03/08/2026
Czy Pani to wszystko przeczytała? To powtarzające się pytanie skłoniło nas do pokazania Wam co czytamy. Co miesiąc pojawią się tu posty pokazujące co przeczytałyśmy w danym czasie i co Wam polecamy (lub nie). Czasem książek będzie więcej, czasem mniej, zawsze będzie towarzyszył im opis, nasze zdanie lub motywacje do sięgnięcia po tę konkretną pozycję. Zaczynamy podsumowaniem lipca!
📘 N.:
W lipcu zdecydowałam się rozpocząć osobistą akcję czytelniczą, która zakłada sięganie po książki niekoniecznie nowe, które zalegają na metaforycznej półce “do przeczytania”, ponieważ - jak się okazuje - pracując w bibliotece łatwo jest popaść w szał czytania wyłącznie nowości wydawniczych. Los wylosował mi książkę “Oliva Denaro” Violi Ardone. Jest to piękna, poruszająca i frustrująca powieść o losie kobiet we Włoszech w drugiej połowie XX w. Młoda dziewczyna z prowincji, Oliva, dopiero zaczyna dorastanie. Z matką łączy ją trudna relacja, ojciec ewidentnie ją kocha, choć nie potrafi rozmawiać o emocjach. Z kolei jej brat bliźniak ma ją chronić zgodnie z tradycją aż do zamążpójścia. Niestety zwraca na nią uwagę nieodpowiednia osoba. Gdy spotyka ją wielka krzywda, wszyscy zdają się oczekiwać, że Oliva postąpi zgodnie z konwencją - ona jednak postanawia ją przełamać, choć jest to trudna decyzja, wymagająca wielkiej odwagi.
📕 D.:
Na fali zainteresowania Thomasem Mannem (pojawił się nowy przekład “Buddenbroków. Upadku pewnej rodziny", film “Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego, książka "Lato Thomasa Manna" Kerstin Holzer) zaczytałam się w pierwszym wydaniu sagi “Buddenbrokowie”. Początkowo krótkie opowiadanie T. Manna rozrosło się do sagi rodzinnej czterech pokoleń, luźno opartej na dziejach rodziny Mannów i miasta Lubeki w latach 1835-1877. Lektura wciąga i zachęca do eksploracji wszystkiego, co dotyczy autora i czasów, w których przyszło mu żyć. Na wakacyjny czas godna polecenia.
P.S. Powieść podobno odegrała kluczową rolę w przyznaniu autorowi Literackiej Nagrody Nobla w 1929 roku.
📗 M.:
Książka "Nadbagaż" Michała Rusinka to zbiór krótkich felietonów ukazujących się wcześniej w gazecie. Są to wspomnienia z podróży autora oraz jego znajomych (i to dość znanych wszystkim jak Szymborska czy Miłosz). Pełne ciekawych anegdot i spostrzeżeń w sam raz na weekendowy, letni wieczór.
Dzięki tej książce można przenieść się do czasów gdzie popularne były podróże autostopem. Powspominać lub dowiedzieć się jak podróżowało się kiedyś. Przyjemna lektura z humorem, dobra jako przerywnik w czytaniu innych książek.
📙 J.:
Być może wakacje nie są dobrym momentem na powieść o obozie zagłady, ale książka “Kapo” serbskiego pisarza Aleksandara Tišmy była moim odkładanym na później wyrzutem sumienia, więc w końcu musiała znaleźć się na pierwszym miejscu w kolejce do czytania. Porzucona kilka miesięcy temu po kilku piorunujących pierwszych rozdziałach emanowała aurą dzieła doskonałego. Trudny temat sprawiał jednak, że ponowne sięgnięcie po nią zajęło mi pół roku.
Książka to pewnego rodzaju spowiedź kapo, który przeżył piekło w tzw. bałkańskim Auschwitz, czyli w obozie śmierci Jasenovac, a potem - w pewien sposób ratując się z niego - trafił dzięki własnemu fortelowi do Auschwitz. Napisana jest oszczędnym językiem, bez nagromadzenia scen okrucieństwa, bez świętego oburzenia (czy da się pozostać dobrym w świecie bezwzględnego zła), ale i tak częste przerwy w czytaniu okazały się koniecznością. Może to z powodu opowieści narratora - Lamiana/Furfy, który na zimno “podlicza” koszty swojego przetrwania i powoli odkrywa kolejne warstwy zbrodni, które to przetrwanie umożliwiły. A może przez spokojny styl, jakim to wszystko jest opisane, jak bardzo skupione jest na perspektywie głównego bohatera, któremu trudno zobaczyć coś poza swoją potrzebą przeżycia, rozliczenia, wybaczenia…
Na pewno jest to książka warta Waszej uwagi i naprawdę doskonała.