21/12/2025
W związku z dochodzącymi do nas informacjami o pomówieniach i dziesiątkach wersji wydarzeń, postanowiliśmy wydać oświadczenie odnośnie wydalenia z organizacji osób, które wspomniane, nieprawdziwe informacje rozprzestrzeniają.
Chcielibyśmy na początku podkreślić, że zdajemy sobie sprawę z trudności w obiektywnej ocenie sytuacji dla osób z zewnątrz, biorąc pod uwagę, że opierać się można jedynie na deklaracjach obu stron. Z racji na wrażliwy charakter danych żadna ze stron nie jest w stanie zaoferować dowodów na prezentowane przez siebie tezy, ewentualną ocenę sprowadzając do sympatii względem jednych bądź drugich.
To coś, czego druga strona nie zaznaczyła w żaden sposób, prezentując swoje założenia jako fakty absolutne. W najlepszych momentach są one jednak selektywnym przedstawieniem przebiegu zdarzeń, w najgorszych, zwyczajnymi kłamstwami.
Nie chcemy sprawiać wrażenia zgody na rozpowszechnianie wobec nas fałszywej narracji, stąd nasze oświadczenie.
Zaczynając od początku i wykluczenia regionów „Mazowieckiego, Małopolskiego i połowy Pomorskiego”, które „stanowiły większą część składu całej organizacji”. Jakie są fakty? W Czerwonych pozostało ponad 60% osób członkowskich (nie, jak głoszą dochodzące nas plotki „ledwie 20%”). Na Pomorzu jest to natomiast ponad 70% (a propos wykluczenia „połowy regionu Pomorskiego” i luźnego podejścia do kwestii faktów przez osoby wykluczone). Wyrzucenie stanowiło niemalże jednogłośną decyzję tychże pozostających członków.
Wyrzucenie nie było również, jak przedstawia to druga strona, motywowane niechęcią wobec wewnętrznych zmian. Czerwoni, wedle oskarżeń osób wyrzuconych, mieli dokonać wydalenia pod przewodem i inspiracją członków nazywanych w docierających do nas plotkach „starą gwardią”. Nadmieńmy, że pomijając fałszywość tego obrazu, jest to bardzo wygodna pozycja do budowania własnej narracji w oparciu o kreowanie się na „młodą gwardię z pomysłami represjonowaną przez stary konserwatywny beton”. Grupa, która dokonała próby ratowania organizacji stanowi jej niekwestionowaną większość i składa się zarówno z osób będących w organizacji od jej początków, jak i z takich o krótszym stażu członkowskim.
Usunięcie części osób nie było spowodowane niechęcią wobec wewnętrznych reform, a uniemożliwiającą organizacyjną pracę atmosferą wprowadzoną przez część grupy wyrzuconych osób. Czerwoni przez miesiące mierzyli się z wewnętrznymi konflikatami, których źródło znajdowało się w działaniach części wyrzuconych osób. Ich próby rozwiązania okazywały się bezskuteczne: próby personalnego wyjaśnienia źródeł konfliktów były ignorowane, a statutowe sprytnie omijane (na przykład obchodząc wyrok Sądu Koleżeńskiego poprzez ogólnoorganizacyjne głosowanie nad unieważnieniem wyroku bez możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym, sprowadzając głosowanie do konkursu popularności stron konfliktu i grożąc wyjściem z organizacji, jeśli wyrok nie zostanie odwołany).
Co gorsza, ludzie działający w owych regionach milczeli bądź kryli problematyczne zachowania swoich kolegów. Próba unieważnienia wyroku jest tylko jednym z wielu przykładów funkcjonowania wspomnianych regionów jak grup znajomych — było to dla nich ważniejsze od dobra organizacji i sprawiedliwości.
Doprowadziło to do stworzenia sytuacji, gdzie wyciągnięcie konsekwencji wobec osób narażających Towarzyszy na (fizyczne) niebezpieczeństwo swoimi zachowaniami było praktycznie niemożliwe, konflikty personalne rzutowały na praktycznie każde podejmowane przez organizację działanie, a członkowie zaczęli doświadczać silnego wypalenia i zmęczenia powtarzającym się schematem.
Organizacja zaczęła się rozpadać, w przeciągu ostatniego roku nieustannie malała, a proces odejść zaczął się gwałtownie intensyfikować w przeciągu ostatnich miesięcy. Spadek organizacyjnych morali można zaobserwować chociażby obserwując media społecznościowe organizacji — ostatnie miesiące to nieustanny spadek częstotliwości publikacji. Patrząc na pogorszenie zewnętrznego wizerunku nie sposób oddać wewnętrznego stanu organizacji.
Wewnątrz wykluczonych regionów powtarzały się sytuację, w których każda krytyka czy niezgoda z grupą odpowiedzialną za tworzenie toksycznej atmosfery spotykała się z agresją, racjonalizowanym zbywaniem (np. poprzez określanie wyartykułowanego poczucia dyskomfortu z racji trudnych życiowych doświadczeń mianem „emocjonalności”), i wrogością.
Wykluczona grupa była w stanie dostrzec problem, jednak identyfikowała jego źródło w problemach strukturalnych, próbując zmienić stan rzeczy poprzez zwiększenie wewnątrzorganizacyjnej biurokracji, poświęcając się praktycznie wyłącznie tworzeniu nowego statutu, mającego być cudownym lekiem na dławiące organizację problemy. Projekt ten posiadał wiele problemów, a kiedy został demokratycznie odrzucony, sama niezgoda z potencjalnie szkodliwymi zmianami została określona na forum wykluczonych regionów mianem „sabotażu”, dobrze ilustrując wrogie podejście i paranoiczną atmosferę wprowadzane przez wspomnianą grupę.
Warto dodać, że poświęcenie całych sił przerobowych pracy wewnętrznej ogromnie odbiło się na działalności regionów. Przykładowo: w Warszawie jeszcze dwa lata wcześniej Czerwoni byli grupą odpowiedzialną za organizację fali pierwszych ogromnych protestów propalestyńskich, aktywną i widoczną na ulicach. W przeciągu ostatnich miesięcy, podczas fali największych protestów antyfaszystowskich, Czerwoni byli na Mazowszu praktycznie nie widoczni. W regionie małopolskim pojawiła się wrogość wobec działań tak elementarnych dla organizacji socjalistycznej jak pomoc związkowi zawodowemu w organizacji strajku, określona jako „bycie młodzieżówką związku zawodowego”.
W związku z brakiem możliwości wyciągnięcia jakichkolwiek konsekwencji, jedynym sposobem na uratowanie organizacji, niechybnie zmierzającej w kierunku rozpadu, stało się usunięcie grupy osób odpowiedzialnej za szkodliwe zachowania, konflikty i tworzenie uniemożliwiającej pracę atmosfery.
Przed samym wyrzuceniem wspomnianych osób, odbyły się dyskusje wewnątrz regionów, które to każdorazowo owocowały tymi samymi wnioskami — nie ma innego wyjścia jak pozbawić ich członkostwa. Dodatkowo, duża część osób, które odeszło lub pozostawało nieaktywnymi w przeciągu ostatnich miesięcy, po wydaleniu wspomnianych osób, w sporej części powróciły do aktywności lub zadeklarowały chęć ponownego członkostwa w Czerwonych.
Jednocześnie osoby odpowiedzialne za największe dotychczasowe sukcesy Czerwonych: nawiązanie współprac ze związkami zawodowymi, organizację Czerwonego Bloku podczas Marszu Antyfaszystowskiego, bezpośrednie akcje Samoobrony Pracowniczej pokazujące sprekaryzowanym pracownikom siłę pracowniczej solidarności, stworzenie własnej organizacji lokatorskiej mającej na koncie kilka zwycięstw w walce o prawa lokatorów — to wszystko ludzie, którzy pozostali w strukturach organizacji.
Kolejnym poważnym oskarżeniem kierowanym pod naszym adresem jest rzekoma „kradzież kluczy do warszawskiego magazynu”. W jaki sposób odbyła się owa „kradzież”? Otóż, wbrew oświadczeniu osób wyrzuconych z organizacji, nie wszystkie osoby należące do regionu mazowieckiego zdecydowały się na budowanie z nimi nowych struktur poza Czerwonymi. Osoby te posiadały klucze do magazynu od dawna i zwyczajnie użyły ich by zabezpieczyć mienie stowarzyszenia, w postaci materiałów stworzonych w większości przez osoby należące teraz do szeregów Czerwonych. Nie doszło więc do „kradzieży kluczy”.
Domyślamy się, że autorzy oświadczenia użyli mylącego skrótu myślowego (zakładając ich dobrą wolę nie powiemy, że było to celowe przeinaczenie faktów mające na celu postawienie organizacji w złym świetle), odwołując się do wyjęcia z magazynu mienia stowarzyszenia, traktując to jako kradzież. Biorąc pod uwagę, że nawet po wyrzuceniu osób Czerwoni zachowali ponad 60% składu osobowego, nie wydaje nam się niczym dziwnym rościć sobie prawo do mienia stowarzyszenia, w szczególności tego stworzonego przez osoby pozostające w naszych szeregach. Faktem jest jednak, że magazyn znajdował się na terenie regionu, którego większość tworzy teraz nową inicjatywę wyrzuconych osób. Stosując pokrętną logikę można dojść więc do wniosku, że ponieważ wyjęcie mienia z magazynu zostało przeprowadzone przez mniejszość regionu, to odbyło się to w sposób niedemokratyczny względem regionu.
Stosując tę samą logikę prosimy wyrzuconych o zwrot środków organizacji będących w posiadaniu wykluczonych osób — choć oczywiście nie użyjemy słowa „kradzież”, nie chcąc zarysowywać błędnego obrazu sytuacji, faktem jest, że posiadane aktualnie przez nowe struktury organizacyjne wyrzuconych osób środki w większości pochodzą bowiem od członków Czerwonych.
Warto też wspomnieć o tym, że część osób z wyrzuconego środowiska dopuściło się zachowań takich jak upublicznienia osobistego numeru telefonu jednego z działaczy Czerwonych na facebookowej grupie publicznej. To symptomatyczne dla podejścia do innych osób działających w ruchu socjalistycznym i bezpieczeństwa ich danych osobowych.
Podsumowując, Czerwoni istnieją i działają dalej — w lepszej atmosferze, wzmocnieni poprzez uzdrowienie środowiska naszej politycznej i społecznej pracy!
Mamy nadzieję, że powyższy tekst rozjaśnia to, co wymaga rozjaśnienia w opisanej sytuacji i skłoni do refleksji osoby, które bez zawahania przyjęły wersję o wyrzuceniu grupy osób „bez powodu”.
Zaprzyjaźnione z Czerwonymi organizacje otrzymały już nasze wyjaśnienia, natomiast skala pomówień i ich niekontrolowane rozprzestrzenianie się, zmusiło nas do wydania publicznego oświadczenia. Jest to też pierwsze i ostatnie oświadczenie na temat zaistniałej sytuacji — w centrum naszych zainteresowań nigdy nie były internetowe afery i nie planujemy tego zmieniać.
Z socjalistycznym pozdrowieniem 😉,
Czerwoni