25/05/2023
- Sąd uznał, że nie był to znak geodezyjny, a nawet gdyby był, to niska jest szkodliwość tego czynu - mówi mecenas Robert Sucharzewski, który reprezentował szczeciniankę pro bono. - Sąd podzielił zgłaszane przez nas argumenty.
Mecenas Sucharzewski zwracał uwagę m.in na to, że po pierwsze - drewniany kołek był wbity w nieogrodzony i nieoznaczony teren, nie miał żadnego numeru. Po drugie - policja nie przeprowadziła postępowania dowodowego, które wyjaśniłoby, co tak naprawdę usunęła pani Aleksandra. Podkreślał, że trudno uznać, by usuwanie pomazanego żółtą farbą patyka było czynem zabronionym.
Więcej o tej sprawie na portalu: Wyborcza.pl Szczecin
- To były dwa lata nerwów, najpierw ksiądz mówił o mnie z ambony, potem do moich drzwi zapukała policja - opowiada pani Aleksandra, mieszkanka osiedla Nad Rudzianką w Szczecinie, która wygrała w sądzie rozpętaną przez parafię sądową sprawę.