Biblioteka Uśmiechnięta

Biblioteka Uśmiechnięta Wypożyczalnia Nr 42 w Warszawie

     Nasza biblioteka jest czynna przez całe wakacje, ale jeśli się zastanawiacie, to tak,  my również korzystamy z letn...
01/07/2022


Nasza biblioteka jest czynna przez całe wakacje, ale jeśli się zastanawiacie, to tak, my również korzystamy z letniej pogody i urlopów🏖 Ciekawi was może co robi bibliotekarz na wakacjach?

Tadaaaam! 😎

01/07/2022

Winna wam jestem kilka słów wyjaśnienia. Z przyczyn od nas niezależnych, musiałyśmy usunąć nasz biblioteczny blog, który znajdował się na platformie blogger. Od teraz Wypożyczalnia Nr 42 działa prężnie na tym facebookowym koncie. Zapraszajcie znajomych, odwiedzajcie nas i klikajcie LUBIĘ TO pod naszymi postami. Pozdrawiamy😎👩‍💻💁‍♀️🙋‍♀️🧏‍♀️📚

Pani Hela, Emilia i ważny telefon z góryHelena Ochenduszko zamaszyście otworzyła drzwi wejściowe do biblioteki. Przywita...
30/06/2022

Pani Hela, Emilia i ważny telefon z góry

Helena Ochenduszko zamaszyście otworzyła drzwi wejściowe do biblioteki. Przywitała Honoratę i Malwinę, która trochę nazbyt gorliwie układała alfabet w dziale Poezja i Dramat i wkroczyła na zaplecze. Przy oknie stała praktykantka Emilka i oglądała swoje paznokcie. Kierowniczka kiwnęła jej głową i zaczęła zdejmować swój znoszony płaszczyk, apaszkę, pudrować nos i przeczesywać posiwiałą fryzurkę grzebieniem. Emilia z niesmakiem obserwowała te zabiegi, tej starej kobiecie nic już nie pomoże i jeszcze ten grzebyczek, to chyba jakiś zabytkowy artefakt, a tyle teraz fajnych szczotek na rynku - rozmyślała.

- Pani Helu, chciałabym dziś zaliczyć te ostatnie 6 godzin praktyk, czy ma pani dla mnie jakieś polecenia? - zapytała piskliwym, przesadnie afektowanym głosem.

Helena poczuła znajomy skurcz szczęki - Na początek poproszę o uporządkowanie roczników czasopism, znajdują się w tej szafie. Proszę je posegregować latami i miesiącami.

Praktykantka jęknęła - Pani Helu, kto jeszcze czyta czasopisma w wersji papierowej? Przecież wszystko jest dostępne online. A tu kolonia roztoczy, nie lepiej to oddać na makulaturę? - dodała myśląc o tym, że babranie się pół dnia w starych gazetach pogrąży zapewne jej piękne paznokcie.

- Pani Emilio, nie prosiłam pani o komentowanie zbiorów naszej biblioteki, tylko o ich uporządkowanie - westchnęła Helena i postanowiła, że zaraz profilaktycznie zaparzy sobie ogromny kubek melisy.

Emilka z obrażona miną zabrała się do roboty, a Helena usiadła przy komputerze i zatonęła w myślach. W bibliotece jak zwykle roboty dużo, a pracowników mało. Dostały wprawdzie z Honoratką Malwinę, ale ta wykazywała większy zapał w śledzeniu nowych trendów w modzie i makijażu niż w porządkowaniu czy reklasyfikacji zbiorów. A nieodżałowana pani Nina odeszła już na zasłużoną emeryturę, a była pracownikiem starej daty, solidnym, punktualnym i zaangażowanym.

- Już - powiedziała żałośnie pokryta kurzem Emilia. Kierowniczka spojrzała na nią i zachciało jej się śmiać, ale za moment skarciła się w myślach, trzeba zachować klasę w każdej sytuacji. Może należy wysłać praktykantkę na resztę godzin do pracy przy komputerze, niech przygotuje wystawkę i nie kręci się pod nogami bez sensu.

- Dobrze, to teraz proszę przejść do stanowiska komputerowego w dziale podręcznym. W korytarzu wisi pusta tablica korkowa, może zrobiłaby pani projekt wystawki na temat wolontariatu? Potrzebujemy go na cito, a Honorata i Malwina są dziś zajęte czymś innym.

Emilia przewróciła oczami i poszła do stanowiska w czytelni, tym razem nie mówiąc nic. Po co tracić czas, ta cała Helena jest jak skamielina... Wystawka na korku, no heloł! mamy XXI wiek, wszystko można pokazać w mediach społecznościowych, dodać hasztagi, muzykę, animacje... no ta biblioteka zatrzymała się w średniowieczu jak nic.

Kierowniczka podążyła za nią wzrokiem, młoda praktykantka na pewno uważa, że taka wystawka to przestarzała forma informacji, ale przecież do biblioteki przychodzą ludzie w różnym wieku.
Jej rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Dzwoniła przełożona Heleny.

- Mam wspaniałe wieści! Ostatnio narzekała pani na nadmiar pracy, rozumiem, że po odejściu naszej kochanej pani Niny, faktycznie jest ciężko i dlatego zorganizowałam dla pani pomoc.

- Tylko nie kolejny praktykant - przestraszyła się bibliotekarka.

- Nie miałam na myśli praktykanta, od poniedziałku przychodzi do pani placówki nowy, świetnie zapowiadający się pracownik, pan Jeremiasz Ptyś. Myślę, że będzie pasował do pani zespołu i profilu biblioteki.

- Dziękuję, tak, dziękuję - powiedziała trochę słabo Helena - tak, do widzenia, dziękuję bardzo - drżącą ręką odłożyła słuchawkę. W poniedziałek czeka ją kolejne szkolenie pracownika. Oby szło mu lepiej niż Malwinie. Z drugiej strony może naprawdę to sensowny chłopak, nie ma się co denerwować na zapas.

Kierowniczka wyszła na salę, przekazać wieści. Honoratka spojrzała na nią pytającym wzrokiem, a Malwina z wypiekami na twarzy czytała o szczegółach zerwania znanego z licznych skandali obyczajowych muzyka i niezbyt mądrej, za to pięknie "zrobionej" przez lekarzy medycyny estetycznej celebrytki. Helena stanęła nad nią z groźną miną, na co bibliotekarka szybko zareagowała zamykając okno przeglądarki.
- Zamieniamy się w słuch pani Helu - powiedziała i uśmiechnęła się zachęcająco. I Helena przekazała im dobrą nowinę :)

Pani Hela i pracująca sobota cz. 3Zza regału wychynęła najpierw kędzierzawa czupryna, potem blada, anemiczna twarz o męt...
30/06/2022

Pani Hela i pracująca sobota cz. 3

Zza regału wychynęła najpierw kędzierzawa czupryna, potem blada, anemiczna twarz o mętnych oczach, na koniec zaś ukazało się wychudzone ciało obleczone w jakieś hinduskie szaty i Helena Ochenduszko z jękiem rozpoznała swojego niedawnego praktykanta Juliusza. Młody człowiek zawsze wyglądał na oszołomionego rzeczywistością.

- Pani Helu - odezwał się śpiewnym głosem - wstałem z pierwszymi promieniami słońca, następnie medytowałem... - urwał.

- To chyba dobrze? - bibliotekarka nie wiedziała co odpowiedzieć na to wyznanie.

- Zaiste dziś zjednoczyłem się z naturą, z czystą energią kosmosu i zostałem natchniony przez odwieczną mądrość wszechświata, rozumie pani. - Julian miał na twarzy nieobecny uśmiech.

- Yhm, natchniony... tak, tak... I postanowił pan przyjść do biblioteki? - zapytała Helena.

- Tak, bo zostałem natchniony, i tego... - mężczyzna stracił wątek - ach, i mam dla pani herbatkę ziołową własnej roboty na oczyszczenie czakr, których jak pani wie jest 7.

- Dziękuję - kierowniczka zadrżała, nigdy w życiu nie weźmie tego do ust, kto wie czego ten szaleniec dodał przygotowując tą podejrzaną mieszankę.

- Kosmiczna energia przysłała mnie tu w konkretnym celu. Muszę działać na rzecz poprawy samoświadomości i zdrowia lokalnej społeczności. Dlatego wyjąłem z działu o gotowaniu te książki, które promują trujące jedzenie, wie pani: potrawy z glutenem, nabiałem, cukrem, solą, mięsem...

- Czyli wszystkie? - przerwała poirytowana Helena, wyobrażając sobie kipisz, który zrobił Juliusz na półkach.

- Pani Helu - odezwał się mężczyzna niespodziewanie ostro - czy zna pani wyniki najnowszych badań dotyczących szkodliwości cukru? Powoduje on zespół metaboliczny, próchnicę, uzależnia, wywołuje insulinooporność, a nawet może być przyczyną depresji.

Helena pomyślała, że jeśli szybko nie pozbędzie się młodego człowieka, na pewno czeka ją to ostatnie.

- Dość! Panie Juliuszu, nie zamierzam cenzurować księgozbioru, każdy czytelnik ma prawo, jeśli chce czytać i gotować co mu się żywnie podoba. Jeśli ma pan uwagi do zasobów biblioteki, proszę je spisać i złożyć pismo w dyrekcji. I nigdy, przenigdy nie wyjmować i nie przestawiać mi książek! Teraz żegnam pana, mam jeszcze pracę do wykonania, a pan, sama nie wiem, może sesję świecowania uszu. Do widzenia!

Mężczyzna wyszedł wyraźnie obrażony, a pani Hela z rozmachem usiadła na krześle, zauważając przy okazji, że zaraz trzeba zamykać bibliotekę. Nie zrobiła w zasadzie nic, z tego co planowała, ten dzień w pracy można by idealnie podsumować słowami Alicji, tej od białego królika: "zdziwniej i zdziwniej"*, tylko tyle przyszło jej do głowy, gdy wyłączała komputery i zamykała drzwi wejściowe. Pora zaszyć się w domu z książką i herbatą pod kocykiem szczęśliwości.

koniec

* [ang.] curiouser and curiouser - Lewis Carroll "Przygody Alicji w Krainie Czarów"

Pani Hela i pracująca sobota cz. 2Helena wyjrzała z zaplecza - A, dzień dobry panie Kazimierzu!Pan Kazimierz Cis-Rozwado...
30/06/2022

Pani Hela i pracująca sobota cz. 2

Helena wyjrzała z zaplecza - A, dzień dobry panie Kazimierzu!

Pan Kazimierz Cis-Rozwadowski był od lat stałym czytelnikiem biblioteki. Starszy pan trzymał się zawsze prosto, szczupła sylwetka i nienaganny strój sprawiały, że wyglądał jak dżentelmen starej daty. Jego twarz pobrużdżona zmarszczkami miała zazwyczaj dość smętny wygląd.

- Dzień dobry pani Helu, padam do stóp i rączki całuję - szarmancko przywitał się mężczyzna.

- Co pana dziś sprowadza, wszystko już przeczytane panie Kazimierzu? - zapytała uprzejmie Helena myślami będąc nadal przy nieszczęsnej kajzerce z twarożkiem.

- Pani Helu, ja z wielką prośbą do pani, czy w tak zacnym księgozbiorze znajdzie się coś na temat dwudziestowiecznej filatelistyki polskiej i radzieckiej? Szczególnie interesuje mnie jakiś słownik filatelistów polskich oraz radzieckich, tudzież encyklopedia filatelistyczna. Widziałem też, że w 1980 roku wydano świetną pozycję "Filatelistyka radziecka pod znakiem pięciu kół olimpijskich" Igora Czechowa i Leonida Słodkowa, może akurat jest w tej bibliotece?
Kierowniczka chwilę milczała, w końcu powiedziała - To dość wąska dziedzina panie Kazimierzu, ale oczywiście zaraz sprawdzę w katalogu co mamy w księgozbiorze na ten temat. - Usiadła i zaczęła stukać w klawiaturę, co chwilę spoglądając w ekran. - Mamy tylko "500 zagadek filatelistycznych" Edwarda Karłowicza, wydanie z 1974.

- Pani Helu, chętnie zobaczę tę książkę, a może jednak macie coś jeszcze? Filatelistyka jest bardzo ciekawą, choć nieco już zapomnianą, dziedziną. Jak pani wie badanie historii i kultury jest moją wielką pasją i życiową misją. Chciałbym ją przekazać moim następcom i mam przeczucie, że historia utrwalona na znaczkach pocztowych, w przystępny sposób mi to umożliwi. Żyjemy obecnie w kulturze obrazu, czemu więc edukując młode pokolenia, nie sięgnąć do starszych form ikonograficznego utrwalania rzeczywistości.

Bibliotekarka słuchała wywodu, czując lekki zawrót głowy. Ruszyła chwiejnie tylko trochę obijając się o regały i zaraz wróciła z pożądanym egzemplarzem - Niestety panie Kazimierzu, mamy tylko tą jedną książkę.

Mężczyzna przeglądał w skupieniu wolumin i marszczył swoje krzaczaste brwi. - Tak, już widzę, że to za mało - powiedział ze smutkiem w wodnistych oczach - oczywiście wypożyczę tę książkę, ale gdyby pani mogła mnie gdzieś pokierować, do innej placówki nawet, to ja chętnie podjadę.

Tymczasem do biblioteki weszli kolejni spragnieni książek czytelnicy. Helena powiedziała:

- Proszę sobie usiąść panie Kazimierzu, a ja tu tylko państwa obsłużę i zaraz przejrzę zasoby bibliotek w innych dzielnicach.
Zajęła się parą w średnim wieku, wypożyczyła też kilka czytadeł grupie rozchichotanych nastolatek, które weszły za nimi oraz zapisała mężczyznę o wyglądzie biznesmena, który tłumaczył się wstydliwie, że potrzebuje lektury dla syna.

Gdy wszyscy wyszli, Hela zaczęła przeglądać katalogi dostępne online i po dobrej półgodzinie powiedziała triumfalnie - Mam! Czytelnia Naukowa im. Marii Konopnickiej w sąsiedniej dzielnicy posiada ciekawy zbiór na ten temat. Zaraz panu spiszę tytuły, adres i telefon biblioteki oraz godziny otwarcia. Ha! Mają nawet "Filatelistykę radziecką... " Czechowa i Słodkowa - dodała bardzo z siebie zadowolona.

- Pani Helu, niezwykle pani uprzejma, niezmiernie pani dziękuję i kłaniam się nisko po trzykroć. Postaram się niedługo przyjść i poinformować panią o postępach w zgłębianiu tajemnic filatelistyki. - pan Kazimierz żegnał się w zaiste barokowym stylu.

- Tak, zapraszam serdecznie i do widzenia. - Helena umknęła na zaplecze i zaczęła szybko kończyć kanapkę. Nie ma czasu się delektować jedzeniem, co chwilę coś się dzieje, a tu trzeba jeszcze skatalogować choć kilka książek. Przełknęła ostatni kęs i wyszła na salę, bo wydawało się jej, że usłyszała jakiś dźwięk.

Ktoś cicho buszował w dziale 64 Gospodarstwo domowe. Gastronomia. Hotelarstwo. Z dochodzących westchnień i pomruków domyśliła się, że to mężczyzna.
c.d.n.

Pani Hela i pracująca sobota cz. 1Helena Ochenduszko zmierzała raźno w stronę biblioteki. W torbie niosła kajzerkę z twa...
30/06/2022

Pani Hela i pracująca sobota cz. 1

Helena Ochenduszko zmierzała raźno w stronę biblioteki. W torbie niosła kajzerkę z twarożkiem, jogurt grecki i gruszkę. Kierowniczka miała dziś sobotni dyżur w pracy. Bardzo lubiła te ciche i spokojne soboty. Czytelników było zazwyczaj mało, zajmowała się więc zaległymi sprawami, protokołami, czy wprowadzaniem do księgozbioru darów od czytelników. Dziś też zamierzała zająć się opracowaniem książek. Zaraz zaparzy sobie kawę w ulubionym kubku z biedronką i odda szaleństwu katalogowania.

Z zadowoleniem wdrapała się po schodach i od razu potknęła się o dwa nieco rozmiękłe po nocnej ulewie kartony pełne książek.

- A niech to!- powiedziała głośno i pochyliła się nad pudłami. To co widać było na pierwszy rzut oka nie wyglądało zachęcająco. Jakieś stare, pamiętające lata 50 XX wieku, podręczniki do medycyny i farmacji. Pani Hela westchnęła i z niejakim trudem przesunęła dary pod drzwi wejściowe biblioteki. Otworzyła zamek i szybko wstukała kod alarmu, a następnie wzdychając przeciągnęła kartony do pomieszczenia służącego za magazynek. Postanowiła, że zajmie się nimi w poniedziałek, teraz trzeba umyć ręce, odpalić komputery, pootwierać okna i już można parzyć kawę i zasiadać przed monitorem ze stosem książek, oddając się ulubionej czynności.

Kierowniczka weszła na salę i natychmiast otoczył ją znajomy zapach kurzu, płynu do mycia podłóg i geranium, które pomoc biblioteczna, pani Edzia, namiętnie rozsadzała i ustawiała w różnych zakamarkach sali.
Helena pokiwała sobie głową z zadowoleniem, lubiła tę nieco senną atmosferę biblioteki i widok ciągnących się rzędami regałów z książkami.
O 9.00 otworzyła bibliotekę i zasiadła do pracy. Spokojnie otworzyła program do katalogowania i w tym momencie zadzwonił telefon.

- Słucham, biblioteka - powiedziała.

- Dzień dobry, nazywam się Karolina Cios i informuję panią, że w ostatnią sobotę kwietnia odbędzie się u państwa prezentacja super nowoczesnych naczyń do gotowania duszenia i pieczenia, pod hasłem DOBRY OBIAD GOTUJE SIĘ SAM. Lista innowacyjnych rozwiązań i zaawansowanych technologii użytych przy produkcji naszych garnków jest zaiste imponująca. Wspomnę tylko, że naczynia są wykonane z nierdzewnej i kwasoodpornej stali chromowo-niklowej, której największą zaletą...

- Dzień dobry! - wtrąciła pani Hela, próbując przerwać potok słów.

- ...prócz idealnego połysku, jest fakt, że nie wchodzi ona w żadne reakcje z żywnością. Uchwyty naczyń są z termoizolacyjnego materiału, który się nie nagrzewa, a co za tym idzie, można je przenosić gołymi rękami. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale zaiste tak jest. - kontynuowała na jednym wydechu pani Karolina Cios - Z kolei dno w naszych naczyniach jest pokryte warstwą akutermiczną, której zadaniem jest kumulowanie i równomierne rozprowadzanie ciepła na całej jego powierzchni. Satynowa powłoka wnętrza naczyń jest odporna na zadrapania i nawet po latach użytkowania wygląda jak nowa - skończyła.

- Pani wywód był bardzo interesujący, ale czy pani wie gdzie się dodzwoniła? - zapytała Helena spokojnie.

- Każdy uczestnik spotkania otrzyma gratis w postaci kubka z hasłem naszej kampanii - kusiła telemarketerka.

- Do biblioteki publicznej.

- Eee, a to nie Centrum Konferencyjne "Biały Żagiel"? - zdziwiła się pani Karolina.

- Nie, to nie Centrum Konferencyjne "Biały Żagiel", żegnam. - bibliotekarka z ulgą odłożyła słuchawkę.

Wybita z rytmu siedziała bez ruchu, ale zaraz zaczęli przychodzić czytelnicy. Kierowniczka przyjmowała zwracane książki, wypożyczała kolejne i drobnym truchcikiem przemierzała salę, aby znaleźć i polecić coś dobrego do czytania. Gdy pierwsza fala minęła przyszedł czas na drugie śniadanie, Helena udała się na zaplecze, gdzie z prawdziwym zadowoleniem wgryzła się w kajzerkę z twarożkiem. Był on zasilony sporą ilością soli i pieprzu, a rzodkiewka i szczypiorek przyjemnie chrupały pod naciskiem zębów.

- Ekhem - dobiegł ją męski głos z sali. - Ekhehehem - usłyszała powtórnie.

c.d.n.

Pani Hela i nowa bibliotekarkaHelena Ochenduszko właśnie skończyła robić comiesięczne sprawozdanie i zadowolona popijała...
30/06/2022

Pani Hela i nowa bibliotekarka

Helena Ochenduszko właśnie skończyła robić comiesięczne sprawozdanie i zadowolona popijała kawę ze swojego ulubionego kubka z biedronką. Dziś przyszła do pracy nowa osoba, pani Malwina Maślak, rano nie było czasu się nią zająć, więc kierowniczka wysłała ją zwyczajowo na salę, w celu zapoznania się z księgozbiorem. Teraz trzeba znaleźć młodą osobę w regałach i rozpocząć bardziej szczegółowe szkolenie.

Hela rozpędziła się wychodząc z zaplecza, jak się okazało niepotrzebnie, bo Malwina siedziała przy stanowisku, wpatrzona w ekran komputera i przeglądała plotkarski serwis Ratlerek, robiąc na zmianę minę zachwyconą, a to znów zniesmaczoną. Kierowniczka stanęła jej za plecami i huknęła:

- Zapoznała się pani z księgozbiorem!?

- Tak, oczywiście - odparła Malwina nieuważnie, klikając w artykuł o nowych rzęsach Magdaleny Rodzynek.

Kierowniczka zgrzytnęła zębami - to teraz proszę o włączenie zwrotów, Honorata już posortowała je działami.

Pani Malwina wstała znudzona i chwyciwszy kilka książek poszła w stronę regałów z literaturą.

- Przypominam o alfabecie - powiedziała Helena do pleców nowej pracownicy, ale ta nawet się nie odwróciła. Kierowniczka wzięła kilka głębszych wdechów i spojrzała na drugą bibliotekarkę - chyba czas zacząć opracowywać nowości, Honoratko, weź kilka książek, może ruch będzie nieduży i uda ci się coś wprowadzić. A pani Malwina niech obsługuje i włącza książki na półki.

Uspokojona udała się na zaplecze i przygotowała stosik nowości do opracowania. Wzięła nowy tytuł Danielle Steel z samej góry i pogłaskała okładkę. Uwielbiała nowe, jeszcze pachnące farbą drukarską książki. Nie udało się jej nawet skończyć wpisywać jednego tytułu, gdy podniósłszy wzrok przez szparę w drzwiach zobaczyła panią Malwinę, która na wpółleżąc na ladzie, znów coś oglądała na ekranie komputera. Helena wyskoczyła z zaplecza.

- Książki już na półkach!? - ryknęła donośnym głosem, który nie pasował zupełnie do jej szczupłej i drobnej sylwetki.

- Zrobiłam przerwę - powiedziała Malwina zblazowanym tonem.

- To jeszcze nie czas - powiedziała kierowniczka - nie jesteśmy na wczasach, proszę wziąć resztę zwrotów i poodstawiać do działów.

Nowa pracownica jęknęła, ale ruszyła się ze stanowiska, tym razem popychając przed sobą wózek z całym stosem książek. Helena postanowiła zmienić taktykę i dyskretnie obserwować bibliotekarkę zza regału. Do jej uszu doszło mamrotanie Malwiny, coś o nadzorcach kapo, wzruszyła ramionami, niech sobie gada, byle robota była zrobiona.

Pani Malwina popychała niezbyt gorliwie wózek między regałami, a za nią na paluszkach posuwała się pani Hela w swoich cichych i wygodnych mokasynkach. Z zadowoleniem zauważyła, że Malwinie udało się nawet dobrze włączyć kilka książek, gdy ta nagle stanęła, wyjęła z tylnej kieszeni smartfona i zaczęła coś skrobać po ekranie, co parę sekund chichocząc.

Kierowniczka odliczyła w myślach do dziesięciu, stwierdziła, że na razie się wycofa i ochłonie - może to tylko na chwilę? może dostała wiadomość i odpisuje? - zastanawiała się - dam jej kilka minut i zaraz sprawdzę postępy - pomyślała.

Tymczasem przy ladzie Honoratka obsługiwała czytelników, w międzyczasie wpisując do komputera nowości. Spojrzała na panią Helę z dziwną miną:

- Oj, coś czuję, że będziemy miały wesoło z tą Malwiną - powiedziała mrugając okiem.

Helena nic nie odpowiedziała, weszła na zaplecze i zrobiła sobie herbatę. Zastanawiała się czy śledzenie nowego pracownika nie jest poniżej jej godności, ale uznała, że jako kierownik przecież musi wiedzieć jak pracują przydzieleni do jej placówki bibliotekarze.
Ruszyła więc dziarsko w stronę regałów i nagle usłyszała zmysłowy, męski głos dobiegający z okolic działów 791 Film i 792 Teatr.

- A gdybym miał cię zjeść, to co byś powiedziała?

Helena zamarła...

- A ugryźć gdybym chciał, czy coś byś przeciw miała?

- Co tu się dzieje?! - nie wytrzymała.

- No, lubię sobie posłuchać fajnej muzy przy pracy - ciało pani Malwiny kiwało się w takt refrenu piosenki.

- Zapraszam panią na zaplecze, będzie pani przeklejać sygnatury na książkach z działu 94 Historia - pod moim okiem, a przy okazji przepytam panią że znajomości alfabetu i UKD.

- A gdybym był młotkowym, w fabryce z młotkiem szalał...* - nie poddawał się wokalista.

- I proszę ściszyć tą piosenkę!

Malwina powlokła się za Heleną, myśląc, że widocznie muzyka nie zawsze łagodzi obyczaje. Po dwóch godzinach przeklejania sygnatur, co miało działanie dziwnie uspokajające, zobaczyła nagle błysk w oku kierowniczki.

- No może coś z pani będzie, pani praca wygląda bardzo schludnie. Pomyślałam też, że skoro jest pani osobą tak energiczną, muzykalną i kreatywną, to wykorzystamy pani potencjał przy organizacji imprez bibliotecznych. Co pani na to?

Malwina uśmiechnęła się po raz pierwszy tego dnia.

- Tak pani Helu, jestem gotowa i mam dużo pomysłów.

- Świetnie - Helena zatarła ręce - ale włączania zwrotów pani nie daruję - powiedziała i mrugnęła okiem.

* "Klub wesołego szampana" Formacja Nieżywych Schabuff, autor tekstu Wojciech Płocharski

Pani Hela i poetaHelena Ochenduszko skończyła robić zamówienie na książkowe nowości i właśnie zalewała sobie kawę w ulub...
30/06/2022

Pani Hela i poeta

Helena Ochenduszko skończyła robić zamówienie na książkowe nowości i właśnie zalewała sobie kawę w ulubionym kubku z biedronką, gdy na zaplecze weszła bibliotekarka Honoratka. Kierowniczka bezwiednie się uśmiechnęła na widok nieco pulchnej blondynki, zawsze gdy ta wchodziła do jakiegoś pomieszczenia, robiło się od razu jaśniej i jakoś weselej.

- Pani Helu, przyszedł ten poeta, Maksymilian Grąbczak - powiedziała Honoratka - pyta czy może z panią porozmawiać
Helena tęsknym wzrokiem spojrzała na kawę, westchnęła i ruszyła na salę. Przy ladzie stał mężczyzna wysoki, cienki jak trzcina, szyja jego omotana była kremowym szalem, którego koniec ciągnął się po ziemi, natomiast reszta stroju była czarna. Poetyckiego szyku dodawały rozwiane, półdługie włosy w kolorze ciemnego blondu i błyszczące jakby od gorączki oczy.

- Piękna pani Heleno - zaczął - jak pani wie, mamy Rok Romantyzmu Polskiego...

- Tak, wiem - odpowiedziała bibliotekarka nieuważnie, myśląc o tym, że na zapleczu kawa jej stygnie.

- I ja właśnie przybywam z propozycją nie do odrzucenia... Mianowicie, jako poeta rozkochany w romantykach polskich i korzystający w swej twórczości z najlepszych tradycji rodzimej literatury XIX-wiecznej, proponuję pani zorganizowanie spotkania autorskiego. Po znajomości nie policzę dużo bibliotece, moi fani będą mogli nabyć tomiki poezji w bardzo atrakcyjnej cenie, no i prestiż placówki się podniesie.

Pani Hela słuchała tego wywodu z zagadkową miną, myśląc o tym, że skromność, z całą pewnością, nie jest cechą Maksymiliana Grąbczaka. Bibliotekarka znała poetę nie od dziś i miała już nieszczęście czytać jego wiersze.

Mężczyzna ciągnął dalej - Pani Heleno, milczy pani, wiedziałem, po prostu wiedziałem, że będzie pani zachwycona. Pani mina mnie uskrzydla, zaraz wyrecytuję moje najnowsze dzieło, ekhem - stanął przekrzywiony z jedną ręką wspartą na biodrze, drugą uniesioną w geście samozachwytu i zanim bibliotekarka zdążyła zaprotestować, zaczął recytować:

Nie ma ciebie, szukam wszędzie...
Co to będzie, co to będzie...
- O Jezu... - jęknęła Helena.
Szybko padam do twych stóp,
powiesz "nie", to będzie grób.

- Starczy, już starczy! - powiedziała głośno, czując nadchodzącą migrenę. Dostrzegła kątem oka, że Honoratka kwiczy ze śmiechu, próbując ukryć się za stosem książek.

- Mam tego oczywiście dużo więcej - wyznał Maksymilian zachwycony - Wiem, że jest pani zapracowana, zostawiam więc mój najnowszy tomik, pani sobie resztę wierszy doczyta. Tu daję termin, koszt spotkania oraz moje wymagania - wręczył jej kartkę i książkę.

- Tak, ekhem, panie Maksymilianie, oczywiście przedłożę pana ofertę w dyrekcji, ja niestety nie jestem osobą decyzyjną w tej kwestii, proszę więc czekać na telefon - powiedziała, w myślach dodając "do świętego nigdy".

- To może ja będę wpadał i dopytywał? - poeta przestępował z nogi na nogę.

- Nie ma doprawdy takiej potrzeby - przestraszyła się Helena - od razu idę na zaplecze, otwieram tomik i będę czytać pana wiersze.

Udobruchany Maksymilian pożegnał się, a kierowniczka szybko uciekła. Tak jak myślała, kawa była już zimna. Usiadła przy swoim biurku, na wysiedzianym fotelu, nad głową mając reprodukcję "Słoneczników" Van Gogha i otworzyła tomik na chybił trafił.

Ledwo dycham, ledwo czuję...
tylko serce jakoś kłuje.
Ręki twojej nie ma tu,
szlocham sobie ze smut-ku.

Helena zatrzasnęła książkę i wrzuciła ją w czeluść najniższej szuflady, na wszelki wypadek przykrywając ją jeszcze stosami teczek i otrząsnęła się. Na zaplecze weszła Honoratka, nadal chichocząc.

- Zrobić pani świeżą kawę, pani Helu? - zapytała - coś słabo pani wygląda.

- Tak, poproszę - powiedziała Helena. Jej myśli pobiegły do pięknej poezji romantyków polskich i westchnęła. Przypomniał jej się Norwid, pijąc gorącą kawę recytowała sobie w głowie strofy ukochanego wiersza:

Nad Ka­pu­le­tich i Mon­te­kich do­mem
Spłu­ka­ne desz­czem, po­ru­szo­ne gro­mem
Łagod­ne oko błę­ki­tu

Pa­trzy na gru­zy nie­przy­ja­znych gro­dów,
Na rozwalone bra­my do ogro­dów
I gwiaz­dę zrzu­ca ze szczy­tu.

Cy­pry­sy mó­wią, że to dla Ju­lie­tty
Że dla Ro­mea ta łza z nad pla­ne­ty
Spa­da i w gro­by prze­cie­ka;

A lu­dzie mó­wią, i mó­wią ucze­nie,
Że to nie łzy są, ale że ka­mie­nie,
I że nikt na nie nie cze­ka.*

* Cyprian Kamil Norwid "W Weronie"

Pani Hela i praktykant JuliuszPani Hela siedziała wygodnie przy swoim stanowisku na zapleczu biblioteki, otoczona stosam...
30/06/2022

Pani Hela i praktykant Juliusz

Pani Hela siedziała wygodnie przy swoim stanowisku na zapleczu biblioteki, otoczona stosami nowości i kątem oka obserwowała nowego praktykanta pana Juliusza. Kwadrans temu poleciła mu włączyć zwrócone książki na półki. Tymczasem teraz młody człowiek siedział prosto na krześle w kąciku śniadaniowym, zwrócony twarzą w stronę okna i wydawał dźwięki niczym miech kowalski. Helena starała się nie zwracać na to uwagi, ale to dychawiczne rzężenie coraz bardziej działało jej na nerwy.

- Ekhem, panie Juliuszu, co pan właściwie robi? - zapytała spokojnie, co kosztowało ją nerwowy tik powieki.

Anemiczny młodzian odwrócił się w jej stronę i powiedział - Bhastrika, wie pani, oczyszczam się i pobudzam.

- Jednak czemu akurat tu i teraz? - powiedziała pani Hela z zainteresowaniem - Czy nie prosiłam pana o włączenie zwrotów na półki? I co to właściwie jest bhastrika?

Juliusz zrobił oświeconą minę - Ajurweda... pranajama... wyższe stany świadomości... a poza tym ja jeszcze nie jadłem śniadania - wyznał i spojrzał szklistym wzrokiem na kierowniczkę biblioteki.

Helena chwilę kontemplowała ten nagły zwrot w rozmowie, zastanawiając się w jaki sposób pusty żołądek praktykanta jest powiązany z tematem książkowych zwrotów i powiedziała:

- Panie Juliuszu, a jak to się ma do pańskiego zadania?

- Wiadomka - odrzekł tonem oczywistym - pranajamę bhastrika najlepiej robić na pusty żołądek.

Kierowniczce opadła broda. I ręce też. Zaczęła się zastanawiać, czy ona i jej rozmówca na pewno mówią w tym samym języku.

- Byłem właśnie przy regale z filozofią, jest taki piękny dzień - ciągnął tonem niezrażonym - no w każdym razie przy tej filozofii przypomniałem sobie, że nie zdążyłem dziś zrobić moich ćwiczeń oddechowych. A książka nie zając, przecież nie ucieknie. Zresztą rzeczy materialne nie mają tak naprawdę znaczenia. A życie przemija z każdą sekundą. Chińczycy mówią nawet, że wiek człowieka liczy się nie miarą lat, a ilością wykonanych oddechów - zakończył.

Helena chwilę milczała będąc w szoku, w końcu odezwała się głosem zmienionym:

- Rozumiem, dbanie o psyche i polis jest bardzo ważne w życiu każdego człowieka. - powiedziała zagadkowo - ale i soma odgrywa ważną rolę. Polecam więc panu zjeść porządne śniadanie, a następnie pójdzie pan do księgozbioru podręcznego i przeniesie wszystkie encyklopedie i słowniki z dolnej na górną półkę, układając je według UKD. Już dawno trzeba tam było zrobić porządek.

Zadowolona zatarła ręce i sięgnęła po kolejną książkę do opracowania. Jej spokój nie trwał długo. Za chwilę na zaplecze wbiegła bibliotekarka Honoratka, ze słuchawką telefonu w ręku i powiedziała:

- Pani Helu, dzwoni pani Emilka - na dźwięk imienia niezbyt rozgarniętej praktykantki kierowniczka mimowolnie zgrzytnęła zębami - powiedziała, że jednak zabrakło jej 6 godzin do zaliczenia praktyk i pyta kiedy może przyjść.

Pani Hela i praktykantka    Pani Heluuu! - dobiegł piskliwy głos z zaplecza biblioteki. Helena Ochenduszko westchnęła z ...
23/06/2022

Pani Hela i praktykantka

Pani Heluuu! - dobiegł piskliwy głos z zaplecza biblioteki. Helena Ochenduszko westchnęła z niesmakiem, ta nowa praktykantka zupełnie się nie sprawdza. Ruszyła energicznie w stronę skąd dobiegał znienawidzony dźwięk, zastanawiając się czy młoda osoba skończyła już porządkować lektury na regale, który służył za magazyn zdublowanych egzemplarzy. Zadanie to, starannie przemyślane przez doświadczoną kierowniczkę biblioteki, niosło pewną nadzieję, że praktykantka, pani Emilka, nie narobi większych szkód w księgozbiorze.
- Pani Helu, skończyłam.
Helena chwilę kontemplowała niespodziewany widok i nerwowo przełknęła ślinę. Jej wzrok błądził od regału do niezbyt rozgarniętego oblicza praktykantki i znów do regału, w końcu jednak odważyła się zapytać.
- Pani Emilio, nieco ponad godzinę temu poprosiłam panią o uporządkowanie lektur alfabetycznie, nazwiskami autorów. Czy tak brzmiało moje polecenie?
Młoda praktykantka westchnęła pobłażliwie. Ta stara i nudna kobieta nie ma, doprawdy, pojęcia czym jest kreatywność i marketing biblioteczny.
- Ułożenie książek kolorami grzbietów to najnowszy trend wśród bibliofili, wszędzie tego pełno. - powiedziała pocierając bezwiednie palcem wskazującym po kolczyku sterczącym z wargi. - hasztag - dodała i uśmiechnęła się zadowolona.
- Hasztag? - zapytała słabym głosem Helena, starając się zapanować nad nerwowym skurczem krtani.
- Ewentualnie .
Emilia miała wrażenie, że twarz kierowniczki dziwnie zastygła, a to co wyzierało z jej oczu, to nie była aprobata. W sumie trzeba być wyrozumiałym - pomyślała - sądząc po kiepskiej fryzurze i niemodnych mokasynkach, ta cała pani Hela zapewne urodziła się jeszcze przed wojną i nadal spędza wolny czas rozwiązując krzyżówki dla nudziarzy, popijając ziółka albo robiąc coś równie beznadziejnego.
Jej rozmyślania przerwało pytanie.
- I jak pani zdaniem mamy w tej tęczowej masie odnaleźć szukany tytuł? Pomoże nam Tęczowa Wróżka? A może hasztag? - głos kierowniczki ciął jak brzytwa.
- Ale to najnowszy trend, no i fajnie się prezentuje, zaplecze od razu ma lepszą energię - Emilia na wszelki wypadek uśmiechnęła się zachęcająco.
Odpowiedź pani Heli na szczęście zagłuszył dzwoniący telefon. Bibliotekarka odetchnęła powoli, nacisnęła przycisk z zieloną słuchaweczką i powiedziała przyjaznym, a jednocześnie kompetentnym tonem - Biblioteka, słucham.
Praktykantka znudzona nakręcała kosmyk włosów na palec i kiwając się na piętach słuchała basowych pomruków dobiegających ze słuchawki, którą trzymała Helena.
W końcu kierowniczka powiedziała - doskonale, tak już kogoś wysyłam, dziękuję - odłożyła telefon i spojrzała spokojnym wzrokiem na panią Emilkę.
- Pani Emilio, właśnie dzwonił czytelnik, przywiózł 10 kartonów książek z masy spadkowej i prosi aby ktoś mu pomógł to wszystko przenieść z samochodu do naszej biblioteki. Proszę to zrobić, a potem posortować. Może być kolorami.
Pani Hela odwróciła się, z ciepłym uśmiechem popatrzyła na regał i spokojnie zaczęła układać lektury we właściwym porządku - alfabetycznie, nazwiskami autorów.🙃

Adres

Antalla 5
Warsaw
03-126

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 12:00 - 19:00
Wtorek 12:00 - 19:00
Środa 11:00 - 16:00
Czwartek 12:00 - 19:00
Piątek 11:00 - 16:00

Telefon

+48228844771

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Biblioteka Uśmiechnięta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Biblioteka Uśmiechnięta:

Udostępnij

Kategoria