25/07/2026
Uff, co za dzień, co za dzień...
Działo się to tego samego dnia, roku i miesiąca, ledwie pył opadł na trakcie po odjeździe owych chwackich podrózników którzy to na pędzonych siłą swych nóg dziwacznych machinach ku Jakuszycom podążyli. Słońce stało jeszcze wysoko na niebie, gdy ciszę wokół Witkowa rozdarł ryk piekielny, od którego ptactwo z krzykiem zerwało się z podzamczych drzew. Strażnicy na murach pochwycili za kusze, myśląc, iż to jakaś nowa, potężna machina oblężnicza podchodzi pod Nasze wały. Ku zdumieniu całej załogi, wjechała nie wroga armia, lecz grupa 6 mężów, a wygląd ich, gdy przez bramę wjeżdżali, iście rycerski był i trwogę zmieszaną z podziwem budził! Maszyny ich, lśniące w popołudniowym słońcu złotem i chromem, napędzane były wewnętrznym ogniem, a ryczały głośniej niż stado rozjuszonych turów w podwitkowskich borach. Jeźdźcy owi, odziani w grube, czarne skóry dla ochrony przed pędem wiatru, zjechali z wielkopolskich traktów, by u Nas, na Śląsku, szukać wytchnienia i podziwiać potęgę Naszej XIV-wiecznej zamkowej warowni.
Dosiadali owych mechanicznych bestii z taką dumą i kunsztem, jakby to były najwspanialsze, bojowe ogiery bojowe ze stajni samego księcia żagańskiego. Choć pasów ich nie zdobiły przypięte miecze, a u boku nie dzwoniły żelazne kordelasy, każdy z nich postawę miał hardą, godną najdzielniejszych wojowników. Zamiast stalowych pancerzy, ciała ich chroniły grube, czarne skóry, niczym kaftany bojowe na najcięższą wyprawę skrojone. Same zaś stalowe potwory, posłuszne każdemu ruchowi ich dłoni, parskały dymem i ryczały na zawołanie, co żywo przypominało dawne szarże ciężkozbrojnej jazdy. Choć bez mieczów przy pasie, to jednak prawdziwy duch rycerski w nich gościł. Gdy ich żelazne bestie spoczęły rzędem na dziedzińcu, uciszywszy swój gniewny ryk, goście zostali zaproszeni przed oblicze Pana i Pani Zamku. Z wielkim podziwem oglądali grube, gotyckie mury, słuchając opowieści o dawnej chwale rodu von Warnsdorf.
Wpisano ku wiecznej pamiątce, by wiedziano, iż twarde mury Witkowa tego samego dnia potrafią dać schronienie tak cichym wędrowcom na kołach siłą mięśni pędzonych, jak i hucznym rycerzom współczesnych, ognistych, parskających dymem i dudniących rumaków.