15/02/2022
Z dziejów 4dywizji fot Sierżanta Józefa Rybickiego
Zabezpieczenie sztabu armii zostało dokonane w samą porę, nocą bowiem z 14 na 15 lutego nieprzyjaciel silnym atakiem próbował przebić się na północ. Atak odparto przy współudziale 15 pułku artylerii przeciwlotniczej oraz 2 batalionu miotaczy ognia. Nieprzyjaciej ponowil natarcie, lecz także musial odejść z równie dużymi stratami.
15 lutego przybył do rejonu Szewcji 4 batalion szkolny, któremu powierzono ochronę dowództwa 1 Armii WP. Żołnierze tego batalionu czuli się dumni z racji powierzenia in tak poważnego i odpowiedzialnego zadania.
Wspomina st. sierżant Stanisław Żyzniewski..
Do rejonu lasów w kierunku Rydzewa wyruszyła grupa w sile jednego plutonu dowodzenia przez sierżanta Antoniego Chrostowskiego. Poszedł z nimi także zastępca dowódcy 2 plutonu kompani piechoty do spraw polityczno -wychowawczych sierżant Jerzy Siuda oraz jeszcze kilku żołnierzy, którzy po prostu wprosili się do udziału w tej wyprawie.
W czasie przeczesywania określonych rejonów lasu jeden z bardziej wysunietych do przodu żołnierzy dostrzegł dużą grupę nieprzyjaciela, którzy, jak wskazywało ich położenie, maszerujac w północnym kierunku zatrzymali się na chwilę odpoczynku. Powiadomieni o tym sierżanci Siuda i Chorostowski postanowili podzielić pluton na dwie grupy i zaatakować Niemców krzyżowym ogniem.
Kiedy ujawniliśmy swoją obecność przez wezwanie do złożenia broni, Niemcy zaczęli strzelać. Nieszkodliwie jednak, gdyż zasłonięci drzewami byliśmy dla nic niewidoczni.
- Nie, to nie- powiedział sierżant Siuda I już bez żadnych ceregieli otworzyliśmy ogień od czoła i z boku. Sytuacja przeciwnika stała się fatalna. Żołnierze rzucili broń. W czasie tej krótkiej walki zginęło 8 Niemców, a 35 poddało się do niewoli, część zdołała jednak uciec.