26/08/2026
🌿 ZAGROŻENIA DLA DZIKICH ZAPYLACZY #2
Łąka, która przestaje być przyjazna
Łąka kojarzy się z miejscem pełnym życia. Kwiaty, trawy, motyle, pszczoły i trzmiele… 🌼🐝🦋
Ale sama obecność zielonego, kwitnącego terenu nie oznacza jeszcze, że jest on dobrym miejscem dla dzikich zapylaczy.
Dużym zagrożeniem jest intensywne użytkowanie łąk i pastwisk.
🚜 Koszenie w czasie kwitnienia sprawia, że nagle znika ogromna część dostępnego pokarmu. Kwiaty zostają ścięte, zanim zapylacze zdążą z nich skorzystać, a wraz z roślinnością mogą zostać zniszczone również miejsca, w których owady znalazły schronienie lub założyły gniazda.
🌱 Problemem jest również intensywne nawożenie. Zmienia ono warunki panujące na łące i sprzyja przede wszystkim niewielkiej liczbie szybko rosnących gatunków roślin. Te bardziej wymagające, często cenne dla zapylaczy, stopniowo znikają.
W efekcie łąka może być zielona, ale staje się znacznie mniej różnorodna. A dla dzikich zapylaczy różnorodność ma ogromne znaczenie – potrzebują wielu gatunków roślin i pokarmu dostępnego przez możliwie długi czas. 🐝🌸
🔥 Jeszcze poważniejszym problemem jest wypalanie traw i łąk.
Choć wypalanie roślinności jest nielegalne, niestety nadal się zdarza. I nie jest to sposób na „odświeżenie” łąki.
Ogień może bezpośrednio zabijać wiele organizmów znajdujących się w roślinności i w jej pobliżu – w tym trzmiele, larwy pszczół samotnic, motyli oraz innych zapylaczy.
Co więcej, niszczone są również potencjalne miejsca rozrodu. Niektóre pszczoły wykorzystują suche łodygi roślin do budowy swoich gniazd. To, co dla nas może wyglądać jak suche, niepotrzebne źdźbło, dla owada może być miejscem, w którym rozwija się jego przyszłe pokolenie. 🌾🐝
Dlatego przyjazna zapylaczom łąka nie musi być idealnie „wysprzątana”, równo skoszona i pozbawiona suchych roślin.
fot. D. Sajbor