Wałbrzyski Portal Historyczny - Waldenburger Geschichtsportal

Wałbrzyski Portal Historyczny - Waldenburger Geschichtsportal Niniejsza strona służy publikowaniu informacji na temat historii regionu wałbrzyskiego.

Drodzy Państwo,W załączeniu znajdują się kolejne dwa wydania tygodnika "Wałbrzych".W numerze 25 z 13-19 lipca na stronie...
19/07/2026

Drodzy Państwo,

W załączeniu znajdują się kolejne dwa wydania tygodnika "Wałbrzych".

W numerze 25 z 13-19 lipca na stronie 2 tekst Wacława Mrozowskiego "W trosce o zdrowie górnika", w którym autor informuje jak wyglądała opieka społeczna w Wałbrzychu i okolicy. Szpital spółki brackiej, czyli de facto szpital górniczy, był ekspozyturą centrali w Tarnowskich Górach. Był dobrze wyposażony, przeznaczony przede wszystkim dla górników, ale przyjmował wszystkich potrzebujących jako jedyny szpital w mieście i powiecie. W 1947 r. personel szpitala wynosił 163 osoby, w tym 11 lekarzy i 46 pielęgniarek. Trwały rozmowy nad jego przejęciem przez ubezpieczalnię społeczną, czyli upublicznieniem, ale nie wiadomo kiedy to miało nastąpić. Ten szpital znajdował się przy ulicy Batorego, tam gdzie obecnie jest położony Szpital Specjalistyczny im. dra Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu.

Na tej samej stronie tekst "Śmietnik powszechny", czyli o stanie czystości w Wałbrzychu. Był on miastem brudnym z dwóch powodów: brudzili ludzie, ale także źle działał Miejski Zakład Oczyszczania. Nawet Rynek był pokryty śmieciami. Nie wierzono, żeby zmiana sposobu zarządzania MZO cokolwiek zmieniła, bo czystością nie przejmowali się mieszkańcy. Dla porównania czysto było w Jeleniej Górze i Cieplicach.

Na stronie 4 kilka gorzkich uwag o życiu kulturalnym w Wałbrzychu. W tekście "Miasto szarej nudy" pisano, że w Wałbrzychu nie było teatru, przeciętny mieszkaniec był skazany na nudę, jedyną atrakcją były góry. Kina były brudne, najlepszą rozrywką była wódka bądź potańcówka w ordynarnej budzie na Śródmieściu. Z kolei w tekście "Pieśń o naszym mieście" autor pisał, że dorobek wałbrzyskiego życia kulturalnego sprowadzał się do zamknięcia teatru na Podgórzu, który dopóki otwarty, był omijany przez niemal wszystkie wartościowe zespoły teatralne.

Wydanie nr 26 z 20-26 lipca dodaje kolejną gorzką pigułkę na temat życia kulturalnego. Na stronie 2 tekst "Jeszcze o Melpomenie". Po zamknięciu teatru na Podgórzu działał Teatr Lalek na Rynku w Wałbrzychu. Jest to nawiązanie do tekstów z poprzedniego wydania o kulturze. Autor w odpowiedzi na żądanie stałego teatru w Wałbrzychu pyta dla kogo miał on być stworzony, skoro frekwencja była bardzo niska? Teatr na Podgórzu upadł z powodu późno rozwieszanych afiszów i błędów programowych, które spowodowały, że ugruntowała się tradycja niezadowolenia z teatru i nie chodzenia na sztuki. Jednak żeby to przezwyciężyć należało utworzyć stały teatr. "Wałbrzych w świetle dolnośląskiej prasy miał zły wizerunek: miał mało boisk sportowych, mało poważnych klubów, bogatą kronikę kryminalną, był najbardziej rozpijaczonym miastem, brudnym. Z drugiej strony ośrodek pracy, węgla, ważny ośrodek przemysłowy. Sprawy teatru nie można było zlekceważyć, ale teatru dla mas nie dało się zrobić poprzez teatr wędrowny, poprzez gościnne występy "Niebieskiego motyla" i "Rozmaitości".

Na stronie 4 tekst "Pieśń o naszym mieście". Tym razem o turystyce, która latem rozwijała się dość mocno, co było widoczne po frekwencji w tramwajach do Szczawna-Zdroju. Ale miasto było brudne, plac na Nowym Mieście był uścielony papierami, a targ przy kościele w centrum Wałbrzycha było czuć z odległości kilkuset metrów, autor sugerował przenieść do w okolice Sobięcina, gdzie byłby ulokowany bliżej pól.

Na stronie 5 "Mogłoby potanieć, ale...", czyli narzekanie na drożyznę w Wałbrzychu. W nowo otwartym domu towarowym cena za kilo mięsa nierogacizny kosztowała 300 zł, w Warszawie 100 zł. Poza tym dom towarowy nie dysponował odpowiednim lokalem (dawny Merkur, późniejszy Pedet był wciąż zajęty przez Sowietów), a Zarząd Miejski zdaniem autora nie udzielał w tej mierze wsparcia - tylko pytania jakiego wsparcia autor oczekiwał? Sam Sowietów z Pedetu wygonić nie mógł, a problemy lokalowe w Wałbrzychu były ogromne.

Te i inne teksty znajdziecie Państwo w tych dwóch wydaniach "Wałbrzycha".

Zachęcam do lektury!

Drodzy Państwo!W załączeniu znajdują się kolejne wydania tygodnika "Wałbrzych" z 15, 22, 29 czerwca i 6 lipca 1947 r.A w...
06/07/2026

Drodzy Państwo!

W załączeniu znajdują się kolejne wydania tygodnika "Wałbrzych" z 15, 22, 29 czerwca i 6 lipca 1947 r.

A w nich:

W numerze 21 z 15 czerwca na stronie 2 ciekawy tekst, a w zasadzie odpowiedź na tekst "Dziennika Zachodniego", który w ironiczny sposób opisywał sposób funkcjonowania "Francuzów" w Wałbrzychu; używali między sobą języka francuskiego, choć Francuzami nie byli, tylko reemigrantami z Francji; usiłowali się w ten sposób popisać, uważali się za lepszych od innych Polaków, a tak naprawdę robili z siebie pośmiewisko, bowiem Wałbrzych aż tak dużym miastem nie był i wszyscy wiedzieli kim są. Odpowiedź wałbrzyskiej redakcji była taka, że problem owszem jest, ale nie należy go wyolbrzymiać, Niemcy nie zdołali nas zgermanizować, kilka tysięcy "Francuzów" nie "sfrancuzi" nas tym bardziej. A tak w ogóle to reporter "Dziennika Zachodniego" był niezadowolony z pobytu w Wałbrzychu, bo jechał w upale w tramwaju ze spoconymi górnikami, więc musiał się jakoś odgryźć.

Na stronie 3 o wizycie Polaków w czeskim Libercu - i tutaj wylew zazdrości, bo miasto porównywalne do Wałbrzycha, liczące 60 tys. mieszkańców, miało 3 muzea, 2 szkoły typu akademickiego, 6 szkół średnich, teatr, 5 kin, dom kultury, pięciooddziałowy szpital, słowem: było co naśladować. A do tego przy powrocie do Polski czechosłowaccy pogranicznicy kwestionowali przepustki, twierdząc, że ważne są tylko te wydane przez pełnomocnika rządu RP, który to urząd był zlikwidowany przed rokiem. I zabroniono przywożenia polskich gazet oraz wywożenia czeskich - nikt nie wiedział dlaczego.

A na stronie 4 informacja o otwarciu domu towarowego, 14 czerwca miało odbyć się poświęcenie, a 16 czerwca otwarcie. Ale nie w dawnym Merkurze, tylko przy ul. Moniuszki 14/16, Merkur nadal zajmowali Sowieci. Lepsze rydz niż nic.

Na stronie 6 o przyjęciu przez Zarząd Miejski Wałbrzycha pomysłu budowy pomnika Moniuszki i podjęciu prac przygotowawczych.

W numerze 22 z 22 czerwca na stronie 1 o rewizycie polskich harcerzy w Broumovie, która miała odbyć się 1 czerwca, ale nie odbyła się i był lekki zawód. Czyli ciąg dalszy trudnych początków polsko-czeskich po 1945 r.

Na stronie 2 statystyka ludności Wałbrzycha, w maju 1947 r. mieszkało w nim 80 821 ludzi, 72% to byli Polacy. Dalej tekst o "repatriacji niemców" - w prasie też pisano imię "wroga" małą literą, chociaż tak można było pomścić wojnę.

Na stronie 5 o remoncie pływalni w Wałbrzychu na ul. Lotników. Miał odbyć się rok wcześniej, ale zabrakło na to środków. Nowe otwarcie miało nastąpić 20 czerwca. Poza tym Wałbrzych był pozbawiony jeziora czy rzek, w których można było kąpać się.

W numerze 23 z 29 czerwca, na stronie 1 tekst z okazji 2-lecia Komitetu Żydowskiego w Wałbrzychu, krótki opis choćby jego początków, został założony przez osoby, które przeżyły obóz koncentracyjny w okolicach powiatu wałbrzyskiego. Ich praca ograniczała się początkowo do pomocy innym wyzwolonym Żydom w znalezieniu domu, pracy oraz pomocy nielicznym przybywającym ze wschodnich części Polski.

Na stronie 5 tekst o ciągle następujących zmianach nazw miejscowości, który powodował wiele szkód, w tym dla lokalnej turystyki, bowiem stare nazwy pozostawały w umysłach podróżujących, ale nie wiadomo było jak do nich dojechać: Ludzi odpowiedzialnych za zmienianie nazw miejscowości opętała mania. Nastąpiła kolejna zmiana, która zakłócała spokojne życie i wprowadzała zamęt. Solice-Zdrój zamieniono na Szczawno-Zdrój, by wreszcie pozostać przy Szczawnie-Śląskim. Gierzce Puste przemalowano na Głuszyce, piękną Dolinę na Bogaczewice Stare - dlaczego stare i dlaczego Bogaczewice? Boża Góra to Boguszów, Strumyk to Struga, jako że Strumyk zbyt zdrobniały. Niech będzie Struga. Młoty na Kuźnice Świdnickie, jako że w Kuźni Młot i Kowadło. Proponuję Kuźnice Kowalskie, względnie Kowalską Kuźnicę. Co to komu szkodzi? Niech będzie jeszcze większy bałagan. Bez niego przecież nie możemy żyć. To nasza narodowa zaleta. Dlaczego piękną nazwę Węglewo zamieniono na Sobięcin? A Zdrojowiec na Jedlinę-Zdrój? Tego nikt nie zrozumie i należałoby poprosić referenta do spraw ustalania nazw miejscowości o bliższe wytłumaczenie nam tych dokonywanych zmian. Dlaczego Krzyżatka zwie się Kowary, a stacja kolejowa Kuźnick? Dlaczego Frydlant zwie się teraz Mieroszów, a stacja kolejowa Mirowsk? "Dlaczego? dlaczego? dlaczego? Panie referencie dlaczego?" Szczególnie w okresie letnim, kiedy przyjeżdżało dużo wycieczek. Autor pyta dlaczego lokalne władze nie protestują przeciwko takim działaniom poprzez uchwały. Jest zszokowany, że Wałbrzych zmieniał nazwę na Ogorzelec. Dalej żartuje przytaczając wymyśloną zapewne rozmowę z pasażerką pociągu, usiłując ustalić dokąd oboje jadą, do Ogorzelca Starzyny, Ogorzelec Dzietrzychów? Ona mówi, że podobnie, bo do Frydlantu. Ustalili, że ona jedzie do Slońska Dolnego, skąd może wsiąść w tramwaj do Starego Zdroju, czyli do Starzyn, a dalej do dworca Podgorze, czyli nowocześniej Wałbrzych Dzietrzychów. Stamtąd pociągiem do stacji Mirowsk, skąd już kilka metrów do Mieroszowa. A jak się jest w Mieroszowie, to tak jak we Frydlancie.

W numerze 24 z 6 lipca na stronie 1 pierwszy raport z działalności domu towarowego w Wałbrzychu. Było ciasno, bo Merkur był nadal zajęty przez Sowietów, nie wiadomo jeszcze jak długo - ale i tak obroty handlowe były spore.

Na stronach 2 i 3 opis Dolnego Śląska, w tym i Wałbrzycha, z sierpnia 1945 r., w tym oczekiwań pierwszych polskich osadników: "Zajmowali w każdej niemal osadzie willę, jeśli oczywiście posiadała "ciekawą" zawartość, obiecywali burmistrzom, pełnomocnikom Grup Operacyjnych wydajną pracę, szukali okazji do wysyłania "tych paru drobnych rzeczy" (były to bardzo często kompletne umeblowania mieszkań) do Polski Centralnej. [...]. Ten Wałbrzych to straszna dziura, nie ma kawiarni, żeby sobie poplotkować, pogadać - i co właściwie ludzie robią w tym mieście?"

Na stronie 7 o zmianach nazw ulic w Wałbrzychu: ul. Roli-Żymierskiego na ul. generała broni Karola Świerczewskiego, Osóbki-Morawskiego na Bohaterów Ghetta, plac Bieruta na plac Mieczysława Niedziałkowskiego.

Na tej samej stronie o niemiłym incydencie w czasie Święta Morza w Szczawnie-Zdroju: odbył się bal, na który wtargnęła MO i zaczęła legitymować uczestników, kilka osób, które nie miały dokumentów, zostało zatrzymanych, zabranych na posterunek i przetrzymanych do rana. Takie praktyki MO wynikały z prób wyłapywania szabrowników, jednak jak widać stosowano metodę, którą można porównać do wylewania dziecka z kąpielą.

To wszystko i jeszcze wiele innych ciekawych artykułów w tych wydaniach "Wałbrzycha".

Zachęcam do lektury i merytorycznej dyskusji!

Jak świętować okrągłą rocznicę założenia miejscowości, to tylko w Mieroszowie. Tam pokazano nam jak to powinno wyglądać....
19/06/2026

Jak świętować okrągłą rocznicę założenia miejscowości, to tylko w Mieroszowie. Tam pokazano nam jak to powinno wyglądać. Można powiedzieć, że Mieroszów wyznacza trendy w tym zakresie. Inni powinni się uczyć od Mieroszowa.

Z jednym zastrzeżeniem. W tym roku można w naginany sposób obchodzić 701-lecie Mieroszowa, bowiem Naso pisał o roku 1325, a nie 1326. Jako historyk będę walczył, żeby w ludzkiej pamięci wyryły się poprawne daty. I pamiętać należy, że Naso pisał to jako jedyny, nie podał źródeł, więc nie wiemy, czy gdzieś to wyczytał, czy ktoś mu powiedział, a pisał swoją pracę dokładnie 342 lata po rzekomym założeniu Mieroszowa, w 1667 roku. Nie nadaniu mu praw miejskich, tylko wybudowaniu go z drewna, bo tak pisał klasyk.

Ale załóżmy, że Naso nie pomylił się i Mieroszów został faktycznie założony w 1325 roku.

Dziś cofnijmy się w czasie o lat 100 i jeszcze jeden, do roku 1925. Wówczas obchodzono 600-lecie Friedlandu. W aktach miasta Mieroszowa w Archiwum Państwowym w Kamieńcu Ząbkowickim zachowała się teczka o syganturze 276, a w niej zaproszenie na owe obchody wraz z ich programem. 600-lecie Mieroszowa świętowano w dniach 30 sierpnia - 6 września 1925 r. Patronat nad wydarzeniem objął książe von Pless. W zarządzie uroczystości znajdował się burmistrz Wilhelm Wefelscheid i radca prawny Fleischer, autor krótkiego opracowania wydanego z okazji 600-lecia Mieroszowa. Werner musiał już wówczas nie żyć, urodził się w latach 30 XIX wieku, gdyż w swojej pracy pisanej w latach 80. XIX pisał, że ma ukończone 50 lat. Zatem obchodów 600-lecia nie dożył, choć to dzięki niemu mieszkańcy miasta poznali bardzo dokładnie swoją historię, sam Fleischer zdaje się nie napisał niczego oryginalnego, swoją pracę oparł głównie na dziele Wernera.

W przeciągu tych kilku dni obchodów zaplanowano bardzo wiele wydarzeń:

Od soboty do środy gilda strzelecka prezentowała uroczyste strzelanie, połączone ze strzelaniem do rzutków.

W środę, 2 września o 14 festyn i tańce. Od 17 do 19 festiwal "Ucisk i pańszczyzna nad Fredeland". O godzinie 20 koncert stowarzyszenia śpiewaków.

W czwartek 3 września od godziny 14 festiwal i tańce, o 18 pokaz robotniczego kartelu sportowego.

W piątek 4 września o 14 znowu festiwal i tańce, a o 19 koncert Zrzeszenia Muzyków.

W sobotę 5 września od 13 festiwal i tańce, o godzinie 18 powitanie Niemców z zagranicy, o 19 powitanie Śląskiego Zjazdu Miast, o 20 capstrzyk i spotkanie towarzyskie w "Schlesische Hof", czyli dzisiejszym domu kultury w Mieroszowie.

W niedzielę 6 września o 5 rano pobudka w wykonaniu kapeli gimanstycznej z Wekelsdorf, czyli z Teplic nad Metuji, o 11 koncert na Rynku, o 13 uroczysty pochód Niemców z zagranicy i zespołu tańca ludowego, o 15 koncert i pokazy sportowe, o 17 uroczysty śpiew, o 20 fajerwerki i wmaszerowanie zespołu ludowego, królewskie strzelanie gildy strzeleckiej, wystawa historyczna i ogrodnictwa w auli szkoły katolickiej (znajdowała się w miejscu, gdzie obecnie jest market Dino przy ulicy Mickiewicza w Mieroszowie).

Każdego wieczoru baśniowe oświetlenie ratusza i Góry Kościelnej.

Organizatorzy zastrzegali sobie prawo do zmiany kolejności w zaplanowanych atrakcjach.

20 stycznia 2025 r. opublikowałem wpis o pomyłce jaka zaszła w 1880 r. w Mieroszowie, ówczesnym Friedlandzie. Mianowicie...
10/06/2026

20 stycznia 2025 r. opublikowałem wpis o pomyłce jaka zaszła w 1880 r. w Mieroszowie, ówczesnym Friedlandzie. Mianowicie pewien kupiec udał się z Berlina do miejscowości Friedland w celu zakończenia swoich interesów. Wybrał Friedland na Dolnym Śląsku w rejencji wrocławskiej. Na miejscu okazało się jednak, że wybrał nie ten Friedland, miał bowiem udać się do miejscowości o tej samej nazwie, ale położonej prawie 600 km na zachód od Mieroszowa, w Dolnej Saksonii.

Na tym jednak seria fatalnych pomyłek z nazwą Friedland nie zakończyła się. W wydaniu gazety "Friedländer Wochenblatt" z 4 stycznia 1933 r. pisano, że drukiem ukazały się dwie pocztówki:
- jedna z napisem "Friedland, Bez. Breslau, an der deutsche-französische Grenze", czyli Friedland, okręg Breslau na granicy niemiecko-francuskiej.
- druga z napisem "Friedland, Bez. Breslau, bei Glatz in Polen", czyli Friedland, okręg Breslau, koło Glatz w Polsce".

Oba przypadki zgłoszono, także do urzędów. Zastanawia skąd takie pomyłki? Czyżby jakiś śląski patriota widział granice rejencji wrocławskiej aż do granicy z Francją? Albo może to akt wrogiej, polskiej propagandy, która w ten sposób chciała dokonać zaboru Kłodzka i położonego nieopodal Mieroszowa? Zdecydowanie autor tej wzmianki w mieroszowskiej gazecie zachwycony nie był, tytuł tekstu to "Jak tak dalej pójdzie..."

Jakby nie było, miał autor tej drugiej pocztówki nosa - już za 12 lat Glatz będzie polski. Ale kto mógł to przypuszczać w styczniu 1933 r.

Zapraszam do lektury wydania nr 20 tygodnika "Wałbrzych" z 8 czerwca 1947 r.Na stronie 1 informacja o wizycie polskiej d...
09/06/2026

Zapraszam do lektury wydania nr 20 tygodnika "Wałbrzych" z 8 czerwca 1947 r.

Na stronie 1 informacja o wizycie polskiej delegacji z Wałbrzycha w czechosłowackim Libercu, który organizował zlot harcerzy. W delegacji brali udział m.in. prezydent Wałbrzycha Eugeniusz Szewczyk, naczelnik Henryk Berkowicz, inżynier W. Siekierzyński i inżynier W. Materne. Obszerna relacja z tej wyprawy znajdzie się w kolejnym numerze, a zatem cierpliwości! Na tej samej stronie informacja o wysłaniu przez Finlandię do Polski 20 statków załadowanych domkami fińskimi, przeznaczonymi dla górników przyjeżdżających z Francji i Belgii. Czy trafiły do Wałbrzycha? Tego nie napisano, ale nie odnalazłem w innych źródłach takiej informacji.

Na stronie 2 informacja o tym jak to wałbrzyska młodzież pomagała w odbudowie Warszawy - to był wówczas bardzo modny slogan. W Wałbrzychu działał powiatowy komitet na rzecz tej odbudowy, który zresztą podpisał się jako autor tekstu. Tutaj także tekst o powstających w całym kraju domach towarowych, w tym także w Wałbrzychu, obietnica była, że powstanie do końca czerwca. Tylko nie w miejscu, gdzie powstań powinien i gdzie wszyscy mogliby się go spodziewać, ten dom towarowy powstanie gdzie indziej. Może ktoś już wie gdzie, a jeśli nie, to dowie się przy okazji wydania, które nam to opisze, czyli na początku lipca.

Na 3 stronie poruszający tekst "Kiedy będzie woda?", czyli o typowych problemach epoki PRL (choć w 1947 r. PRL jeszcze nie było, ale problemy tego tworu już owszem). 3 czerwca Zarząd Miejski Wałbrzycha rozmawiał na ten temat. Brak wody w Wałbrzychu (czyli na Śródmieściu, Nowym Mieście, Starym Zdroju i Podgórzu - bo to był wówczas Wałbrzych) wynikał z długotrwałej suszy, szybkiego przyrostu mieszkańców (w innym tekście ze strony 4 napisano, że wynosił on 30%, tylko nie wiadomo od kiedy), nie remontowanej od czasów wojny sieci wodociągowej, podlewania ogrodów i trawników, korzystania z sieci miejskiej przez PKP oraz braku zasobów wodnych w samym Wałbrzychu. Szczególną uwagę przykuwa punkt o szybkim przyroście mieszkańców, nie chodziło bynajmniej o przyrost naturalny, tylko taki wynikający z przybywania nowych, polskich osadników. Nie dodano, że w mieście nadal było sporo Niemców. Wałbrzych był w tym czasie przeludniony, choć sytuacja pod tym względem była jeszcze gorsza do kwietnia 1946 r., czyli do rozpoczęcia wysiedleń Niemców, kiedy razem z sowieckim garnizonem miasto zamieszkiwało ok. 100 tys. ludzi (w 1939 r. 64 tys.). Problemy z zaopatrzeniem w wodę będę się ciągnęły jeszcze długo.

Na stronie 4 tekst Henryka Berkowicza "Poznajemy Wałbrzych". Tym razem o ulicach Marii Konopnickiej, Osóbki-Morawskiego (obecnie ul. Lewartowskiego) i generała Zajączka. Autor w zarysie i dość ciekawie przedstawia historię fabryki porcelany "Krister". W 1947 r. Przy ulicy Osóbki-Morawskiego 14 i 14a znajdowały się obiekty należące do "Dalgazu", pod numerem 21 Obwodowy Urząd Miar, a lewe skrzydło tego samego budynku zajmował żydowski teatr "Renesans". Natomiast przy ulicy Konopnickiej 6 mieścił się Związek Repatriantów ze Wschodu. Z innego źródła wiem, że w marcu 1947 r. liczył on 20 103 osoby, co w przybliżeniu daje nam informację ile osób z dawnych kresów wschodnich znalazło się do tego czasu w Wałbrzychu. Pod numerem 6 przy ul. Konopnickiej znajdowała się siedziba Zrzeszenia Spółdzielni Spożywców Przemysłu Węglowego Oddz. Dolnośląski.
Na tej samej stronie informacja o egzaminach do szkoły muzycznej w Wałbrzychu, które miały odbyć się w dniach 6-14 czerwca 1947 r., a także o wysiedleniu w maju 1947 r. 2060 Niemców z powiatu i miasta.

Na stronie 5 niezwykle optymistyczny tekst "Będziemy budować", bez autora. Entuzjazm wynikał z projektu ustawy Rady Ministrów, który miał rozpocząć boom budowlany w Wałbrzychu. Miasto bardzo potrzebowało wówczas nowych inwestycji budowlanych, ale brakowało na nie środków. Nowa ustawa miała je przynieść. Z historii wiemy jednak, że nadzieje na to okazały się płonne - pierwsze domy powstaną dopiero w 1953 r., i to w bardzo niewielkiej liczbie.

To wszystko i wiele innych ciekawych informacji w tym wydaniu "Wałbrzycha". Zachęcam do lektury!

Drodzy Państwo,W załączeniu znajdują się kopie dwóch wydań "Wałbrzycha", numerów 17-18 z 25 maja 1947 r. oraz 19 z 1 cze...
02/06/2026

Drodzy Państwo,

W załączeniu znajdują się kopie dwóch wydań "Wałbrzycha", numerów 17-18 z 25 maja 1947 r. oraz 19 z 1 czerwca 1947 r. Wydania z 18 maja nie było.

Numer z 25 maja był za to podwójny, na co składała się druga rocznica przejęcia władzy przez polską administrację 28 maja 1945 r. oraz rok działalności Miejskiej Rady Narodowej w Wałbrzychu (od 12 maja 1946 r.).

Z tej okazji w tym wydaniu ukazało się wiele tekstów okolicznościowych, wspomnień i sprawozdań z działalności.

Na pierwszej stronie Henryk Berkowicz opisuje pierwszą polską ekipę administracyjną, która przybyła w 1945 r. do Wałbrzycha: liczyła 25 osób, w większości nieprzygotowanych, ale pełnych zapału. Zawieszono polską flagę na ratuszu. Nie był to dzień uroczysty, ale doniosły. Pierwszy dekret Szewczyka ustanawiał nazwę miasta na Wałbrzych. "Nie było urzędów, Urząd Pełnomocnika był jedyną placówką. Nie było sądów, ani szkół, ani polskich lekarzy, ani polskich rzemieślników, ani polskich pracowników. Byli tylko Niemcy, wroga spuścizna...".

Na stronach 2-3 tekst przemówienia przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej w Wałbrzychu Baczyńskiego. Przedstawił on rok działalności wałbrzyskiej MRN, w tym m.in. jej skład. Tego typu komentarz nie pada, ale widać po nim jak mało reprezentatywna była MRN, skoro w 1947 r. nie było już w jej składzie PSL, za to PPR, PPS, SL i SD mieli łącznie 20 członków. Są też podane oficjalne wyniki referendum z 1946 r. w Wałbrzychu. Frekwencja wyniosła 94,2%, na pierwsze pytanie tak zagłosowało 66%, drugie 97,4%, trzecie 98,6%.

Na stronie 5 tekst Henryka Berkowicza z serii "Poznajemy Wałbrzych", a w nim historia i współczesność ulic Młynarskiej, Garbarskiej i Zamkowej.

Na stronie 6 "Pieśń o naszym mieście" o kulturze w Wałbrzychu, czyli o pogrzebanym przez własnych mieszkańców teatrze na Podgórzu, dogorywającym Teatrze Lalek, podczas gdy Świdnica miała własny, zawodowy teatr.

Na stronie 8 lokalna poezja, na stronie 9 o powstanie Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Czeskiej w Wałbrzychu, oraz kilka postulatów związanych z podpisaniu układu z Czechosłowacją, w tym nauki języka czeskiego w polskich powiatach przygranicznych, oraz polskiego po drugiej stronie granicy. Na tej samej stronie o powstaniu spółdzielni wydawniczej "Wałbrzych", która miała przejąć wydawanie tygodnika "Wałbrzych", i o utworzeniu Związku Popierania Turystyki w Wałbrzychu, którego lokal znajdował się przy ul. Słowackiego 16.

W wydaniu z 1 czerwca m.in. o otwarciu Muzeum Miejskiego 28 maja 1947 r., na stronie 4 opis Wałbrzycha w 1945 r. w tekście Edwarda Kozikowskiego, "Pieśń o naszym mieście", w którym narzekano na "zaszczawanie" nazw miejscowych, czyli na Szczawienko i Szczawno-Zdrój, a także o plotce, że w Wałbrzychu 30 dzieci zostało przerobionych na kiełbasy i salceson. Na stronie 6 porcja szczerej prawdy, czyli co wałbrzyscy poeci mówią o Wałbrzychu i jego kulturze. Na stronie 8 o zaśmieconym Nowym Mieście i ZOM, który czyścił jedynie Śródmieście.

I wiele innych ciekawych informacji. Zachęcam do lektury!

Drodzy Państwo,Zajęło mi to nieco więcej czasu, niż planowałem, ale w końcu udało się. Poniżej znajdziecie link do nagra...
20/05/2026

Drodzy Państwo,

Zajęło mi to nieco więcej czasu, niż planowałem, ale w końcu udało się. Poniżej znajdziecie link do nagrania dodanego na YouTube na temat historii wałbrzyskiej komunikacji tramwajowej. Jest on nagrany w języku polskim, ma dodane napisy w językach angielskim i niemieckim, żeby cudzoziemcy też mogli posłuchać o zrozumieć.

Gorąco zachęcam do obejrzenia, jest to nagranie inauguracyjne na kanale YouTube Wałbrzyski Portal Historyczny!

Dear All,

It took a bit longer than I expected, but finally I made it. Below you will find the link to the recording added on YouTube about the history of the tram communication in the region of Wałbrzych. It is recorded in Polish, but I added the subtitles in English and German, so that non-polish speakers can also listen to it and understand.

I really encourage you to watch it, this is the first video on the YouTube channel Wałbrzyski Portal Historyczny!

Jest to nagranie opisujące historię sieci połączeń tramwajowych w regionie wałbrzyskim w latach 1898-1966.Polecam śledzenie Wałbrzyskiego Portalu Historyczne...

Drodzy Państwo,Powstała spora zaległość w publikowaniu kolejnych wydań tygodnika „Wałbrzych”. W związku z tym dziś publi...
11/05/2026

Drodzy Państwo,

Powstała spora zaległość w publikowaniu kolejnych wydań tygodnika „Wałbrzych”. W związku z tym dziś publikuję cztery:

- nr 13 z 20 kwietnia 1947 r.
- nr 14 z 27 kwietnia 1947 r.
- nr 15 z 4 maja 1947 r.
- nr 16 z 11 maja 1947 r.

W numerze 13 na stronie pierwszej o wizycie premiera Józefa Cyrankiewicza w Wałbrzychu 13 kwietnia 1947 r. z okazji odsłonięcia sztandaru Miejskiego Komitetu PPS w sali kina „Polonia” przy ul. Słowackiego. Na tej samej stronie tekst Zbigniewa Mosingiewicza „Cześć bohaterom getta”, poświęcony rocznicy powstania w getcie warszawskim. Kolejne teksty z okazji tej rocznicy i jej obchodów w Wałbrzychu są w numerze 14 na stronie 4. Wtedy na te obchody przybywali nie tylko żydowscy „towarzysze”, ale też cała miejska wierchuszka, prezydent miasta Eugeniusz Szewczyk, przewodniczący MRN Wiktor Mikulski, I sekretarz PPR Wilczyński, sekretarz PPS Wójcik, przedstawiciel Stronnictwa Demokratycznego Szwejcer, przedstawiciel Armii Czerwonej etc. etc.

Jest także seria Henryka Berkowicza „Poznajemy Wałbrzych”: w numerze 13 o placu Grunwaldzkim, ulicach Daszyńskiego, Aptekarskiej i placu 3-go Maja (obecnym placu Tuwima, w PRL pl. Dymitrowa); w numerze 15 ul. Kopernika, Krakowska, Ratuszowa i Kielecka.

W numerze 15 na stronie 7 tekst „Święto szkoły powszechnej nr 1 w Wałbrzychu”, w którym zamieszczono podsumowanie wysiłków polskich na rzecz budowy polskiego szkolnictwa: w całym powiecie i mieście działały 44 szkoły powszechne z 232 nauczycielami i 7850 uczniami, 13 przedszkoli z 525 dziećmi i 17 wychowawczyniami, 2 gimnazja ogólnokształcące z 38 nauczycielami i 2000 uczniów, 2 gimnazja zawodowe z 14 nauczycielami i ok. 700 uczniami.
W numerze 15 na stronie 2 tekst o obchodach 1-go Maja w Wałbrzychu, czyli kto i gdzie przemawiał.

W numerze 14 na stronie 2 o znaczeniu dopiero co podpisanego układu Polski z Czechosłowacją, ogólnie wiele optymizmu ze znaczenia tego porozumienia dla polskiej gospodarki. A w numerze 15 na stronie 2 tekst o wizycie harcerzy z Czechosłowacji w Wałbrzychu.

Zachęcam do lektury!

Dzisiejsza wizyta w Mieroszowie była dla mnie naprawdę wyjątkowa. Otrzymałem polskie tłumaczenie pracy Augusta Wernera "...
08/05/2026

Dzisiejsza wizyta w Mieroszowie była dla mnie naprawdę wyjątkowa. Otrzymałem polskie tłumaczenie pracy Augusta Wernera "Kronika Mieroszowa i okolicy". Jest to owoc wieloletniej pracy Stowarzyszenia Pasjonatów Historii Ziemi Mieroszowskiej, powołanego w 2015 r. właśnie w celu wydania tłumaczenia pracy Wernera. Efekt jest godny podziwu, trudno nie zgodzić się, że są to prawdziwi pasjonaci, bowiem zadanie nie było łatwe. Jest to także wspaniałe uhonorowanie jubileuszu 700-lecia Mieroszowa, które co prawda przypadało na zeszły rok, ale miasto obchodzi je akurat teraz. Mieroszów wyznacza bardzo ambitny, jakże słuszny trend. Powinni go naśladować inni, zwłaszcza obchodzący 600-lecie Wałbrzych. Czy ktoś pomyślał o wydaniu tłumaczenia monografii Wałbrzycha Carla Pfluga z 1908 r.? Jeśli Mieroszów dał radę, to dla Wałbrzycha to pestka.

Na wykład o historii Mieroszowa przybyła pełna sala w obecnym Miejskim Centrum Kultury w Mieroszowie, dawnym hotelu Schlesischer Hof. Bardzo cieszy mnie liczna obecność młodzieży wszystkich szkół z gminy Mieroszów, a także pytania od publiczności, które padły na sam koniec spotkania.

Mam nadzieję, że choć odrobinę mogłem odpłacić się za to, czym zostałem obdarowany, czuję się bardzo zaszczycony.

Prezentację, którą podpierałem się w czasie wystąpienia, można znaleźć pod tym linkiem: https://docs.google.com/presentation/d/1FnVwWRLpVeqE_IpIduB4kgGF2yuPH5nc/edit?usp=sharing&ouid=104527635725210862895&rtpof=true&sd=true

Zapraszam serdecznie na kolejny wykład - tym razem o historii Mieroszowa!Piątek, 8 maja 2026 roku w mieroszowskim domu k...
29/04/2026

Zapraszam serdecznie na kolejny wykład - tym razem o historii Mieroszowa!

Piątek, 8 maja 2026 roku w mieroszowskim domu kultury.

Szczegóły na plakacie.

Adres

Wałbrzych

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wałbrzyski Portal Historyczny - Waldenburger Geschichtsportal umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij