04/04/2023
...no i zaczynam.
Na początek artykuł z nieistniejącej już gazety Nad Wisłą pana Roberta Korczaka z dnia 15stego listopada 2012.
Taką samą śpiewką operował burmistrz Jańczuk, który na trzy pisma o czym innym zawsze odpowiadał podkreśleniem, że zgodziliśmy się na rozbiórkę. Tylko nie przewrócił nigdy kartki z umową na drugą stronę. Nie było tam "lasu krzyży" tylko zapis, że umowa zawarta jest z powodu budowy drogi. W międzyczasie roztrząsałem ze swoją św. pamięci mamą, skoro dziadek z babcią kupili 2000 mkw to czemu w ewidencji gruntów z 1998 roku widniało że mamy 1650 mkw, a potem 1750 mkw? Skąd nagle znalazło się 100 mkw? Mama twierdziła, że gmina zabrała od dziadka ziemię pod drogę. Nie wiem czy użyła słowa "gmina" bo rzeczywiście zajęli część ziemi , czy też było jej wszystko jedno i tak nazwała organ władający pasem drogowym drogi wojewódzkiej i powiatowej. Przypadek sprawił, że w 2017 roku kiedy urząd wojewódzki zlecił firmie geodezyjnej wstępne obliczenia pod inwestycje dowiedziałem się, że działką 1/1 i 2/1 przyległą do mojej nieruchomości zarządza Gmina Konstancin -Jeziorna. Dla nie wtajemniczonych, te działki leżą po części na ul. Chylickiej od przejścia dla pieszych do ul. Pułaskiego i od skrzyżowania tych ulic do przystanku "Bydgoska" na połowie pasa ulicy (następne zdjęcia). Tak sobie policzyłem ich powierzchnie i rączki zatarłem. Mówię sobie: " Mam to w końcu- utracone 350 mkw!". No ale nie będę pytał jak frajer wprost "czy to moje zaginione ziemie pod drogę, które mogłem zgłosić zgodnie z art. 97 ustawy z 1997 roku. Sformułowałem zatem pytanie w inny sposób myśląc sobie: "zadam pytanie otwarte - skąd u Was w posiadaniu te działki?-niech się produkują w geodezji powiatu piaseczyńskiego". Niestety dostałem "drzwiami w nos". Zimny prysznic dla laika kiedy tekst mądrej geodezyjnej głowy z wydziału na ul. Czajewicza doszedł do mojej. "Masz Pan swoją księgę wieczystą (z 2012 roku), w którą wpisałeś sobie działki 3/1,3/2,3/3 i reszta nie powinna cię obchodzić a w ogóle to wykaż interes prawny, bo bez niego nic nie zobaczysz. Trudno , sobie pomyślałem, chociaż nie żałuję, że nie dostane odszkodowania jak sąsiedzi, za zabrane działki pod drogi. Od czasu do czasu jednak nachodziła mnie polska myśl o niesprawiedliwości w swoim pojętym znaczeniu i szukałem powodu aby na nowo zaczepić o te działki urzędników. I tak dyskusja nas przeniosła do 2017 roku, w którym dostałem jednocześnie dwa pisma zaprzeczające sobie stanem rzeczy. Starostwo odpisało na kolejne pismo, że nie ma dowodu na to, że wymienione działki należą do mnie. W tym samym roku dostałem pierwsze pisma z województwa zawiadamiające, że dojdzie do wywłaszczenia części moich działek w tym 2/1 i 1/1... No to zgłupiałem...Zapytałem urzędnika z województwa na jakiej podstawie to wiadomo, że działki są moje. Przedstawił mapę z wydzielonymi działkami i opisem że jako moja własność wpisane są do księgi HIP "Willi Skolimowianka" czyli wiedza musiała być przed 2012 rokiem kiedy powstawała księga wieczysta. Konia z rzędem temu kto wie:
1. Kto dokonuje wpisu do ksiąg HIP lub KW jeśli są zmiany w takich sytuacjach jak powyższa
2. Czy właściciele nie powinni być uczciwie informowani o takich zmianach
I teraz, skoro rzeczywiście ziemia 2/1 i 1/1 była nasza, ujawniona w 1998 roku jak jest wpisane w dokumentacji, to czy nie powinna być uwzględniona przez Gminę Marka Skowrońskiego przy wywłaszczaniu w 2003 roku? Ziemie można było zgłaszać do 2005 roku czy to przypadek lub niechlujstwo w pracy? Czy urzędnicy celowo działali żeby Skarb Państwa nie musiał płacić? W jakim świetle stawia teraz tą inwestycję na niby ta historia? W materiale Jolanty Erol skupialiśmy się na tym, że gmina coś zaczęła nie skończyła i jeszcze odszkodowania nie dała. A tu wyszło jeszcze, że pominęli fakt o działce , którą już droga idzie a należy do nas. Na obecną chwilę nikt nie reaguje na moje sugestie w Województwie a powinni. Chcieli skończyć wypłacenie odszkodowania za zajęte tereny pod inwestycje ale proponują mniejsze pieniądze za mkw niż wartość części sprzedanej tej samej działki w 2013 roku. Taki sobie operat szacunkowy wymyślili. Wiadomo, że jednostka nie będzie sobie życzyła nie wiadomo ile za odszkodowanie ale na Boga, w Konstytucji RP nawet jest zapisane, że nieruchomość zabrana przez Państwo pod inwestycje powinna być uczciwe opłacona na rzecz
właścicieli.
Co z tego, że pan Jańczuk kajał się w telewizji, że gmina chciała jak najlepiej, a wyszło jak zawsze. I nawet nie pomogło wybielenie się gdy mówił, że z wyburzonej części domu wysiedlono rodzinę z I-szego piętra, skoro nasz dom miał tylko poddasze. Pozatym mieszkała tam na parterze tylko moja babcia. Dzięki niej ten dom się trzymał. Ciekawe czy odzyskam pieniądze za działki 2/1 i 1/1 czy burmistrz albo inny odpowiedzialny dalej będzie nie przewracał kartki i nie zorientuje się w błędzie?