29/05/2026
Gdy Natalka zamieszkała w rodzinie zastępczej, miała cztery lata i była dzieckiem, które trudno było polubić. Chowała się za zasłoną, krzyczała, miała trudności ze snem. Zdarzało się, że wyrywała sobie włosy. Miała w sobie dużo złości i napięcia.
Wcześniej mieszkała z mamą, która często ją odrzucała. Słyszała, że jest zła, najgorsza, że wszystko, co złe, dzieje się przez nią. Małe dziecko szybko zaczyna wierzyć w takie słowa. A kiedy w nie wierzy, zaczyna zachowywać się tak, jakby naprawdę było takie, jak o nim mówią.
Natalka też w to uwierzyła i swoim zachowaniem sprawdzała, kiedy ktoś ją w końcu znów odrzuci.
Ale w rodzinie zastępczej wydarzyło się coś innego. Przez prawie dwa lata dorośli, którzy się nią opiekowali, cierpliwie pokazywali jej coś, czego wcześniej nie znała: że można być ważnym, nawet kiedy przejawia się trudne zachowania. Że ktoś zostaje, nawet kiedy jest głośno, chaotycznie i bardzo emocjonalnie.
Natalka zaczęła poznawać zwyczajne życie rodzinne. Miała swoje rzeczy. Chodziła na zajęcia z logopedą. Była chwalona za małe sukcesy. A kiedy tego potrzebowała, ktoś ją przytulał.
Powoli napięcie zaczęło ustępować miejsca ciekawości świata. Krzyk zamieniał się w rozmowę. Za zasłoną było jej coraz mniej. Czas, cierpliwość i codzienna obecność zrobiły coś niezwykłego — pomogły jej uwierzyć, że jest dziewczynką wartościową i mądrą.
Dziś Natalka mieszka już z małżeństwem, które zdecydowało, że chce, aby była ich córką. Początki nie były łatwe, ale razem, krok po kroku, budują swoją codzienność. Taką zwyczajną. Z kolacją przy stole, rozmowami, czasem z trudniejszym dniem i z pewnością, że są dla siebie rodziną.
Bo czasem wystarczy ktoś, kto przez jakiś czas będzie obok. Kto pokaże dziecku, że można żyć inaczej. A wtedy zaczyna się coś nowego.
Jeśli i Ty masz gotowość stworzyć dla dziecka rodzinę zastępczą, napisz do nas: [email protected]