Stargard in Pommern

Stargard in Pommern Strona poświęcona historii, ale nie historii jakiej uczymy się w szkole, lecz historii konkretnych ludzi.

Los człowieka jest zawsze bardziej interesujący niż ogólny proces historyczny, który zawsze jest trochę uproszczony.

18/02/2025
Ilse FroeschkeWspomnienia z książki „Fotografin im Ruhrgebiet”Część 3I tak jeździłam dzień w dzień pociągiem ze Stargard...
24/04/2024

Ilse Froeschke

Wspomnienia z książki „Fotografin im Ruhrgebiet”

Część 3

I tak jeździłam dzień w dzień pociągiem ze Stargardu do Szczecina. Pewnego ranka wszystko się jednak zmieniło. Już w czasie drogi z dworca do miasta wszystko było jasne. W nocy Szczecin przeżył okropny nalot bombowy. Kiedy dotarłam do Ringstraße, potwierdziły się moje przeczucia. Cały rząd domów, łącznie z Atelier Kaltenhäusera, został spalony. Wszystko leżało w gruzach i popiele. Tamten zapach spalenizny czuję do dziś w nosie.
Zniszczenie zakładu fotograficznego było przyczyną mojego usamodzielnienia się. Już wcześniej zresztą wykonywałam drobne zlecenia w okolicznych wsiach i dworach moją Leicą. Teraz napisałam oficjalne pismo z hitlerowskim pozdrowieniem w podpisie i dostałam zgodę na własną działalność. Zdjęcia robiłam aparatem w moim pokoju, miałam kilka obiektywów oraz dwie lampy, które mam aż do dziś. Jako ciemnię wykorzystywałam łazienkę mojej gospodyni.
Moja dobra przyjaciółka Hillusch Steinkraus miała wiele kontaktów i załatwiała mi kontrakty. Kiedy robiłam zdjęcia dzieci na wsiach czy dworach, dostawałam warzywa i owoce, niekiedy worek ziemniaków.
Przeżyłam wówczas także okropne chwile. Kiedy zaczęły nadjeżdżać pierwsze pociągi z uchodźcami z Prus Wschodnich, wielu ludzi w nich umierało. Musiałam robić fotografie zwłok do dokumentacji.
Mimo wszystko mam pozytywne wspomnienia z tego czasu w Stargardzie. Poznałam wówczas wielu interesujących ludzi. Wielu artystów w obawie przed bombardowaniami uciekało z dużych miast i trafiało do tej niedużej miejscowości.

Ilse FroeschkeFragment z ksiazki „Fotografin im Ruhrgebiet“Cześć 2Któregoś dnia wróciłam do Stargardu po weekendzie spęd...
12/04/2024

Ilse Froeschke

Fragment z ksiazki „Fotografin im Ruhrgebiet“

Cześć 2

Któregoś dnia wróciłam do Stargardu po weekendzie spędzonym u rodziców. Stwierdziłam, że w moim pokoju w pensjonacie ktoś mieszka. Byłam z tego powodu bardzo zła i postanowiłam się wyprowadzić. Znalazłam umeblowany pokój u pani Kunz. Była ona 175cio procentową nazistką, nosiła zawsze przypiętą odznakę NSDAP i witała mnie hitlerowskim pozdrowieniem. Pracowała w biurze partii. Mimo tego okazała się potem całkiem w porządku, dużo pomogła, kiedy poznałam włoskich jeńców wojennych.
Ponieważ zdobyłam już spore doświadczenie, postanowiłam zrobić dyplom mistrzowski. Redlinger nie zgodził się na to. Żeby zdać egzamin, musiałabym jeździć do szkoły w Szczecinie, a to wiązałoby się ze zwolnieniami z pracy. Postanowiłam w związku z tym ponownie zmienić pracę.
Wylądowałam u wiejskiego fotografa. Miał on staromodne studio, gdzie światło dzienne wpadało od góry. Robił zdjęcia pozowane aparatem harmonijkowym.
Nie zostałam u niego długo, gdyż dostałam szansę przygotować się do egzaminu mistrzowskiego w Atelier von Kaltenhäusera w Szczecinie. Było to eleganckie studio na czwartym piętrze w kamienicy przy Ringu. Wjeżdżało się tam windą. (…)
Codziennie rano jeździłam pociągiem ze Stargardu do Szczecina. W 1943 roku zdałam egzamin mistrzowski. Tematem mojej pracy były fotografie witraży Kościoła Świętej Marii w Stargardzie oraz wnętrz muzeum w Szczecinie. Jego dyrektorem był wówczas pan Holtze, daleki krewny mojego dziadka, który też nazywał się Holtze.

Dzisiaj rocznica tego wydarzenia.
09/04/2024

Dzisiaj rocznica tego wydarzenia.

Ilse FroeschkeFragment z ksiazki „Fotografin im Ruhrgebiet“Kiedy mój ojciec przeszedł na emeryturę w 1942 roku, rodzice ...
09/04/2024

Ilse Froeschke

Fragment z ksiazki „Fotografin im Ruhrgebiet“

Kiedy mój ojciec przeszedł na emeryturę w 1942 roku, rodzice przeprowadzili się do Batzlow w Oderbruch koło Bad Freienwalde. Złożyłam podanie o pracę w Stargardzie koło Szczecina i dostałam posadę w "Atelier Dr Redlinger". Nikt nie wiedział, gdzie Redlinger zrobił doktorat. W tamtym czasie było dużo pracy dla fotografa w prowincjonalnym pomorskim miasteczku. Redlinger zatrudniał mistrza do retuszu negatywów, recepcjonistkę, dwóch asystentów laboratoryjnych, a kiedy dołączyłam, pracowało dla niego trzech francuskich oficerow, jeńców wojennych. Wszyscy byliśmy w pełni zajęci. Ponieważ za każdym razem, gdy żołnierze byli powoływani do wojska, rodziny szybko robiły im zdjęcia; żołnierze byli zazwyczaj w mundurach.
Praca dla Redlingera byla dla mnie interesujaca odmiana. Szczegolnie ze wzgledu na Francuzow. Moglam dzieki nim cwiczyc moj francuski. Zaden z nich nie był wyuczonym fotografem, jeden tylko miał doświadczenie z kina. Jency wojenni mogli się dość swobodnie poruszać po Stargardzie. Mieszkali w umeblowanym pokoju, musieli jedynie zgłaszać sie do obozu na posilki.
Ja natomiast mieszkałam w pensjonacie, w pokoju bez bieżącej wody, z łazienką do wspólnej dyspozycji. Panowała tam ciekawa atmosfera, obiady jadało wielu ciekawych gości, wśród nich francuski jeniec, będący z zawodu aptekarzem.
Natomiast Redlinger był dość niejasna osoba. W zakładzie bywał rzadko, a po południu prawie nigdy. Budziło to rożne podejrzenia. Jakie on ma polityczne kontakty? A może był on szpiegiem?

Stargard zajety przez armie czerwona.
05/03/2021

Stargard zajety przez armie czerwona.

Kopia nie jest najlepsza, ale obraz w miarę czytelny. Fragment kroniki wojennej pochodzi z 1945 roku - wojska radzieckie wkroczyły w nocy z 4 na 5 marca 194...

Wojska sowieckie pedza na Stargard. Lektor zmysla historie kompletnie. Niewiele prawdy, ale duzo propagandy...
04/03/2021

Wojska sowieckie pedza na Stargard. Lektor zmysla historie kompletnie. Niewiele prawdy, ale duzo propagandy...

fragment rosyjskiej kroniki "Освобождение Польши"

Alex SchlosserPorucznikDywizja SpadochronowaOperacja Sonnenwende zakończyła się porażką. Przewaga sowietów była nie do p...
04/03/2021

Alex Schlosser

Porucznik
Dywizja Spadochronowa

Operacja Sonnenwende zakończyła się porażką. Przewaga sowietów była nie do pokonania, a my nie mieliśmy już ani za dużo sprzętu, ani tak doborowych oddziałów jak kiedyś.
Oddziały pancerne wycofały się, a my uwijaliśmy się rozwożąc rozkazy. Tym razem nakazujące odwrót. Nasza obrona przypominała durszlak, pojedyncze oddziały broniły małych odcinków frontu, w większości były to formacje obcojęzyczne.
Rosjanie wjeżdżali swoimi czołgami w nasze pozycje jak w masło. Dostałem zadanie dostarczyć Walończykom rozkaz odwrotu. Miałem dotrzeć do Witkowa, przejechałem przez moje osiedle i nagle tuż za granicą spotkałem się oko w oko z sowieckim pojazdem pancernym. Oni również mnie dostrzegli. Skręciłem gwałtownie kierownicą by uciec z linii strzału. Nagle poczułem gorącą falę, która uniosła mnie w powietrze i rzuciła z impetem na ziemię. Mój hełm potoczył się daleko, w uszach słyszałem tępy pisk.
Mimo otępienia natychmiast zacząłem się czołgać, byle dalej od wroga. Nad głową przelatywały mi serie z rosyjskiego karabinu. Dotarłem do skarpy i sturlałem się na teren szkoły osiedlowej. Osłonięty nasypem podniosłem się i ruszyłem biegiem w kierunku swojego domu rodzinnego.
Sowieci przestali mnie ścigać. Albo uznali, że mnie trafili, albo znaleźli sobie inny cel.

Leon Degrelle*Dowódca Legionu Walońskiego W sobotę 3 marca Stargard padł.Pomiędzy starym pomorskim miastem, a naszą prow...
03/03/2021

Leon Degrelle*
Dowódca Legionu Walońskiego

W sobotę 3 marca Stargard padł.

Pomiędzy starym pomorskim miastem, a naszą prowizoryczną linią znajdowała się wielka wioska Vittichow (Witkowo) i skrzyżowanie dróg w Klutzow (Kluczewo), przy którym znajdowała się cukrownia. Piętnaście dni wcześniej dziedzińce i hale tej fabryki roiły się od niemieckich czołgów, które przybyły by wziąć udział w ofensywie. Obecnie wszędzie panowała pustka, którą mącił jedynie hałas silnika mojego małego volkswagena (...)
Rano rosyjskie czołgi ruszyły w kierunku południowo-wschodnich przedmieść Stargardu. Sowiecka piechota poraz drugi przekroczyła Inę i odcięła za naszymi plecami piaszczystą drogę do Witkowa. (...)

Ani przez chwilę nie pomyślałem, że wszystko może już być skończone. Wjechałem do Stargardu. Zdążyłem tylko gwałtownie skręcić kierownicą i zjechać gdzieś w bok: ulicami sunęły rosyjskie czołgi. Stosy martwych, rozstrzelanych seriami z broni maszynowej, kobiet leżały pośród rozrzuconych walizek, niedaleko mostu dworcowego. Na północny zachód od miasta sowieckie czołgi stały w szyku bojowym na drodze do Szczecina. (...)

(...) korpus wysłał do nas rozkaz odwrotu. Motocyklista jednak musiał zostać porwany gdzieś po drodze. (...)

Nie brakowało zabawnych zdarzeń.

Jeden z naszych plutonów, który dreptał do samej nocy piaszczystą drogą z Witkowa, niezbyt dobrze zrozumiał ustny rozkaz, albo nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Chcąc skrócić sobie drogę skierował się prosto w kierunku Stargardu. Wszedł spokojnie w dwuszeregu, z bronią na ramieniu, do miasta, które od wielu godzin znajdowało się w rękach Sowietów. Noc była pochmurna, wilgotna. Czerwoni stali na straży, nad mostem kolejowym. Wzięli naszych ludzi za jeden z oddziałów sowieckich. Nasi natomiast uznali ich za Niemców. Bez żadnych przeszkód przeszli przez całe miasto i wyszli na jego południowo-zachodnim krańcu. Wtedy ujrzeli przed sobą linię ognia z dysz sowieckich czołgów. Ominęli je więc, przedzierając się przez czarne błotniste pola.

*fragmenty z książki Leona Degrelle „Front Wschodni 1941-1945“, wydawnictwo WINGERT, wydanie V, 2010r.

Charlotte LiermannNauczycielkaSzkoła dla dziewcząt w StargardzieZam. Horst Wessel Str./ ul. MickiewiczaDruga połowa lute...
02/03/2021

Charlotte Liermann

Nauczycielka
Szkoła dla dziewcząt w Stargardzie
Zam. Horst Wessel Str./ ul. Mickiewicza

Druga połowa lutego 1945 roku

Pomiędzy tymi dwoma nalotami bombowymi* - a może po drugim? – naczelny lekarz miejskiego szpitala – doktor Naumann – sądził, że może sam decydować i pozwolił ewakuować pacjentów. Personel medyczny pojechał z nimi.
Za tą decyzję pociągnięty został do odpowiedzialności szef miejskiego wydziału zdrowia, radca medyczny, doktor Schuler. Uznano, że jako pełniący obowiązki nadzoru miał obowiązek zapobiec wycofania się szpitala z miasta. Oskarżono go o defetyzm i sabotaż. Natychmiast zdjęto go ze stanowiska, a jego obowiązki musiał przejąć doktor Friese.
Wladze SS skazały doktora Schulera na śmierć. Jednak wykonanie kary zostało tymczasowo zawieszone i nadal pełnił on obowiązki w wydziale zdrowia.

Tymczasem, za cichym przyzwoleniem doktora Friese, niektórzy pracownicy wydziału zdrowia mogli opuścić miasto, gdy tylko pojawiła się ku temu okazja. Pierwsi wyjechali 28 lutego.

Po drugim dużym nalocie bombowym miasto wyglądało nocą jak wymarłe. Całe dzielnice miasta pozbawione były ludzi, a wszystkie budynki zostały kompletnie zniszczone. Ci, którzy musieli z przyczyn zawodowych pozostać jeszcze w Stargardzie, spędzali noce w piwnicach, albo we wsiach leżących na północ i zachód od miasta.
Odczuwało się, że obrona wyraźnie osłabła. Prawdopodobnie oddziały wojskowe zostały odesłane na inne obszary frontu – do Kostrzynia, Wrocławia albo Berlina.

*Najcięższe naloty przeprowadzone zostały 19 i 21 lutego 1945 roku.

UWAGA: Mam dla Was bardzo ciekawy post, ktory zaplanowanowalem na srode, ale mimo wielu prob nie udaje mi sie go zamiesc...
01/03/2021

UWAGA: Mam dla Was bardzo ciekawy post, ktory zaplanowanowalem na srode, ale mimo wielu prob nie udaje mi sie go zamiescic. Juz go skracalem, wykreslalem niemieckie nazwy, wyrzucalem zdjecia i... nic. Moze ktos ma pojecie gdzie lezy problem?

Operacja Sonnenwende - UpadekLeon Degrelle*Dowódca Legionu Walońskiego SSPorażka na południu była nieunikniona. Ostatnia...
01/03/2021

Operacja Sonnenwende - Upadek

Leon Degrelle*
Dowódca Legionu Walońskiego SS

Porażka na południu była nieunikniona. Ostatnia niemiecka próba odbudowania frontu wschodniego zakończyła się klęską.
Mogliśmy tylko mieć nadzieję, że straty w sprzęcie opóźnią szturm wroga na Stargard. Nadzieja ta jednak okazała się zwodnicza. Zniszczone sowieckie czołgi zostały zastąpione przez nowe, liczniejsze. Szybko ruszyły w kierunku naszych błotnistych pozycji.
Natomiast niemieckie dywizje pancerne wycofały się tak szybko, jak przybyły. Kiedy szturm w kierunku Gorzowa został porzucony, następnej nocy wozy pancerne i ciężarówki zniknęły. Potrzebowano ich w Kostrzyniu. Pozostawiły po sobie głębokie koleiny, puste stanowiska artyleryjskie i zagrozenie od południa. (...)
Wróciliśmy do naszych starych okopów. Za naszymi plecami rozciągał się zniszczony, spalony Stargard, wyglądający jak posępny, zrujnowany cmentarz.

*fragmenty z książki Leona Degrelle „Front Wschodni 1941-1945“, wydawnictwo WINGERT, wydanie V, 2010r.

Zdjecia: zaulki dawnego Stargardu

Adres

Stargard Szczecinski
73-110

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stargard in Pommern umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Stargard in Pommern:

Udostępnij