02/09/2026
📍 Właz kanałowy przy placu Krasińskich i ulicy Długiej – podziemna droga ocalenia ze Starego Miasta
Czy przechodząc dziś obok placu Krasińskich, pomiędzy monumentalnym Pomnikiem Powstania Warszawskiego a ulicą Długą, zwróciliście kiedyś uwagę na niepozorny właz kanałowy znajdujący się w jezdni?
W sierpniu 1944 roku miejsce to nie było zwykłym elementem miejskiej infrastruktury. Pod jego żeliwną pokrywą rozpoczynała się jedna z najważniejszych powstańczych dróg. Kanały pozwalały utrzymywać łączność pomiędzy dzielnicami odciętymi przez niemieckie pozycje. Przenoszono nimi meldunki, broń, amunicję i lekarstwa. Przechodzili nimi żołnierze oraz cywile. Tam, gdzie przemieszczanie się ulicami oznaczało niemal pewną śmierć, podziemny labirynt kanałów dawał szansę dotarcia do innych części walczącej Warszawy.
🕳️ Pod ziemią nie było jednak bezpiecznie.
Powstańcze kanały nie przypominały tuneli komunikacyjnych. Wędrowano w całkowitej ciemności, często na kolanach, w wodzie i nieczystościach. Poruszanie się nimi utrudniały przewężenia, boczne odnogi oraz różnice poziomów. Każdy głośniejszy dźwięk mógł zdradzić obecność ludzi nieprzyjacielowi, który prowadzili nasłuch przy wykorzystaniu mikrofonów. Niemcy próbowali zwalczać ruch kanałowy, wrzucając do włazów granaty, wpuszczając gaz oraz ustawiając zasadzki przy możliwych wyjściach. Ogromną odpowiedzialność ponosili przewodnicy. To oni znali podziemne trasy i prowadzili kolumny ludzi przez ciemność. Pomylenie drogi mogło skończyć się błądzeniem, a w najgorszym wypadku wyjściem wprost w ręce niemieckich żołnierzy.
30 sierpnia 1944 roku przez właz przy placu Krasińskich zeszli powstańcy uczestniczący w dramatycznej próbie przebicia się ze Starego Miasta. Ich zadaniem było przedostanie się kanałami w kierunku placu Bankowego i wsparcie oddziałów próbujących otworzyć naziemną drogę do Śródmieścia. Akcja nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Niemieckie pozycje okazały się zbyt silne, a dalsza obrona coraz bardziej zniszczonej Starówki stawała się niemożliwa. Dzielnica była nieustannie ostrzeliwana i bombardowana, a jej obrońcom brakowało amunicji, żywności, lekarstw i sił do dalszej walki.
💔 Wieczorem 1 września rozpoczęła się ewakuacja uzbrojonych oddziałów Grupy „Północ”.
Kolumny powstańców schodziły pod ziemię właśnie w rejonie zbiegu placu Krasińskich z ulicami Długą i Miodową. Trasa do Śródmieścia miała niemal dwa kilometry. Prowadziła pod Miodową, Krakowskim Przedmieściem i Nowym Światem, a kończyła się przy włazie u zbiegu ulic Wareckiej i Nowego Światu. Jej pokonanie zajmowało około czterech godzin. Ewakuacja trwała przez całą noc, aż do rana 2 września. Kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia przedostało się około 4500 osób, a na Żoliborz około 800. Wśród nich znajdowali się ludzie skrajnie wyczerpani wielodniowymi walkami, niedożywieni, ranni i przytłoczeni świadomością, że pozostawiają za sobą zrujnowaną dzielnicę. Po wyjściu na powierzchnię przy ulicy Wareckiej wielu z nich odpoczywało, obmywało nogi, jadło pierwszy od dawna posiłek, a następnie ponownie formowało się w oddziały. Nie był to więc koniec ich walki. Dla wielu kanały stały się drogą prowadzącą ze Starówki na kolejne powstańcze odcinki. Nad ranem 2 września niemieckie bombardowanie doprowadziło do zawalenia gmachu Sądu Apelacyjnego i zasypania wejścia do włazu, uniemożliwiając dalszą ewakuację. Po opuszczeniu dzielnicy przez oddziały powstańcze Niemcy zajęli ruiny Starego Miasta. Rozpoczęły się masowe zbrodnie na pozostałej ludności cywilnej oraz rannych żołnierzach, którzy nie byli w stanie przejść podziemną trasą. Właz przy placu Krasińskich stał się, więc nie tylko wejściem do kanału, lecz także symboliczną granicą pomiędzy zagładą Starówki a nadzieją na dalszą walkę.
🕯️ Dziś niewielki właz przy placu Krasińskich łatwo przeoczyć. Wystarczy jednak zatrzymać się na chwilę i spojrzeć pod nogi, aby zobaczyć miejsce będące świadkiem dramatycznych wydarzeń podczas Powstania Warszawskiego. To właśnie tutaj tysiące ludzi znikały pod powierzchnią płonącego miasta. Schodzili pojedynczo, pozostawiając za sobą domy, rannych przyjaciół i dzielnicę, której bronili przez ponad miesiąc. Jeśli będziecie przechodzić przez plac Krasińskich, spójrzcie na ten właz nie jak na fragment ulicy, lecz jak na bramę do podziemnej Warszawy. Warszawy ciemnej, ciasnej i niebezpiecznej, ale dającej obrońcom Starówki ostatnią szansę na ocalenie i kontynuowanie walki.