29/05/2026
🚀 Od marzeń o rakietach do 💫
Jak wygląda praca przy symulacjach misji księżycowych? Czy do ESA trafiają tylko „wybrani”? I co zrobić, żeby znaleźć się na podobnej ścieżce? O tym rozmawiamy z Sebastianem Cudakiem – studentem Instytutu Optoelektroniki WAT i uczestnikiem stażu w Europejskiej Agencji Kosmicznej.
🔸Jak trafiłeś na staż w Europejskiej Agencji Kosmicznej?
🔹Sebastian Cudak: Trochę z przypadku, a trochę z uporu. Szukałem pracy związanej z branżą kosmiczną i wysyłałem aplikacje w różne miejsca. Odzew był raczej niewielki, więc pomyślałem: „Spróbuję w ESA – najwyżej się nie uda”. Złożyłem aplikację i… właściwie o niej zapomniałem. Po jakimś czasie dostałem zaproszenie na rozmowę, podczas której opowiadałem o sobie, studiach i zainteresowaniach. Niedługo później przyszła informacja, że dostałem się na półroczny staż.
🔸Gdzie pracowałeś i czym dokładnie się zajmowałeś?
🔹Staż odbyłem w Europejskim Centrum Astronautów (EAC) w Kolonii, które należy do ESA. To miejsce mocno skupione na przygotowaniu misji załogowych – szczególnie tych związanych z powrotem człowieka na Księżyc. Byłem częścią zespołu Spaceship, a dokładniej grupy Luna Team, zajmującej się symulacjami analogowych misji księżycowych. W praktyce oznaczało to m.in.: przygotowywanie kampanii testowych dla astronautów, pracę z symulatorami skafandrów księżycowych, odwzorowywanie warunków środowiskowych (światło, ograniczenia ruchu) czy udział w testach łazików.
🔸Co było dla Ciebie największą wartością tego doświadczenia?
🔹Przede wszystkim możliwość pracy nad realnym projektem w międzynarodowym środowisku. Staż pozwolił mi zdobyć praktyczne doświadczenie w branży kosmicznej, zbudować sieć kontaktów, która będzie procentować w przyszłości, a także zobaczyć, jak „od środka” działa ESA. Miałem też okazję współpracować z astronautami – m.in. Matthiasem Maurerem czy Alperem Gezeravcı’m. To pół roku zdecydowanie było jedną z najważniejszych inwestycji w moją przyszłość.
🔸Co najbardziej Cię zaskoczyło?
🔹Największym szokiem był wyjazd za granicę i konieczność odnalezienia się w nowym środowisku. Trzeba było zorganizować mieszkanie, codzienne życie i zaadaptować się do nowego otoczenia. Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie międzynarodowe środowisko pracy, otwartość ludzi i brak sztywnej hierarchii – mogłem swobodnie rozmawiać z astronautami przy kawie.
🔸Jak wyglądała atmosfera w zespole?
🔹Bardzo partnersko. Niezależnie od stanowiska każdy był traktowany na równi. Najbliższe relacje nawiązałem zarówno z Polakiem, jak i z zespołem z Włoch – bardzo otwartymi i życzliwymi ludźmi. To środowisko było też niezwykle motywujące – wszyscy byli ambitni i naprawdę chcieli tam być. Z wieloma osobami utrzymuję kontakt do dziś.
🔸Jak czujesz się wśród tak ambitnych ludzi?
🔹To działa tylko na plus. Bardzo motywuje. Jest takie powiedzenie: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Praca w takim środowisku podnosi poziom. Naturalnie zaczynasz więcej wymagać od siebie i działać skuteczniej.
🔸Co było najtrudniejsze?
🔹Powrót do Polski. To był trochę „koktajl emocji”: z jednej strony tęsknota za ludźmi i atmosferą ze stażu, z drugiej – radość z powrotu do domu i poczucie, że mam już bardziej uporządkowaną ścieżkę kariery.
🔸Jedna najważniejsza rzecz, której nauczył Cię staż?
🔹Nie ma rzeczy niemożliwych – warto próbować. Najgorsze, co można zrobić, to zrezygnować bez podjęcia próby. Co ciekawe, na stażu były też osoby, które wcześniej nie miały bezpośredniego związku z branżą kosmiczną.
🔸Jednak Ty miałeś kontakt, a odpowiedzią będzie, to, co studiujesz – opowiedz o swoim kierunku.
🔹Studiuję inżynierię kosmiczną i satelitarną w Wojskowej Akademii Technicznej. W momencie wyboru studiów WAT był jedną z niewielu uczelni w Polsce oferujących kierunek stricte kosmiczny. Dawał realną możliwość wejścia do branży i dziś wiem, że to był bardzo dobry wybór. Największa radość z nauki przyszła, gdy zaczęły się przedmioty kosmiczne. W okamgnieniu nauka przestała być obowiązkiem, a stała się rozwijaniem pasji.
🔸Skąd wzięła się Twoja pasja?
🔹Od dziecka interesowałem się kosmosem – dużo czytałem i oglądałem. Pamiętam, że jeszcze przed komunią nagrywaliśmy film o tym, kim chcemy zostać w przyszłości. Większość mówiła: strażak, policjant, a ja powiedziałem, że chcę projektować rakiety kosmiczne – to marzenie zostało do dziś i je realizuję.
🔸Czy studia pomogły Ci w stażu?
🔹Zdecydowanie tak. Studia dały mi podstawy techniczne i nauczyły myślenia inżynierskiego. Dzięki temu mogłem odnaleźć się w projektach i wnieść realną wartość do zespołu.
🔸Co doradziłbyś osobom, które chcą pójść podobną drogą?
🔹Na początek odpowiedzieć sobie na jedno pytanie „Gdzie chcę być w przyszłości?”. Potem trzeba rozłożyć tę drogę na etapy i zacząć je realizować. Ja widzę siebie w branży kosmicznej, przy satelitach lub misjach załogowych i już jestem na tej ścieżce.
🔸Jakie masz plany na najbliższy czas?
🔹Priorytetem jest ukończenie studiów magisterskich. Planuję angażować się w projekty studenckie i dzielić się zdobytymi na stażu wiedzą i doświadczeniem z innymi studentami. Rozważam też napisanie pracy magisterskiej na bazie doświadczeń ze stażu.
🔸Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszego realizowania marzeń.
🔸Czasami jeden formularz dzieli nas od spełnienia marzeń – historia Sebastiana pokazuje, że droga do kosmosu, a właściwie do ESA nie jest zarezerwowana dla „wybranych”. Próbujcie swoich sił, !
rozmawiał Sebastian Jurek
—
Artykuł powstał w ramach cyklu , w którym prezentujemy projekty, prace naukowe i dyplomowe, nowoczesne rozwiązania ambitnych studentów Wojskowej Akademii Technicznej, dla których 100% to za mało.