31/08/2026
🦶 Pani Irena, która po dziesięciu latach od wszczepienia endoprotezy stawu skokowego przeszła wymianę implantu, wyszła już do domu. Gdyby nie zabieg realloplastyki, który w ubiegłym tygodniu odbył się w naszym szpitalu Zdunowie, pacjentka musiałaby żyć ze znacznie ograniczoną mobilnością i poruszać się o kulach lub balkoniku. Była to pierwsza taka operacja w Polsce.
Pani Irena już lata temu trafiła do szpitala w Zdunowie. Wówczas, w wyniku zaawansowanej choroby zwyrodnieniowej, pacjentka przeszła endoprotezoplastykę obu stawów skokowych, której podjął się lek. Piotr Wieczorek, ortopeda pracujący w oddziale V chirurgii urazowo-ortopedycznej SPWSZ w Zdunowie i specjalizujący się w chirurgii stopy i stawu skokowego.
– Ponad dziesięć lat temu bardzo mnie bolały nogi. Do tego stopnia, że ja chyba stu metrów po kawałek chleba bym już podeszła. I po wizytach u wielu lekarzy zawsze odbijałam się od ściany – wspomina pacjentka. – Jedynie doktor Wieczorek tak naprawdę mną się zainteresował, no i wtedy zaczęła się walka. On po obejrzeniu tych wszystkich zdjęć powiedział, że to ostatnia szansa na cokolwiek, żebym ja mogła chodzić. I wiem, że to było wtedy nowatorskie, to wstawianie tych protez, bo wszędzie się dziwiono. Jak ja weszłam do któregoś z lekarzy i mówię, że mam te protezy, to każdy: „I to robią?”.
Do dzisiaj alloplastyka, nazywana inaczej endoprotezoplastyką stawu skokowego, nie jest częstą metodą leczenia. O ile obecnie nie dziwią nikogo endoprotezy bioder czy kolan, to nie jest to już tak oczywiste w przypadku kostek.
– Statystyka jest taka, że zmiany zwyrodnieniowe stawu skokowego występują średnio dziesięć lat wcześniej niż problemy z biodrem i kolanem. I średnio ci pacjenci są więc dziesięć lat młodsi od pacjentów operowanych z powodu choroby biodra czy kolana. To jest pierwsza sprawa – tłumaczy doktor Wieczorek. – A druga sprawa jest taka, że najczęściej tło jest urazowe. To mogą być złamania, mogą być liczne skręcenia, urazy więzadeł stawu skokowego.
Pani Irena nie przeszła urazu. W jej przypadku przyczyną bólu i trudności z chodzeniem była zaawansowana tzw. pierwotna choroba zwyrodnieniowa.
– Standardem leczenia pacjentów ze zmianami zwyrodnieniowymi stawu skokowego jest w Polsce nadal tak zwane usztywnienie, artrodeza stawu, czyli jego zablokowanie. Natomiast alloplastyka, czyli wymiana na sztuczny staw, pozwala na odzyskanie mobilności, ruchomości. I nadal jest to zabieg rzadko wykonywany w naszym kraju – dodaje doktor Wieczorek.
Mimo to w 2016 roku pacjentka przeszła wspomnianą alloplastykę obu stawów skokowych właśnie w szpitalu w Zdunowie. Choć po zabiegu i rehabilitacji ból minął, to z biegiem lat problem powrócił.
– Summa summarum dzięki doktorowi Wieczorkowi ja te dziesięć lat chodziłam. Jeździłam autem, pracowałam. No niestety, zaczęło się to gdzieś coś tam psuć. Do tego doszło, że byłam na wózku, o kulach, a ostatnio nawet o balkoniku, bo tak mnie ta noga bolała.
Implanty po mniej więcej dekadzie zużyły się na tyle, że pacjentka wymagała ingerencji ortopedycznej. Doktor Wieczorek w pierwszej kolejności zajął się prawym stawem, a następnie zaproponował pani Irenie nowatorską metodę – realloplastykę drugiego stawu.
– To był pierwszy taki przypadek w Polsce. Jest to zupełnie nowa rzecz w naszym kraju, zupełnie nowa droga dla pacjentów, którzy wcześniej w przypadku jakichkolwiek powikłań musieliby wrócić do pomysłu usztywnienia stawu. Zabiegu, który jest bardzo obciążający, który powikłany jest też jakimś odsetkiem niepowodzeń. W tym momencie ci pacjenci mogą skorzystać z zabiegu, który pozwala na zachowanie protezy, a dokładniej wszczepienie nowej, która rozwiąże powstałe problemy. Pacjentka, która musiałaby przejść usztywnienie, artrodezę, po tym zabiegu miałaby trudności z poruszaniem się, z utykaniem, być może byłaby trwale zmuszona używać kul – tłumaczy doktor Wieczorek.
Do zbiegu doszło w ubiegłym tygodniu. Operacja zgromadziła liczny zespół obserwatorów, którzy chcieli uczestniczyć w przeprowadzeniu nowatorskiej procedury ortopedycznej. W zabiegu uczestniczył m.in. lek. Andrzej Komor – doświadczony specjalista, członek Polskiego Towarzystwa Stopy i Stawu Skokowo-Goleniowego, który asystował w operacji w Zdunowie i stanowił istotne merytoryczne wsparcie dla doktora Piotra Wieczorka.
– Pacjentka czuje się dobrze – podsumowuje doktor Wieczorek. – To są na szczęście zabiegi, które nie są obciążające, jeżeli chodzi o nasz organizm, w sensie jakiegoś krwawienia. Wymagają bardzo dokładnej opieki i kontroli, jeżeli chodzi o gojenie rany i przejście rehabilitacji. I to jest długa, wspólna droga, natomiast wierzę, że wszystko będzie dobrze i że pacjentka będzie mogła wiele lat cieszyć się tym efektem.
Podobnego zdania jest pani Irena, która wciąż ma wiele planów, z których nie zamierza rezygnować.
– Żeby po prostu samodzielnie pójść sobie do sklepu, samodzielnie w domu porobić czy na przykład w ogrodzie, żeby nie potrzebować zawsze cudzej pomocy…
📸 fot. (od lewej): lek. Jakub Kostrzeba – ortopeda [SPWSZ w Zdunowie], lek. Piotr Wieczorek – ortopeda [SPWSZ w Zdunowie], lek. Andrzej Komor – ortopeda [Szpital Carolina w Warszawie], lek. Stanisław Noga – lekarz rezydent [SPWSZ w Zdunowie]