29/08/2026
✅ Marta Kiszewska ostrzegała. Radni świadomie złamali prawo
Marta słusznie na ostatniej sesji rady miasta podniosła wątpliwości i zgłosiła zastrzeżenia do projektu uchwały przygotowanej na bazie .
Wskazała dwa poważne zastrzeżenia:
👉 możliwą niezgodność inwestycji z planem ogólnym miasta oraz
👉 problem z dostępnością wniosku inwestora.
Zrobiła to zdecydowanie, ale nie będąc specjalistą od planowania przestrzennego, nie postawiła wprost tezy, że głosowanie za tą uchwałą będzie złamaniem prawa.
Od chwili wystąpienia radnej KO, pozostali radni nie mogli już powiedzieć, że o problemie nie wiedzieli.
🔴 Z racji mojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego nie mam wątpliwości, że radni głosujący za uchwałą złamali prawo❗️, które raptem kilka miesięcy wcześniej sami uchwalali.
Oczywiście w tej sprawie wypowie się organ nadzoru, czyli wojewoda Karolina Fabiś-Szulc - Wicewojewoda Wielkopolska / Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu
Poniżej mój tekst dla portalu , w którym zrelacjonowałem zastrzeżenia Marty. Gdybym napisał swój felieton, opisujący ten problem, to znaku zapytania w tytule bym nie stawiał.
Artykuł z Turek24👇👇👇
__________
✅ Kiszewska ostrzegała. Radni świadomie złamali prawo?
Radni nie mogą powiedzieć, że nie wiedzieli. Przed głosowaniem nad inwestycją mieszkaniową radna Marta Kiszewska wskazała konkretny przepis, konkretny parametr i możliwą sprzeczność uchwały z prawem. Burmistrz projektu nie wycofał, przewodnicząca głosowania nie przerwała, a 17 radnych podniosło rękę „za”.
Podczas wczorajszej sesji Rady Miejskiej Turku radni zdecydowali o lokalizacji budynku wielorodzinnego, korzystając z wygasającej właśnie ustawy lex developer. Problem w tym, że przed głosowaniem radna KO Marta Kiszewska wskazała dwa poważne zastrzeżenia: możliwą niezgodność inwestycji z planem ogólnym miasta oraz problem z dostępnością wniosku inwestora.
Mimo ostrzeżenia procedury nie zatrzymano.
✅ Lex developer pozwala ominąć plan miejscowy, ale nie plan ogólny
Najpoważniejszy zarzut dotyczy wysokości budynku. Radna KO Marta Kiszewska przed głosowaniem bardzo precyzyjnie wskazała problem.
Inwestycja ma powstać na obszarze oznaczonym w planie ogólnym jako strefa 64 SW.
❗️ Maksymalna wysokość zabudowy została tam określona na 12 metrów. Tymczasem przyjęta uchwała dopuszcza budynek o maksymalnej wysokości 15 metrów❗️, przy czterech kondygnacjach nadziemnych.
I tutaj pojawia się zasadniczy problem.
Lex developer pozwala zrealizować inwestycję mieszkaniową niezależnie od ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ustawodawca postawił jednak warunek:
❗️inwestycja musi być zgodna z planem ogólnym gminy❗️
Jeśli zatem plan ogólny mówi „maksymalnie 12 metrów”, trudno uznać, że uchwała dopuszczająca 13, 14 czy 15 metrów mieści się w tych granicach.
Kiszewska wskazała ten problem przed głosowaniem, podając zarówno konkretny przepis, jak i konkretne wartości.
✅ Prawa nie można traktować jak menu
👉 W całej sprawie warto przypomnieć rzecz podstawową: nie można sobie wybierać, którego przepisu prawa będziemy przestrzegać, a którego nie.
Plan ogólny nie jest luźną strategią czy dokumentem, który można potraktować uznaniowo. Jest aktem prawa miejscowego i obowiązuje na terenie miasta Turek wszystkich: mieszkańców, inwestorów, urzędników, burmistrza i radnych.
Mandat radnego nie daje prawa do ignorowania niewygodnego przepisu.
Jeżeli specustawa pozwala ominąć miejscowy plan, ale jednocześnie wymaga zgodności z planem ogólnym, to nie można korzystać tylko z pierwszej części tego mechanizmu i pomijać drugiej.
Od chwili wystąpienia Kiszewskiej radni nie mogli już również powiedzieć, że o problemie nie wiedzieli.
Burmistrz mógł wycofać projekt. Można było zarządzić przerwę, sprawdzić dokumenty i wyjaśnić wątpliwości. Nic takiego się nie wydarzyło.
Przewodnicząca rady kontynuowała procedowanie i poddała projekt pod głosowanie.
👉 Za uchwałą zagłosowało 17 radnych. Marta Kiszewska wstrzymała się od głosu, a trzech radnych było nieobecnych.
✅ Jak taki projekt przeszedł przez urząd⁉️
Pozostaje też pytanie o odpowiedzialność za takie błędy. Jak projekt uchwały dopuszczający wysokość do 15 metrów przeszedł urzędową weryfikację, skoro obowiązujący plan ogólny dla tej strefy wskazuje maksymalnie 12 metrów?
To nie jest drobna pomyłka redakcyjna. Chodzi bowiem o jeden z podstawowych warunków, który musi zostać spełniony, aby rada mogła skorzystać z lex developer.
✅ Radni głosowali bez dostępu do wniosku
Kiszewska podniosła również drugi problem.
Wniosek inwestora był wcześniej opublikowany w BIP, ale obecnie jego treść nie jest dostępna. Zniknął link prowadzący do dokumentów. Radni nie otrzymali też wniosku wraz z materiałami na sesję.
Sytuacja jest kuriozalna: rada ma podjąć decyzję dotyczącą wniosku inwestora, ma oceniać jego zgodność z planem ogólnym, a radni nie mają przed sobą samego wniosku.
To szczególnie istotne, ponieważ inwestor może modyfikować swój wniosek aż do czasu podjęcia uchwały.
Ustawa nie wskazuje wprost terminu, po którym opublikowany wniosek można usunąć z BIP. Dlatego to, czy brak jego dostępności stanowi naruszenie procedury, może stać się przedmiotem oceny wojewody, jako organu nadzoru.
✅ Radni świadomie złamali prawo?
Najbardziej zastanawiające jest jednak to, co wydarzyło się po wystąpieniu radnej.
Nie chodziło już o polityczny spór dotyczący tego, czy ktoś chce w tym miejscu blok, czy go nie chce. Radnym przedstawiono konkretną wątpliwość dotyczącą zgodności uchwały z obowiązującym prawem miejscowym.
Mimo tego burmistrz projektu nie wycofał, przewodnicząca nie zatrzymała procedury, a większość rady zagłosowała „za”.
Teraz uchwałę będzie mógł ocenić nadzór prawny wojewody.
Jeżeli potwierdzi się zarzut sprzeczności z planem ogólnym, jedno jest pewne: 17 radnych nie będzie mogło powiedzieć, że przed głosowaniem nikt ich nie ostrzegał.
Dariusz Młynarczyk