Co w nauce piszczy

Co w nauce piszczy Pokazy bez skazy to inicjatywa, której głównym celem jest dotrzeć do naturalnej ciekawości ludzi – i rozbudzić tę ciekawość. Co robimy?

Co w nauce piszczy? 💨
Paweł Piszczałka opowiada o nauce 🧠
Prelekcje, pokazy, warsztaty, stoiska, szkolenia STEAM || Biotechnolog 🧬
Fundacja NAUD, Stowarzyszenie Rzecznicy Nauki, Fundacja Marsz Dla Nauki 👈🏻
TV SHOWS & PODCAST 🎬 Pokazujemy, że Nauka to wyjątkowy sposób patrzenia na świat. TV SHOWS, PODCAST & SCIENCE MEDIA CONTENT

Krypton - co nam daje nauka? Podcast Naukowa Krowa
Laboratorium Alchemika
Al-Chemik

Paweł i Weronika

🎈 Dziś Dzień Dziecka i przy tej okazji chcemy przypomnieć coś, o czym łatwo zapomnieć: żeby dokonać wielkiego odkrycia, ...
01/06/2026

🎈 Dziś Dzień Dziecka i przy tej okazji chcemy przypomnieć coś, o czym łatwo zapomnieć: żeby dokonać wielkiego odkrycia, wcale nie trzeba być dorosłym. Oto troje dzieci, które zmieniły oblicze nauki 🧪🧬🧫

🔠 Louis Braille
Wzrok stracił jako kilkulatek po wypadku w warsztacie ojca. Zamiast się poddać w wieku 15 lat opracował system wypukłych punktów którym osoby niewidome na całym świecie posługują się do dziś. Alfabet Brailla.

🦕 Mary Anning
Na klifach południowej Anglii mając zaledwie 12 lat, razem z bratem odkryła pierwszy opisany naukowo szkielet ichtiozaura. Została jedną z najważniejszych paleontolożek w historii - choć za życia odmawiano jej uznania, ponieważ była kobietą z ubogiej rodziny.

💧 Gitanjali Rao
Poruszona kryzysem skażonej wody w Flint, w wieku 11 lat zbudowała Tethys, to urządzenie wykrywające ołów w wodzie pitnej przy pomocy nanorurek węglowych. Dziś jako młoda osoba, sama prowadzi warsztaty dla dzieci na całym świecie 🌍

✨ Co je łączy? Ciekawość, odwaga zadawania pytań i ktoś, kto dał im szansę odkrywać i próbować.

Dokładnie to robimy na naszych pokazach i warsztatach, a zdjęcia poniżej to najlepszy dowód, że w głowach młodych badaczy i badaczek już dziś powstaje niejedno wielkie odkrycie 💨 Małe-wielkie dziecięce odkrycia dzieje się codziennie, pamiętajmy o tym 👧🏼👦🏻

Wszystkim Dzieciakom - tym małym i tym w środku - życzymy, żeby nigdy nie przestały pytać „a dlaczegooo?” 🎉

Dzień Dziecka 2026 w Łeba Miasto jak zawsze fantastycznie! 🩵🩵🩵

Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Samochód wypożyczony, załadowany pod sam korek. Cel: Toruń. I jak to w filmach a...
30/05/2026

Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Samochód wypożyczony, załadowany pod sam korek. Cel: Toruń. I jak to w filmach akcji – kiedy myślisz, że nic Cię nie zaskoczy, życie mówi: „sprawdzam”. 🛠️AWARIA🛠️ Gdybyśmy zatrzymali się zaledwie 100 metrów dalej ta historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej (i znacznie gorzej!). I tutaj ogromne podziękowania dla Pana, który bez chwili zastanowienia, w wolną sobotę, przyjechał na ratunek. Ale największa PETARDA 🧨 🧨🧨 i wyrazy wdzięczności wędrują do ekipy z Młyna Wiedzy. Wasza pomoc w tej sytuacji pokazała, że nie tylko robicie świetną naukę, ale jesteście przede wszystkim fantastycznym zespołem ludzi. 🫶🏻🔥

NAUKOWA PETARDA W Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy🧨 Widzimy się na najbardziej energetyzującym wydarzeniu w Toruniu. Ro...
28/05/2026

NAUKOWA PETARDA W Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy🧨
Widzimy się na najbardziej energetyzującym wydarzeniu w Toruniu. Rozłożymy ciekawość na czynniki pierwsze 🫯🔥❄️💥

Naukowa Petarda odpali Waszą wyobraźnię! 🧠

Pokaz naukowy • Toruń • Naukowa Petarda

Sprzęt za kilka tysięcy złotych, preparaty ze wszystkich stron świata, a co wywołuje największe emocje? Larwa komara. 🦟 ...
27/05/2026

Sprzęt za kilka tysięcy złotych, preparaty ze wszystkich stron świata, a co wywołuje największe emocje? Larwa komara. 🦟 “Najzwyklejsza” larwa komara ze zbiornika na deszczówkę. Przezroczyste ciało, widoczne organy wewnętrzne, coś co jest znajome, a jednocześnie tak zupełnie inne - czego chcieć więcej? Po tylu latach działania jako popularyzator nauki, raz na jakiś ktoś nie bezpośrednio przypomina mi bardzo ważną zasadę - mniej znaczy więcej. 🫯

Warsztaty „wyjątkowy mikroświat” staram się budować na idei zależności i powiązań w świecie nauki. 💧🐛🌍⚛️ Najczęściej (tym konkretnym warsztatom) towarzyszą skupienie i precyzja, ale to tylko miły dodatek do głębokiego zrozumienia otaczającego nas świata

Szkoła Eduventura

Za zaproszenie dziękuję 🤘🏻

Warsztaty naukowe • przyroda • STEM

Dzisiaj Dzień Mamy, z tej okazji podrzucam fantastyczny tekst o mikrochineryźmie 🩸
26/05/2026

Dzisiaj Dzień Mamy, z tej okazji podrzucam fantastyczny tekst o mikrochineryźmie 🩸

Komórki dziecka, które zostają w mamie na całe życie. Niezwykła historia mikrochimeryzmu

Powiem szczerze, ilekroć tłumaczę ten temat studentom, widzę, że robi na nich wrażenie. A jest to jedna z tych rzeczy w immunologii, o których powinno się mówić więcej, bo dotyczy dosłownie każdej kobiety, która kiedykolwiek była w ciąży. Nawet jeśli ciąża skończyła się bardzo wcześnie i nie zakończyła się porodem.

O co chodzi w skrócie. Otóż podczas każdej ciąży, już od około siódmego tygodnia, przez łożysko przedostają się w obie strony nie tylko cząsteczki, ale całe żywe komórki. Z dziecka do matki i z matki do dziecka. I co najbardziej zdumiewające, część z tych komórek zostaje w organizmie matki nie na kilka dni, nie na kilka miesięcy, tylko na całe dekady. Zjawisko to nazwano mikrochimeryzmem, od imienia mitologicznej Chimery, stworu złożonego z kawałków różnych zwierząt. Każda matka jest w sensie biologicznym taką łagodną chimerą.

Skąd to w ogóle wiemy

Pierwsze poważne dowody pojawiły się w latach 90. Naukowcy z USA znaleźli w krwi kobiet po porodzie syna komórki z chromosomem Y, czyli wyraźnie męskie, a więc pochodzące od dziecka. Co więcej, te komórki krążyły we krwi nawet 27 lat po porodzie [1]. Wtedy potraktowano to jako ciekawostkę. Niedługo potem okazało się jednak, że komórki płodowe nie zostają tylko we krwi. Migrują dalej, osiedlają się w tkankach matki, w szpiku, w wątrobie, w tarczycy, w skórze, w piersiach, w sercu, i, co najbardziej zdumiewające, w mózgu.

W to ostatnie najtrudniej mi uwierzyć, a jednak. Badanie z 2012 roku przeanalizowało tkankę mózgową 59 zmarłych kobiet. U 63% z nich znaleziono w mózgu DNA męskie [2]. DNA, które mogło się tam wziąć tylko z jednego źródła: od syna noszonego pod sercem dziesiątki lat wcześniej. Najstarsza z badanych kobiet, u której znaleziono męskie DNA w mózgu, miała 94 lata. Powtórzę, bo to brzmi nieprawdopodobnie. Komórki, które trafiły do mózgu z łożyska, przeżyły tam prawie sto lat. Pokonały przy tym barierę krew-mózg, którą uważa się za jedną z najszczelniejszych w ludzkim organizmie.

I tu zaczyna się najciekawsza część, bo pojawia się pytanie, po co. To znaczy, czy to tylko zaskakujący efekt uboczny ciąży, czy może coś znacznie głębszego.

A teraz w drugą stronę, czyli komórki Mamy w nas

Jedno z pytań, które dostaję zawsze, gdy o tym mówię, brzmi: „skoro to wymiana, to znaczy, że my też nosimy komórki naszej matki?". Tak. I to zarówno kobiety, jak i mężczyźni. To zjawisko nazywa się mikrochimeryzmem matczynym i jest naukowo udokumentowane, choć trochę mniej szeroko niż płodowy, bo z czysto technicznych powodów. Wykryć męskie DNA u kobiety jest łatwiej niż obce żeńskie u dziecka tej samej płci. Mimo to dane są solidne.

Komórki matki przechodzą przez łożysko do płodu praktycznie od pierwszego trymestru i, podobnie jak w przeciwną stronę, część z nich zostaje na dekady. Znajdowano je we krwi dorosłych potomków, w grasicy, w trzustce, w sercu, w skórze i w śledzionie [3]. I co bardzo ciekawe, te komórki nie są biernymi pasażerami. Praca opublikowana w Science w 2008 roku pokazała, że komórki matczyne, które trafiają do płodu, uczą jego rozwijający się układ odpornościowy tolerować obce antygeny [4]. Inaczej mówiąc, mama dosłownie wpisuje w nas pierwszą lekcję immunologicznej tolerancji.

Ale i tu jest druga strona. Niektóre badania sugerują, że nadmierna ilość komórek matczynych może być związana z chorobami autoimmunologicznymi u dzieci, na przykład z cukrzycą typu 1 [5] czy z młodzieńczym zapaleniem skórno-mięśniowym. Całościowy obraz tego, co komórki matczyne robią w naszym ciele przez całe życie, jest dziś coraz lepiej opisany, ale wciąż nie do końca poznany [6]. Krótko mówiąc, każdy z nas chodzi po świecie z kawałkiem swojej mamy w sobie. Dosłownie i przez całe życie.

Naprawa, ochrona i ewolucyjny sens

Coraz więcej danych sugeruje, że mikrochimeryzm nie jest ślepym wypadkiem przy okazji ciąży, tylko czymś, co ma biologiczną funkcję. I to całkiem przemyślaną. Komórki płodowe, które trafiają do organizmu matki, zachowują się bowiem trochę jak komórki macierzyste. Potrafią się różnicować i migrować w stronę tkanek uszkodzonych. Badania na myszach (a także obserwacje u ludzi) pokazują, że komórki płodowe gromadzą się w miejscach zawału mięśnia sercowego u matki i tam uczestniczą w odbudowie kardiomiocytów (komórek serca) [7]. Można powiedzieć, że dziecko, jeszcze będąc płodem, zostawia mamie swoiste rezerwy regeneracyjne. Na czarną godzinę.

Komórki płodowe znajdowano też w bliznach po cesarskim cięciu, gdzie najwyraźniej brały udział w gojeniu. Znajdowano je w tkance tarczycy, w wątrobie, w skórze, w piersiach. Pojawiła się też hipoteza, która mnie osobiście intryguje: być może komórki płodowe w mózgu matki mają znaczenie ochronne wobec chorób neurodegeneracyjnych. W cytowanym badaniu PLOS ONE [2] kobiety z chorobą Alzheimera miały mniej męskiego DNA w mózgu niż kobiety bez tej choroby. To oczywiście dopiero korelacja, nie dowód związku przyczynowego, ale obserwacja na tyle interesująca, że trwają dalsze badania.

Czyta się dziś w piśmiennictwie o tak zwanym konflikcie genetycznym matka-dziecko. Dziecko, w sensie czysto ewolucyjnym, jest zainteresowane przetrwaniem matki przynajmniej tak długo, żeby ona była w stanie je wykarmić i wychować. Komórki płodowe, które zostają w jej organizmie po ciąży, mogą być właśnie ewolucyjną inwestycją w jej zdrowie. Brzmi to bardzo poetycko, wiem, ale ma poważne uzasadnienie w danych.

Druga strona medalu

I tu trzeba jasno powiedzieć: ten dwuosobowy układ komórkowy w jednym ciele nie zawsze działa łagodnie. Bo te komórki to formalnie obcy materiał genetyczny, na który układ odpornościowy matki może reagować. I bywa, że ta reakcja wymyka się spod kontroli.

Już w 1998 roku zespół Nelsona z Seattle pokazał, że u kobiet z twardziną układową (sklerodermią), czyli rzadką chorobą autoimmunologiczną zajmującą skórę i narządy wewnętrzne, znajdowano znacznie więcej komórek płodowych w krążeniu niż u zdrowych kobiet po porodzie [8]. Powstała hipoteza, że niektóre choroby autoimmunologiczne kobiet, znacznie częstsze niż u mężczyzn, mogą być po części reakcją na komórki dziecka, które zostały i przestały być tolerowane.

Późniejsze prace sugerowały podobne związki z chorobą Hashimoto i innymi schorzeniami tarczycy, z toczniem rumieniowatym układowym, a także z niektórymi powikłaniami w kolejnych ciążach [9].

Zresztą warto przy okazji wspomnieć, że to także może być częściowe wytłumaczenie, dlaczego choroby autoimmunologiczne dotykają 3-10 razy częściej kobiet niż mężczyzn, w zależności od jednostki chorobowej. Hormony, geny, ale i prawdopodobnie mikrochimeryzm. Mężczyzna nigdy nie nosił w sobie tkanek genetycznie obcego organizmu przez dziewięć miesięcy. Kobieta, która kiedykolwiek była w ciąży, nosi je do końca życia.

A co z rakiem?

Tu robi się jeszcze ciekawiej, bo dane nie są jednoznaczne. Z jednej strony obserwacje sugerują, że kobiety, u których we krwi i w tkance piersi znajdowano komórki płodowe, miały niższe ryzyko raka piersi [10,11]. Wygląda więc na to, że obecność komórek dziecka pełni funkcję pewnego rodzaju nadzoru immunologicznego, "przeganiania" wczesnych zmian nowotworowych.

Z drugiej strony to samo badanie z 2012 roku [10] pokazało, że kobiety z najwyższym poziomem komórek płodowych miały 4-krotnie wyższe ryzyko raka jelita grubego. Czyli to nie jest tak, że im więcej komórek dziecka, tym lepiej. Tu jak w wielu zjawiskach immunologicznych jest pewien optymalny zakres, a skrajności (zarówno brak, jak i nadmiar) wiążą się z ryzykiem.

Czego do końca nie wiemy

Ale tu muszę coś zaznaczyć, żeby nie wpaść w pułapkę, którą sama często krytykuję. To jest naprawdę fascynująca dziedzina, ale wciąż dużo nie wiadomo. Nie potrafimy jeszcze dokładnie powiedzieć, ile tych komórek zostaje, czy zostaje u każdej kobiety jednakowo, jakie czynniki decydują o tym, że u jednych zostają więcej, a u innych mniej. Nie wiemy też, czy poronienie albo wczesna utrata ciąży wpływa na profil tych komórek inaczej niż donoszona ciąża.

Część prac sugeruje, że tak, że nawet bardzo wczesne poronienia zostawiają trwały ślad komórkowy, ale to wymaga jeszcze potwierdzenia w większych badaniach.
Nie wiemy też do końca, czy obecność tych komórek można w jakikolwiek sposób modulować. Czy kobiety z chorobami autoimmunologicznymi powinno się jakoś inaczej diagnozować w kontekście ich liczby ciąż. Czy komórki płodowe można by w przyszłości terapeutycznie wykorzystywać. To pytania, na które odpowiedzi dopiero powstają.

I na koniec

Pisząc ten tekst myślałam o tym, że biologia ciąży jest jednym z tych obszarów, w których natura wymyśliła rozwiązania znacznie bardziej wyrafinowane niż wszystko, co potrafimy odtworzyć w laboratorium. Nie tylko karmienie, ochrona, transfer przeciwciał. Również coś, co działa znacznie głębiej, na poziomie wymiany żywych komórek między dwojgiem ludzi, którzy formalnie są dwiema osobnymi istotami.

Każda z Pań, która kiedykolwiek była w ciąży, nosi w sobie żywe komórki swoich dzieci. Również tych, których ciąża zakończyła się bardzo wcześnie. Te komórki krążą w krwi, gnieżdżą się w tarczycy, w sercu, w piersi, w mózgu. Czasem pomagają, czasem przeszkadzają, czasem ratują życie, czasem wywołują chorobę. Ale są. Latami, dekadami, czasem prawie do końca życia. To dla mnie jedna z najpiękniejszych i najbardziej zaskakujących rzeczy w całej immunologii.

Pisząc to, myślę, że może to także zmienia sposób, w jaki patrzymy na związek matka-dziecko. Bo to nie jest tylko więź emocjonalna i pamięć. To jest też związek biologiczny, który zostaje w ciele dosłownie. Mówiąc o tym, że "noszę je w sercu", kobieta nie wypowiada metafory. Tak jest naprawdę.

Eksperymenty, pytania, zachwyty i trochę niedowierzania. Kilka momentów gdy coś wybucha, świeci albo znika… a wtedy 300 ...
25/05/2026

Eksperymenty, pytania, zachwyty i trochę niedowierzania. Kilka momentów gdy coś wybucha, świeci albo znika… a wtedy 300 przedszkolaków wstrzymuje oddech! 👀 To właśnie taki punkt w którym nauka staje się przeżyciem, a nie tylko suchą informacją. I właśnie te punkty trzeba wyłapywać i pielęgnować. A i piąteczki, całe mnóstwo przybitych piąteczek! 🙌🏻 Czyli kolejne spotkanie ARTYSTYCZNIE NA BIELANACH 🧪🔮🧞‍♂️🧬

Największe naukowe instytucje od dawna wiedzą, że nauka i sztuka to przenikające się światy. CERN wysyła artystów między fizyków. MIT łączy neuronauki z projektowaniem. Instytut Nenckiego w Warszawie buduje kolekcję sztuki inspirowanej biologią. A ja robię co mogę, żeby ta idea szła w świat dalej. 🌍

Dziękuję za spotkanie i taką niesamowitą energię!

Bielańskie Centrum Edukacji Kulturalnej w Warszawie im. Jonasza Kofty
Urząd Dzielnicy Bielany

Pokaz naukowy • Science&Art • eksperymenty

Jasne, że w ciemności. I jasne, że sztuka i nauka to jeden kierunek. 💡Szukając skuteczniejszego sposobu mówienia o nauce...
23/05/2026

Jasne, że w ciemności. I jasne, że sztuka i nauka to jeden kierunek. 💡

Szukając skuteczniejszego sposobu mówienia o nauce, wiele lat temu trafiłem na coś, co niby jest oczywiste, a jednak ciągle pozostaje w ukryciu: nauka i sztuka mówią tym samym językiem. Językiem ciekawości. 🎨

Z tego właśnie przekonania zrodził się Al-Chemik – projekt, który do dziś inspiruje dzieci do odkrywania świata. Właśnie o tej idei oraz o tym, jak skutecznie przełamywać edukacyjne schematy, miałem okazję opowiedzieć nieco więcej. W ramach projektu „Artystycznie na Bielanach” świętowaliśmy sukcesy młodych twórców, celebrując to wyjątkowe połączenie nauki ze sztuką. I choć wystąpienie było dedykowane dzieciom, to powiem szczerze: to my, dorośli, powinniśmy uczyć się od nich kreatywności oraz tej niesamowitej swobody wyrazu. 🧚‍♀️

Dzieci mają w sobie pokłady fantastycznej energii, która ładuje akumulatory na długo! Dziękuję za to spotkanie 💙

Bielańskie Centrum Edukacji Kulturalnej w Warszawie im. Jonasza Kofty
Urząd Dzielnicy Bielany

22/05/2026

Czekolada gorzka, mleczna czy biała? 🍫 Królowa czekolad jest tylko jedna 👑

Zdrowie • polifenole • czekolada • królowa

20/05/2026

Nietolerancja laktozy 🥛 o co chodzi?

Mleko • laktoza • zdrowie • człowiek • żywienie

18/05/2026

UHT czy pasteryzowane? Czy któreś jest lepsze?

Mleko • nauka • witaminy • pasteryzacja

Adres

Warsaw

Telefon

+48509865520

Strona Internetowa

, ,24/al-chemik-odcinki,285070

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Co w nauce piszczy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Co w nauce piszczy:

Udostępnij