Dwór w Słupie

Dwór w Słupie Remontujemy XIX-wieczny dwór, w którym urodziła się Maria Kownacka. Istniejący murowany dwór wzniesiono prawdopodobnie w latach 80 XIX wieku.

Od 1834 roku dwór w Słupie był domem wielu rodzin i świadkiem burzliwej historii Polski XIX wieku. Pierwotny drewniany budynek został spalony przez zaborców w ramach represji za udział właścicieli w powstaniu styczniowym. W 1894 roku urodziła się w nim Maria Kownacka - autorka „Rogasia z Doliny Roztoki” i „Plastusiowego pamiętnika”. Po Kownackich dwór przechodził w ręce kolejnych rodzin. W 1904 ro

ku został założony park wg projektu jednego z najwybitniejszych planistów początku XX wieku - Stefana Celichowskiego. Po wybuchu II wojny światowej dwór zajęli Niemcy. Po wojnie majątek rozparcelowano, a własność przejęła Gmina Pacyna, następnie zaś PGR. We dworze ulokowano szkołę podstawową, która istniała do 2007 roku. Po likwidacji szkoły opuszczony dwór coraz bardziej niszczał, otoczony dziczejącym parkiem. W 2019 roku postanowiliśmy przerwać jego agonię. Odkupiliśmy go wraz z parkiem od gminy Szczawin Kościelny i postanowiliśmy przywrócić do życia. W 2022 roku zakończyliśmy remont piwnic - osuszyliśmy je i założyliśmy drenaż. W 2023 wymieniliśmy stropy. W 2024 dwór doczekał się upragnionego, nowego dachu. Posadziliśmy sad starych odmian jabłoni - niektóre już owocują! Bądźcie z nami podczas dalszych etapów: wymiany okien, remontu elewacji i odkrywania tajemnic historii. Ten dwór nie odejdzie w przeszłość! Jego ściany znów będą kołysać dzieci do snu, w kuchni upiecze się chleb, a pszczoły z dworskiej pasieki oblecą parkowe lipy. Niech nić tradycji przędzie się dalej pośród mazowieckich pól.

Lipiec 2026 wokół dworu. Ziemia pod paznokciami, wióry we włosach, rębak, traktor i dzieci, które dostały pracę przy jab...
01/08/2026

Lipiec 2026 wokół dworu. Ziemia pod paznokciami, wióry we włosach, rębak, traktor i dzieci, które dostały pracę przy jabłkach i zrębkach. Sadzenie rododendronów w starym parku. Ścinanie klonowych samosiejek. Pierwsze własne jabłka 🍏 i jedna, dumna śliwka 😅. A także brudne ręce, komary, zmęczenie i ogromna satysfakcja, kiedy widzimy, jak to miejsce powoli wraca do życia. XIX-wieczny dwór na Mazowszu. Starodrzew, który w końcu zaczyna oddychać. Sad, łąka pełna motyli i owadów. I my, próbujący jak najlepiej się tym wszystkim opiekować.

26/07/2026
Dziś w końcu dodzwoniliśmy się do naszego czarodzieja-stolarza, który robi dla nas okna do dworu🪟🤳🏻. Poprosiliśmy o choc...
08/06/2026

Dziś w końcu dodzwoniliśmy się do naszego czarodzieja-stolarza, który robi dla nas okna do dworu🪟🤳🏻. Poprosiliśmy o chociaż jedno zdjęcie „naszych”, a on przysłał nam cały stos pięknych, drewnianych okien prosto z hali produkcyjnej. I napisał: „gdzieś tam są wasze” 🙈😅 I wiecie co? Nawet jeśli na tych zdjęciach jest 500 różnych okien, przeznaczonych do obcych domów, a może i nawet dworów, lub innych zabytkowych budynków, to i tak uśmiecham się jak dziecko, patrząc na te stosiki 🧡. Powiększam zdjęcia i podziwiam rysunek słojów drewna na niepomalowanych jeszcze ramach 🪵. Gdzieś tu są nasze wymarzone okna, na które ciężko pracowaliśmy przez ponad rok. Oczy naszego dworu. Będziemy przez nie patrzeć, czy idą goście 🚶🚶🏻‍♀️, czy pada ☔️ i żeby sprawdzić, dlaczego pies tak szczeka 🐶. Czuję jak wzbiera we mnie poczucie satysfakcji. Udało się. Własnymi siłami 💪🏻. Mimo odrzucenia naszych wniosków o dotację na odtworzenie stolarki okiennej przez wszystkie instytucje, do których wnioskowaliśmy. A więc to jednak prawda, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój 🌩️🌞. Potrzeba nam tylko zdrowia, a wtedy wszystko będzie możliwe. Czekamy niecierpliwie na moment, gdy okna w końcu zabłysną wśród parkowej zieleni 🌳! Oczywiście będziemy Wam wszystko relacjonować! 🥰

🕯️Benedyktyńska robota naszej ekipy…Jak średniowieczni mnisi w skryptorium, tak oni przesiadują w piwnicy i mimo chłodu ...
28/02/2026

🕯️Benedyktyńska robota naszej ekipy…

Jak średniowieczni mnisi w skryptorium, tak oni przesiadują w piwnicy i mimo chłodu dopieszczają każdy centymetr sklepień i ścian. Nie ma chyba mocniejszego mostu między teraźniejszością a przeszłością niż polny kamień 🪨. Przyniesione tu setki tysięcy lat temu przez gigantyczny lądolód, podczas zlodowacenia Wisły, leżały sobie cicho w ziemi, a potem trafiły do naszego dworu. Dopiero po oczyszczeniu ściany z resztek starego cementu i wypełnieniu szczelin widać jakie są piękne 🤩 . Surowe, bezpretensjonalne i prawdziwe. Ta piwnica była tak długo zaniedbana, źle traktowana, pokryta pyłem węglowym i zagrzybiona po szczyty sklepień. Dziś odzyskuje powoli swój blask ✨. I już wiem, że latem, gdy na dworze będzie 35 stopni, to właśnie tu będziemy uciekać. Do chłodu, ciszy i historii, którą można pogłaskać opuszkami palców. Ukryty klejnot dworu. Nasz ulubiony ❤️

📸 Kilka kadrów ostatniego tygodnia, na których możecie zobaczyć nowe perspektywy dworu, wcześniej niewidoczne, bo zasłon...
22/02/2026

📸 Kilka kadrów ostatniego tygodnia, na których możecie zobaczyć nowe perspektywy dworu, wcześniej niewidoczne, bo zasłonięte ścianami samosiejek 🌱. Te młode, szczupłe drzewka, które zostawiliśmy to lipy, graby i parę najładniejszych jesionów i klonów zwyczajnych. Kiedy się ockną na wiosnę i „zobaczą” ile wokół jest teraz przestrzeni i światła, poszybują w górę i zgrubieją 🌞🌳. A potem znów będziemy decydować, czy dla nich wszystkich aby na pewno jest miejsce. Spójrzcie na fakturę starych grabów. Jeden z nich jest niestety martwy, drugi półżywy, ale oba wyglądają jak rzeźby z metalu, trawionego przez artystkę-przyrodę grzybami i porostami 🗿. Te graby oczywiście zostaną tu na zawsze, jako świadkowie dawnego układu parkowego. Wyjeżdżając, zostawiliśmy stosiki usuniętych samosiejek i już wiemy, że czeka nas pracowity urlop wielkanocny z rębakiem🪓. Musimy uprzątnąć te chlubki zanim porośnie i wchłonie je trawa. Jest coś ostatecznego i podniosłego w takim decydowaniu o życiu i śmierci małych drzewek. Przez te parę dni poczucie winy mieszało się u mnie z satysfakcją i zachwytem wywoływanym odkrywaniem uwięzionych wśród klonów okazów do zachowania 🌲. Taki ze mnie parkowy demiurg, który wybawia i zgładza jednocześnie. Muszę jak Piłat umyć ręce, żeby zielona krew tych niewinnych drzewek na mnie nie spadła. Uwierzcie mi jednak: oddechy ulgi i okrzyki radości tłumionych latami, młodziutkich lip unoszą się teraz w parkowym powietrzu. A ja już myślę o moich przyszłych rojach pszczół, które jak dzikie rumaki będą się paść na ich słodko pachnących kwiatach 🐝🌼.

Adres

Słup 11, Szczawin Kościelny
Szczawin Koscielny
09-550

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dwór w Słupie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij