mi to pokazała i naturalnie bardzo mnie to zafascynowało. Jak je tylko znalazłam zabrałam je ze sobą. Nadal go posiadam i cenię jak wielki skarb.

Naturalnie wiele z tych wypadów robiłam z moim bratem, ale często spotykałam się z moją polską przyjaciółką. Razem chodziliśmy zwiedzać i często wracałam późnym wieczorem na farmę Wolffa. Był teraz odpowiedzialny za nas osierocone dzieci, ale my dzieci nie mieliśmy pojęcia o tej opiece. Więc za każdym razem gdy wróciłam późno dostawałam baty. A ten środek edukacyjny nie zadziałał to mi się zdarzało w kółko.

Wiec pewnego wieczoru postanowiłam nie wracać do farmera Wolffa. Za bardzo bałam się lania. Więc kiedy pożegnałam się z moją polską przyjaciółką, której nic nie powiedziałam o moim planie, poszłam do domu na farmę Kruger, który dobrze znałam z przeszłości i w którym już nikt nie mieszkał.

Za mieszkaniem była stajnia dla koni i stodoła nad nią był spichlerz. Wejść można było do niego po drabinie. Ukryłam się tam. Wokoło było kilka skrzyń. Naturalnie były splądrowane i puste, a ciężkie wieka od nich leżały na podłodze. W jednej z tych pokryw położyłam się spać.
.......................
cdn

12.01.2020 ( część jedenasta )........ Kiedy pierwsze jabłka były już dość jadalne, zabraliśmy je i mieliśmy wyrzuty sum...
27/04/2020

12.01.2020 ( część jedenasta )
........

Kiedy pierwsze jabłka były już dość jadalne, zabraliśmy je i mieliśmy wyrzuty sumienia, ponieważ ogród nie był już nasz. Żeby zjeść jabłko wspięłam się na ambonę ukryłam się tam.

Ambona nad ołtarzem zawsze była dla mnie tajemniczym miejscem, ponieważ kiedy chodziłam z rodzicami do kościoła ( mój ojciec był organistą w kościele), zawsze wydawało mi się to „cudem”, że kapłan który właśnie modlił się z nami przy ołtarzu poniżej, nagle wyszedł na górze, wyłonił się z ciemności na ambonie.

Teraz wiedziałam dlaczego tak się dzieje, ponieważ odkryłam schody na prawej ścianie za drewnianą okładziną. Często korzystałam z ambony, aby się schować kiedy się bałam i było to dla mnie najbezpieczniejsze miejsce w historii.

Kiedyś wspięłam się na wieżę kościoła wraz z bratem i moją przyjaciółką. Była tam lina od dzwonu….. bardzo wielka pokusa, której nie mogłam się oprzeć. Zawiesiłam się na linie i zadzwoniłam dzwonem. W biały dzień w tym chaotycznym czasie. Oczywiście cała nasza trójka bardzo się wystraszyła, ponieważ było to coś bardzo nielegalnego ! Zeskoczyliśmy ze schodów i schowaliśmy się, żeby nikt nas nie podejrzewał. Ale nikogo to nie obchodziło. Nikt nie pytał kto zadzwonił dzwonem. Nikogo to nie obchodziło, i nawet nie wiem czy inni ludzie oprócz nas w ogóle słyszeli ten dźwięk.

Latem Rosjanie w dużej mierze opuścili wieś. Jednak był mały batalion pod dowództwem kobiety. Nazywaliśmy ją „Generałem”. Grupa ta skonfiskowała niektóre pokoje w domu rolnika Wolffa i tam mieszkali. Nie wiem co ci Rosjanie musieli tutaj robić. My dzieci widzieliśmy tylko, że dużo świętowali, śpiewali głośno swoje piosenki i byli dla na dzieci mili.

Poza Wolffem, Panią Mildner i naszą trójką na farmie nie było już nikogo, ponieważ rozpoczęły się eksmisje.

Niestety pewnego dnia doświadczyłam okropnej sytuacji. Jeden z Rosjan zabrał mnie do salonu. Ustawiono tam duży stół. Żołnierze świętowali. Butelki wódki krążyły i zmuszano mnie do wypicia z nimi. Ale opierałam się, za to chętnie przyjęłam chleb pomidorowy, który mi podano. Rosjanin trzymał mnie na kolanach i nagle zaczął dotykać mnie swoimi obnażonymi genitaliami. Krzyczałam i walczyłam z przerażeniem. I dzięki Bogu „Generał” wypowiedziała we właściwym czasie rozkaz żeby mnie uwolnić. Wybiegłam z pokoju i ukrywałam się wiele godzin. Dzięki Bogu nic więcej mi się nie stało. W pewnym momencie i Ci ostatni Rosjanie opuścili farmę mi wieś.
..........................
cdn.

Adres

Rozansko
74-311

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dyszno - Ringenwalde umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Dyszno - Ringenwalde:

Udostępnij