Ruch Narodowy Toruń

Ruch Narodowy Toruń Wspólnie budujemy siłę Konfederacji! Chcesz realnych zmian, a nie pustych obietnic? Dołącz do nas i działaj!
👉 ruch-narodowy.pl/

Rok po tragedii, która poruszyła mieszkańców Torunia i odbiła się szerokim echem w całej Europie, ponownie spotkamy się ...
20/05/2026

Rok po tragedii, która poruszyła mieszkańców Torunia i odbiła się szerokim echem w całej Europie, ponownie spotkamy się na „Marszu dla Bezpieczeństwa”. Zapraszamy wszystkich mieszkańców Torunia i okolic do wspólnego przejścia ulicami miasta w atmosferze pamięci, jedności i troski o bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej.

Marsz rozpocznie się 14 czerwca 2026 roku o godzinie 15:00 na Starym Rynku przy pomniku Mikołaja Kopernika.

Przejdziemy wspólnie trasą prowadzącą ulicami: Szeroką, Królowej Jadwigi, przez Plac św. Katarzyny, ul. Dobrzyńską i Plac Pokoju Toruńskiego aż do Parku Glazja. Następnie wrócimy tą samą trasą na Stare Miasto. Zakończenie zgromadzenia planowane jest około godziny 16:30.

Ubiegłoroczny marsz był jednym z największych społecznych wydarzeń w Toruniu ostatnich lat. Wzięli w nim udział mieszkańcy o różnych poglądach politycznych i społecznych, których połączyło jedno - potrzeba pamięci, wspólnoty oraz poczucia bezpieczeństwa w naszym mieście.

Także i w tym roku chcemy pokazać, że Toruń potrafi być razem ponad podziałami.

PROTEST MIESZKAŃCÓW TORUNIA — 17 MAJA, GODZ. 13:00„Edukacja to inwestycja, nie koszt”„Nie zatrzyma się niżu demograficzn...
08/05/2026

PROTEST MIESZKAŃCÓW TORUNIA — 17 MAJA, GODZ. 13:00

„Edukacja to inwestycja, nie koszt”
„Nie zatrzyma się niżu demograficznego likwidacją przedszkoli”
„Bez szkół i przedszkoli nie będzie młodych rodzin w Toruniu”

To nie jest protest polityczny.
Dzieci nie mają barw politycznych.

To protest mieszkańców Torunia — rodziców, pedagogów, pracowników szkół i wszystkich osób, którym zależy na przyszłości edukacji w naszym mieście i przyszłości Torunia.

Coraz więcej mieszkańców ma poczucie, że edukacja i potrzeby rodzin schodzą na dalszy plan.
Likwidowane są oddziały przedszkolne i szkolne, dzieci trafiają do coraz liczniejszych klas, a rodzice zmuszani są do szukania prywatnych placówek lub dowożenia dzieci przez pół miasta.

Sprzeciwiamy się:
– wygaszaniu oddziałów szkolnych i przedszkolnych,
– tworzeniu klas liczących nawet po 28 uczniów, ponieważ przy mniejszej liczbie dzieci nowe klasy nie są tworzone,
– ograniczaniu dostępu do edukacji blisko miejsca zamieszkania,
– zmuszaniu rodziców do korzystania z prywatnych przedszkoli i szkół,
– zwolnieniom pracowników oświaty oraz osób dbających o codzienne funkcjonowanie szkół i przedszkoli — woźnych, sprzątaczek i pracowników administracyjnych.

Obowiązkiem miasta jest zapewnienie dzieciom godnych warunków edukacji oraz poszanowanie głosu mieszkańców.
Rodzice mają prawo wybierać dla swoich dzieci najbliższe i najlepsze według nich szkoły i przedszkola — bez chaosu, niepewności i walki o podstawowe miejsca.

Nie buduje się przyszłości miasta oszczędzając na dzieciach.
Miasto przyjazne rodzinom zaczyna się od edukacji.
Młode rodziny potrzebują wsparcia, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa — a nie chaosu i ciągłej niepewności.

Domagamy się:
– zatrzymania likwidacji oddziałów,
– zwiększenia środków na edukację,
– tworzenia klas przyjaznych uczniom i nauczycielom,
– realnej polityki prorodzinnej,
– dialogu z mieszkańcami i pracownikami oświaty.

Planowany przebieg marszu:
Port Lab → Bulwar Filadelfijski → ul. Bankowa → ul. Żeglarska → ul. Chełmińska → Urząd Miasta Torunia.

Nie będziemy blokować dróg.
Nie będziemy nic niszczyć.
Chcemy spokojnie i godnie pokazać, że mieszkańcy mają prawo współdecydować o przyszłości swojego miasta i swoich dzieci.
To głos zwykłych rodzin, które chcą zostać w Toruniu i normalnie tutaj żyć.

Zapraszamy wszystkich mieszkańców Torunia i okolic do wspólnego udziału w proteście.

Jako rodzic Alicji i Fryderyka wierzę, że razem możemy zawalczyć o lepszą przyszłość naszych dzieci.

17 maja, godz. 13:00
Marsz ulicami Torunia pod Urząd Miasta Torunia.

Dawid Utnicki

Mieszkam na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu. Moje dziecko nie dostało się do Przedszkola Miejskiego nr 17, bo zlikwidow...
07/05/2026

Mieszkam na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu. Moje dziecko nie dostało się do Przedszkola Miejskiego nr 17, bo zlikwidowano tam oddział. Przedszkola nr 4 i nr 9 też są już pełne. Dzieci jest więcej niż miejsc przygotowanych przez miasto.

I to nie jest już problem jednego osiedla. Praktycznie całe Bydgoskie Przedmieście zostało bez miejsc w miejskich przedszkolach. Zostają już chyba tylko okolice Starówki, Jakubskiego i Mokrego. Ciekawe, czy tam też wszystko jest pełne. A jak tak, to co dalej? Mam codziennie wozić dziecko na Rudak?

I wtedy słyszę od pani wiceprezydent Dagmary Zielińskiej, że rodzic miał wskazać 5 przedszkoli.

No tak. Tylko że życie mieszkańców nie wygląda jak urzędnicza tabelka w Excelu.

Nie każdy ma samochód. Nie każdy może codziennie jeździć z kilkuletnim dzieckiem przez pół miasta. Rodzice pracują. Stoją w korkach. Zimą idą po nieodśnieżonych chodnikach. Próbują normalnie żyć.

Czy ktoś w tym urzędzie jeszcze pamięta, jak wygląda zwykłe życie młodych rodzin?

Bo dziś wygląda to tak, jakby miasto robiło wszystko, żeby rodzice sami się poddali. Likwidacja oddziałów. Cięcia etatów. Coraz mniej miejsc. Coraz większy chaos i niepewność.

I coraz więcej osób ma poczucie, że to nie jest przypadek.

Przeciąga się temat tak długo, aż rodzice zaczną szukać prywatnych przedszkoli, prywatnych opiekunek albo po prostu wyprowadzą się z Torunia. A później nagle zrobi się „dodatkową rekrutację”, otworzy dwa oddziały i ogłosi sukces.

Tylko że wtedy część rodzin będzie już wykończona psychicznie i finansowo.

Tak właśnie traci się mieszkańców.

Najbardziej boli jednak hipokryzja. W kampanii wyborczej w 2024 roku Paweł Gulewski mówił o darmowych przedszkolach i polityce prorodzinnej. Dziś rodzice w Toruniu walczą już nie o darmowe miejsca, ale o jakiekolwiek miejsce dla swoich dzieci.

To pokazuje, jak bardzo kampanijne hasła rozminęły się z rzeczywistością.

A później dalej słyszymy wielkie hasła o walce z demografią. Tylko jak Toruń chce zatrzymać młodych ludzi, skoro nawet nie potrafi zapewnić dzieciom miejsca w przedszkolu blisko domu?

Nie walczy się z niżem demograficznym przez zamykanie grup przedszkolnych. Nie buduje się przyszłości miasta przez oszczędzanie na dzieciach i rodzinach.

Może zamiast wydawać miliony na festiwale, pomniki i polityczne igrzyska, warto w końcu zająć się podstawami normalnego życia:
– przedszkolami,
– komunikacją,
– bezpieczeństwem rodzin.

Bo prawda jest brutalna — miasta nie rozwijają się od konferencji prasowych i ładnych sloganów. Miasta rozwijają się wtedy, kiedy młodzi ludzie chcą w nich zostać i wychowywać dzieci.

Panie Prezydencie Paweł Gulewski — rodzice nie oczekują cudów. Oczekują rzeczy podstawowej: żeby ich dziecko miało miejsce w przedszkolu blisko domu. Jeśli nawet tego miasto nie potrafi zapewnić, to trudno później uwierzyć w opowieści o „mieście przyjaznym rodzinom”.

Dzieci nie są kosztem w Excelu.

— Dawid Utnicki

05/05/2026

Dziś widzimy się w Toruniu.
Wraz z Przemysław J. Binkowski zapraszam na spotkanie otwarte Konfederacji o godzinie 17:00 w Hotelu Filmar przy ul. Grudziądzkiej 39/43. Zachęcam do udziału wszystkich, którzy są zainteresowani sprawami naszego państwa. Weźcie ze sobą rodzinę i znajomych.
Do zobaczenia na miejscu.

30/04/2026

Wspieramy protest działkowców ROD Elana w Toruniu. Blokada ulicy Bukowej.

5,5 miliona na nazwę, a dla mieszkańców brakuje pieniędzy!!Panie Prezydencie Pawle Gulewski,trudno nie odnieść wrażenia,...
28/04/2026

5,5 miliona na nazwę, a dla mieszkańców brakuje pieniędzy!!

Panie Prezydencie Pawle Gulewski,

trudno nie odnieść wrażenia, że mieszkańcy Toruń po raz kolejny mają finansować projekt, który w dużej mierze powinien opierać się na środkach prywatnych sponsorów. Festiwal Camerimage od lat współpracuje z dużymi partnerami biznesowymi, dlatego pojawia się zasadnicze pytanie – dlaczego to miasto ma dokładać miliony złotych do zmiany jego nazwy?
Zastanawia również, czy podczas spotkań z takimi partnerami jak Energa – chociażby 25 września 2025 roku – nie można było wynegocjować większego udziału sponsora. Skoro sam Pan mówi, że „poważne projekty mają poważnych partnerów”, to dlaczego główny ciężar finansowania ponoszą mieszkańcy? Patrząc na efekty, trudno oprzeć się wrażeniu, że z tych rozmów niewiele wyniknęło.
Mówi Pan o „strategicznej inwestycji”, ale warto przypomnieć, że od początku kadencji minęły już dwa lata. I to właśnie teraz pojawia się ten „strategiczny” pomysł – wydać ponad 5,5 mln zł, których miasto zwyczajnie nie ma. Czy inne miasta w podobnych sytuacjach działały w ten sposób? Czy Bydgoszcz albo Łódź płaciły takie kwoty za samą obecność w nazwie festiwalu? Czy naprawdę jedynym rozwiązaniem zawsze musi być sięganie do kieszeni mieszkańców?
Mówi Pan o inwestycjach i rozwoju, a jednocześnie widzimy kolejne wydatki, zamiast realnego wsparcia podstawowych potrzeb mieszkańców – takich jak drogi, mieszkania czy usługi publiczne. W tym samym czasie zamykane są oddziały przedszkolne w różnych częściach miasta. Czy to są właśnie te priorytety?
Pisze Pan o budowaniu marki miasta – proszę jednak spojrzeć na fakty: ilu mieszkańców opuściło Toruń w ostatnich latach? Jak wygląda bezpieczeństwo i infrastruktura, skoro niemal co miesiąc słyszymy o wypadkach tramwajów?
A jeśli mówimy o promocji – czy naprawdę wcześniejsze działania, jak choćby imprezy sylwestrowe z Polsatem, przyniosły realny efekt? Czy liczba turystów wzrosła na tyle, by mówić o sukcesie? Czy rzeczywiście mamy dziś taki napływ odwiedzających, że trzeba ich powstrzymywać słupkami na starówce?
Na koniec warto zauważyć jedną rzecz – jeśli projekt jest naprawdę dobry i atrakcyjny, to nie ma problemu ze znalezieniem sponsorów. Pokazują to różne inicjatywy – jak choćby Łataogang – gdzie prywatne środki i zaangażowanie pojawiają się naturalnie, bez konieczności sięgania po publiczne pieniądze. W takich przypadkach sponsorów jest wielu, a projekt broni się sam. Dlaczego więc tutaj głównym sponsorem ma być mieszkaniec Torunia?
Nie negując znaczenia kultury i promocji, trudno nie odnieść wrażenia, że zamiast rozwiązywać realne problemy mieszkańców, stawia Pan na kosztowne projekty wizerunkowe. Mieszkańcy oczekują konkretnych działań poprawiających jakość życia, a nie tylko haseł o prestiżu i promocji.

Dawid Utnicki

Hipokryzja władzy w Toruniu? Od liberalizacji do ograniczeń sprzedaży alkoholuWładze miasta chcą ograniczyć nocną sprzed...
22/04/2026

Hipokryzja władzy w Toruniu? Od liberalizacji do ograniczeń sprzedaży alkoholu

Władze miasta chcą ograniczyć nocną sprzedaż alkoholu. Brzmi poważnie? Sprawdźmy fakty.

W 2018 roku ci sami radni – w tym dzisiejszy prezydent Paweł Gulewski – poparli zwiększenie liczby miejsc, gdzie można kupić alkohol, w szczególności mocne trunki powiązane z uzależnieniami.

Dziś próbują ograniczać skutki własnych decyzji.

Na Starówce mamy:
- ok. 20 sklepów (które mają zostać ograniczone),
- ok. 140 lokali (restauracje, puby, dyskoteki), gdzie alkohol nadal będzie dostępny praktycznie bez przerwy.

Efekt? Alkohol nadal będzie dostępny całą noc w ok. 120 punktach.

Problem pozostaje, zmienia się jedynie sposób jego przedstawienia.

Przedsiębiorcy wskazują, że przypadki zakłóceń są incydentalne. Przykładem może być Sylwester z Polsatem – impreza organizowana przez miasto. Trudno w takiej sytuacji obarczać odpowiedzialnością lokalne biznesy.

A mimo to to właśnie oni mają ponosić konsekwencje – mimo że działają legalnie, zatrudniają ludzi i płacą podatki.

Do izby wytrzeźwień trafiają nie tylko mieszkańcy Torunia:

-osoby z okolicznych gmin,
-osoby z terenów objętych umowami,
-turyści – których są już miliony rocznie.

Nie ma jasnych danych, kto trafia do szpitali – mieszkańcy, turyści czy uczestnicy imprez. Decyzje podejmowane są więc bez pełnego obrazu sytuacji.

Najważniejsze pytanie:
Czy decyzje z 2018 roku były błędne – TAK czy NIE?

Bo dziś sytuacja wygląda jasno: najpierw zwiększono dostępność alkoholu, a teraz próbuje się ograniczać skutki tej decyzji.

Tymczasem realne problemy miasta pozostają nierozwiązane:

- remont ul. Sobieskiego się przeciąga,
- torowiska nadal w przebudowie,
- pod koniec kwietnia wciąż sprzątamy po zimie – piasek zalega na drogach, jakby zima zaskoczyła władze miasta,

A w tym samym czasie władze zajmują się regulowaniem sklepów, zamiast realnych problemów miasta.

Zamiast rozwiązywać problemy u źródła, wprowadza się działania, które mają charakter wizerunkowy.

Ruch Narodowy – mieszkańcy zasługują na konkretne działania, a nie politykę pozorów.

Dawid Utnicki

Adres

Torun
87-100

Telefon

+48696816756

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ruch Narodowy Toruń umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Ruch Narodowy Toruń:

Udostępnij