Wieści z zamku rycerskiego

Wieści z zamku rycerskiego The gothic knight's castle in Witków

Uff, co za dzień, co za dzień...   Działo się to tego samego dnia, roku i miesiąca, ledwie pył opadł na trakcie po odjeź...
25/07/2026

Uff, co za dzień, co za dzień...
Działo się to tego samego dnia, roku i miesiąca, ledwie pył opadł na trakcie po odjeździe owych chwackich podrózników którzy to na pędzonych siłą swych nóg dziwacznych machinach ku Jakuszycom podążyli. Słońce stało jeszcze wysoko na niebie, gdy ciszę wokół Witkowa rozdarł ryk piekielny, od którego ptactwo z krzykiem zerwało się z podzamczych drzew. Strażnicy na murach pochwycili za kusze, myśląc, iż to jakaś nowa, potężna machina oblężnicza podchodzi pod Nasze wały. Ku zdumieniu całej załogi, wjechała nie wroga armia, lecz grupa 6 mężów, a wygląd ich, gdy przez bramę wjeżdżali, iście rycerski był i trwogę zmieszaną z podziwem budził! Maszyny ich, lśniące w popołudniowym słońcu złotem i chromem, napędzane były wewnętrznym ogniem, a ryczały głośniej niż stado rozjuszonych turów w podwitkowskich borach. Jeźdźcy owi, odziani w grube, czarne skóry dla ochrony przed pędem wiatru, zjechali z wielkopolskich traktów, by u Nas, na Śląsku, szukać wytchnienia i podziwiać potęgę Naszej XIV-wiecznej zamkowej warowni.
Dosiadali owych mechanicznych bestii z taką dumą i kunsztem, jakby to były najwspanialsze, bojowe ogiery bojowe ze stajni samego księcia żagańskiego. Choć pasów ich nie zdobiły przypięte miecze, a u boku nie dzwoniły żelazne kordelasy, każdy z nich postawę miał hardą, godną najdzielniejszych wojowników. Zamiast stalowych pancerzy, ciała ich chroniły grube, czarne skóry, niczym kaftany bojowe na najcięższą wyprawę skrojone. Same zaś stalowe potwory, posłuszne każdemu ruchowi ich dłoni, parskały dymem i ryczały na zawołanie, co żywo przypominało dawne szarże ciężkozbrojnej jazdy. Choć bez mieczów przy pasie, to jednak prawdziwy duch rycerski w nich gościł. Gdy ich żelazne bestie spoczęły rzędem na dziedzińcu, uciszywszy swój gniewny ryk, goście zostali zaproszeni przed oblicze Pana i Pani Zamku. Z wielkim podziwem oglądali grube, gotyckie mury, słuchając opowieści o dawnej chwale rodu von Warnsdorf.

Wpisano ku wiecznej pamiątce, by wiedziano, iż twarde mury Witkowa tego samego dnia potrafią dać schronienie tak cichym wędrowcom na kołach siłą mięśni pędzonych, jak i hucznym rycerzom współczesnych, ognistych, parskających dymem i dudniących rumaków.

Nadobne Damy i Szlachetni Panowie!      Roku Pańskiego 2026, u schyłku gorącego lipca, pod mury naszej witkowskiej warow...
25/07/2026

Nadobne Damy i Szlachetni Panowie!

Roku Pańskiego 2026, u schyłku gorącego lipca, pod mury naszej witkowskiej warowni zajechała para wędrowców niezwykłych, jakich tutejsze ziemie dawno nie oglądały. Przybyli oni z dalekiej północy, z nad samego brzegu Wielkiego Morza, z grodu Kołobrzegiem zwanego, a cel ich podróży leżał wysoko w karkonoskich graniach, w dzikich i mroźnych Jakuszycach. Drogę tę straszliwą, setki staj liczącą, pokonywali nie na wozach, nie na grzbietach rączych rumaków, lecz na przedziwnych, dwukołowych wehikułach, sile własnych nóg i mięśni ruchomych. Maszyny te, rzemieślniczo z żelaza i rur skowane, pędzili przed siebie z uporem godnym najdzielniejszych posłańców książęcych. Gdy zmierzch począł zapadać nad naszymi wałami, a stróże na basztach czujnie spoglądali na trakt, owa para – mąż chwacki i niewiasta nadobna – poprosiła o gościnę. Nie żądali jednak miękkich pierzyn w komnatach wieży. Pragnęli jedynie schronienia przed nocnym chłodem w cieniu naszej warowni. Za naszą zgodą, podróżnicy owi rozbili swe płócienne schronienie, namiotem zwane, na zielonym podzamczu. Miejsce wybrali urokliwe, tuż nad brzegiem fosy, pod ochroną malowniczego dębu. Tam, ukołysani szumem liści i bezpieczni pod okiem zamkowej straży, ułożyli swe zmęczone trudami drogi kości na spoczynek.
Gdy jutrzenka rozjaśniła gotyckie mury zamkowe, słońce zastało gości już na nogach. Wtenczas to sama Pani Zamku postanowiła ugościć strudzonych cyklistów z iście staropolską szczodrobliwością. Własnymi rękoma przygotowała dla nich strawę obfitą, by sił im nie zabrakło na podgórskim szlaku. Na dębowy stół wjechały misy pełne swojskiej jajecznicy, na tłustym boczku od tutejszych kmieci smażonej. Do picia podano im gęsty, czarny napar z zamorskich ziarn, co to umysł rozjaśnia i krew w żyłach szybciej krążyć zmusza. Nakarmieni, pokrzepieni na duchu i ciele, owi zacni podróżnicy zebrali swe płótna, uścisnęli dłoń gospodarzy i ruszyli w dalszą, niebezpieczną drogę na swych dziwacznych pojazdach ku górskim szczytom.

Spisano ku pamięci potomnych, aby wiedziano, że w Witkowie nikt głodny ani strudzony nie odejdzie od bram, choćby i na cudacznych żelaznych kołach i pod płóciennym schronieniem świat przemierzał.

Wszystkim Zacnym i Wielmożnym Panom Kasztelanom, Wielkorządcom Zamków, Burgrabiom oraz Stróżom Traktów i Mostów na szlaku ku Karkonoszom! Przesyłamy Wam Nasze braterskie pozdrowienie i życzenia wszelkiej pomyślności w Panu. Niniejszym pismem czynimy wiadomym, iż dwoje zacnych wędrowców, okazicieli tego pergaminu, gościło w Naszych murach i zyskali Nasze pełne zaufanie oraz szacunek. Ludzie to wielce chwaccy i osobliwej odwagi, którzy podjęli się morderczej wyprawy, bez koni i wozów, na żelaznych kołach drogę z Kołobrzegu aż do Jakuszyc mierząc. Przez wzgląd na Naszą przyjaźń oraz odwieczny obyczaj rycerski, gorąco Was prosimy i wzywamy: okażcie owym podróżnikom wszelką gościnność i bezpieczne schronienie w Waszych kasztelaniach. Zapewnijcie im strawę porządną i czystą wodę, by sił im nie brakowało na trudnych, górskich traktach. Pozwólcie im przejechać wolno przez Wasze mosty i bramy, bez pobierania cła ani myta, otaczając ich opieką Waszych zbrojnych przed zbójami. Ktokolwiek z Was ugości tych śmiałków i ułatwi im tę niezwykłą drogę, ten Naszym dłużnikiem się stanie, a My przy najbliższej okazji sowitą wdzięcznością za to odpłacimy.

Dano w Witkowie, pod pieczęcią Naszą rodową.

Tym razem ciekawostka. Ostatni rycerz Europy. Kim był Josef Menčík, który z halabardą ruszył na czołgi Wehrmachtu? Gdy j...
24/07/2026

Tym razem ciekawostka. Ostatni rycerz Europy. Kim był Josef Menčík, który z halabardą ruszył na czołgi Wehrmachtu? Gdy jesienią 1938 roku zmechanizowane kolumny niemieckiego Wehrmachtu przekraczały granice Czechosłowacji, napotkały opór, którego nikt nie mógł się spodziewać. Na drodze potężnych czołgów i transporterów opancerzonych stanął jeden człowiek. Nie miał nowoczesnego karabinu ani wsparcia artylerii. Był odziany w błyszczącą, zbroję płytową, dosiadał konia, a w dłoni dzierżył średniowieczną halabardę. Tym człowiekiem był Josef Menčík – ekscentryk, pasjonat historii i postać, która udowodniła, że rycerskie ideały można realizować nawet w XX wieku. Od najmłodszych lat przejawiał ogromną fascynację średniowieczem oraz etosem rycerskim. Szukał miejsca, w którym jego romantyczna dusza mogłaby w pełni odciąć się od pędzącego ku nowoczesności świata. Szansa na realizację marzeń pojawiła się w 1911 roku, kiedy to od słynnego rodu Schwarzenbergów odkupił zniszczoną przez pożar, XIII-wieczną twierdzę Dobrš (Tvrz Dobrš) w powiecie Strakonice. Menčík poświęcił kolejne dekady na samodzielną odbudowę zamku. Pragnął tam żyć jak przed wiekami. W swoim zamku Menčík całkowicie odrzucił postęp technologiczny. W budynku nigdy nie zainstalowano elektryczności ani nowoczesnej instalacji wodnej. Pomieszczenia oświetlały wyłącznie świece i smolne pochodnie. Wnętrza zapełniły się oryginalnymi antykami, rekwizytami oraz elementami uzbrojenia, które właściciel nierzadko skupował na czarnym rynku lub potajemnie sprowadzał z Francji. Szybko stał się lokalną atrakcją. W pełnym rynsztunku, na grzbiecie konia, patrolował okoliczne lasy i pola, wzbudzając sensację wśród rolników. Mimo swoich dziwactw zyskał ogromny szacunek sąsiadów. Najważniejszy moment w życiu Menčíka nadszedł w 1938 roku. Na mocy układu monachijskiego zachodnie mocarstwa pozwoliły Adolfowi Hitlerowi na aneksję czechosłowackich Sudetów. Oficjalna armia Czechosłowacji, zmuszona decyzjami politycznymi, musiała się wycofać bez walki. Dla Josefa Menčíka, człowieka wychowanego na kodeksie honorowym, poddanie ojczyzny bez rzucenia wyzwania wrogowi było nie do pomyślenia. Kiedy niemiecka kolumna pancerna przekraczała granicę w rejonie szumawskiej Bučiny, na drodze wyrósł im samotny jeździec. Widok zapierał dech w piersiach: starszy mężczyzna w pełnej zbroi płytowej wzniósł halabardę i zablokował przejazd stalowej nawałnicy. Niemieccy żołnierze, przygotowani na zacięty opór nowoczesnej armii, całkowicie osłupieli. Po chwili konsternacji dowódcy uznali go za nieszkodliwego szaleńca. Żołnierze popukali się w czoła, a kolumna pancerna po prostu ominęła rycerza, nie oddając ani jednego strzału. Choć militarnie czyn ten nie miał żadnego znaczenia, przeszedł do historii jako jeden z najbardziej poetyckich, surrealistycznych i odważnych aktów protestu przeciwko nazistowskiej agresji. Josef Menčík przetrwał trudne lata II wojny światowej w swojej ukochanej twierdzy. Prawdziwy cios nadszedł jednak tuż po jej zakończeniu, jesienią 1945 roku. Nowa, komunistyczna władza, która przejęła rządy w Czechosłowacji, nie miała szacunku ani dla rycerskich tradycji, ani dla prywatnej własności. Zamek Dobrš został bezprawnie znacjonalizowany przez państwo. Menčík został zmuszony do opuszczenia murów, w odbudowę których włożył ponad trzy dekady ciężkiej pracy. Utrata życiowego dzieła okazała się dla niego śmiertelna. Zaledwie kilka dni po eksmisji z zamku, 19 listopada 1945 roku, Josef Menčík zmarł w wieku 75 lat. Lekarze i lokalni mieszkańcy byli zgodni: bezpośrednią przyczyną zgonu było przysłowiowe złamane serce po stracie ukochanej twierdzy. Dziś Tvrz Dobrš funkcjonuje jako zabytek i lokalny ośrodek kultury. Pamięć o „ostatnim rycerzu Europy” wciąż pozostaje tam żywa przypominając, że wśród nas żyją ludzie dla których honor i wierność ideałom bywa cenniejsza niż własne bezpieczeństwo. Historia Polski pokazuje wiele przykładów tego typu postawy, zaczynając choćby od Zawiszy Czarnego...

Moja twarz tężeje, a dłoń zaciska się na rękojeści miecza tak mocno, że aż bieleją mi kłykcie. Ja, Franczek von Warnsdor...
15/07/2026

Moja twarz tężeje, a dłoń zaciska się na rękojeści miecza tak mocno, że aż bieleją mi kłykcie. Ja, Franczek von Warnsdorf, uderzam pięścią w dębowy stół, aż podskakują cynowe puchary z miodem, a służący w kącie sali zamierają ze strachu. Gdy zakrwawiony posłaniec wjechał na naszym zmęczonym koniu przez zwodzony most i przyniósł tę straszną wieść spod Grunwaldu, poczułem, jakby sam zamek w Witkowie zatrząsł się w posadach! Świat mi stanął przed oczami. Mój brat Nicolaus – duma naszego rodu, wzór rycerskich wezwań, ten, który uczył mnie fechtunku na tutejszym dziedzińcu – w niewoli u polskiego króla! Nie mogłem w to uwierzyć! Przecież pod tarcze Zakonu ruszyło najwspanialsze rycerstwo, a potęga Krzyżaków wydawała się niezłomna. Słuchając o pogromie, o śmierci Wielkiego Mistrza i o tym, że Nicolausa żywcem zakuli w żelazo i pędzą do Krakowa niczym pospolitego zbójcę, chciałem natychmiast kazać trąbić na trwogę, zwołać moich zbrojnych z Witkowa, wsiadać na koń i pędzić na ratunek, by odbić go mieczem!Przełykam łyk miodu z pucharu, wspominając dzień, w którym bramy naszej warowni znów otwarzyły się przed stryjem. Pamiętam to jak dziś. Nicolaus wjechał na dziedziniec Witkowa późną jesienią. Nie był to już ten sam dumny, lśniący w słońcu rycerz, który ruszał na wojnę pod krzyżackimi chorągwiami. Był wychudzony, jego płaszcz był postrzępiony, a na twarzy malowało się głębokie zmęczenie wielotygodniową podróżą z Krakowa. Gdy zsiadł z konia, podszedł do mnie, uścisnął mocno moje ramiona, spojrzał na potężną wieżę naszego zamku i rzekł słowa, które wyryły mi się w pamięci na zawsze: „Franczke, mój chłopcze... Spojrzyj na te mury. Przez wszystkie miesiące w krakowskiej niewoli, ja widziałem przed oczami tylko nasz Witków. Drogo zapłaciliście za moją głowę. Wiem, ile ziemi musiałeś zastawić i jak wielki dług zaciągnąć u żagańskich kupców, by wykupić mnie z rąk Jagiełły. Moja wolność pachnie dziś biedą naszego rodu. Ale zapamiętaj jedno, co widziałem tam, na polach Grunwaldu i na wawelskim dworze: czasy się zmieniają. Potęga Zakonu, która wydawała się wieczna, runęła w jeden dzień w błoto i krew. Rycerstwo polsko-litewskie to twardzi wojownicy, a ich król potrafi być równie bezwzględny w walce, jak i łaskawy przy stole, gdy szanuje się rycerski honor. Przeżyłem, bo dałem słowo, a Warnsdorfowie słowa dotrzymują zawsze".

Tak mogło być w 1410 roku, po 15. lipca, kiedy to rycerstwo polsko-litewskie rogromiło wojska walczące po stronie zakonu krzyżackiego, w bitwie pod Grunwaldem. Zameczek w Witkowie był już wtedy otoczony murem na całym obwodzie. Kiedy w 1410 roku Witków popadł w kłopoty z powodu długu, mogło się wydawać, że to koniec tej warowni. A jednak minęło ponad 600 lat, i potężny zamek von Warnsdorfów, otoczony półsuchą fosą, wciąż stoi dumnie wśród tutejszych pól, czego dowodem kilka ujęć z ostatnich dni...

Co za czasy! Co za niesłychane, żelazne potwory podchodzą pod nasze mury! Gdybym nie widział tego na własne oczy z wysok...
09/07/2026

Co za czasy! Co za niesłychane, żelazne potwory podchodzą pod nasze mury! Gdybym nie widział tego na własne oczy z wysokości zamkowej wieży, uznałbym to za czary albo majaki po starym miodzie pitnym. Już to spisuję do naszych kronik, coby potomni wiedzieli, jakich niezwykłych podróżników gościł Zamek Rycerski w Witkowie! Roku Pańskiego 2026, w lipcu, pod mury naszej witkowskiej warowni zajechali dwaj mężowie niezwykli. Ludzie to wielce zacni, o umysłach i sercach osobliwie, a wielce pozytywnie zakręconych, co swą pasją i radością całą naszą załogę od razu zarazili. Przybyli oni nie na koniach żywych, lecz na mechanicznych bestiach, ryczących głośniej niż lwy i plujących dymem, a sprawnie omijających naszą głęboką fosę. Pierwszy z jeźdźców dosiadał stalowego, dwukołowego rumaka z dalekich, zamorskich krajów, zwanego Honda Transalp. Maszyna to chwacka, stworzona do dalekich wypraw, na której ów rycerz bez trudu pokonuje bezdroża, piaski i kamienie, niczym najdzielniejszy zwiadowca na tatarskim szlaku. Drugi z podróżników przybył w czterokołowym, zabudowanym wozie, który zowie się Volkswagen i300. Pojazd to wielce rzadki, nowoczesny i kunsztowny, co to bez pomocy wołów czy koni, z wielką chyżością po traktach pomyka, budząc podziw pośród tutejszego chłopstwa. Obaj wędrowcy, choć zmęczeni drogą, okazali się mężami wielkiej kultury i humoru. Zamiast mieczy przynieśli ze sobą uśmiech, a zamiast tarcz – niesamowite opowieści o swych podróżach po świecie. Wpisano ku pamięci potomnych, by wiedziano, że w Witkowie zawsze schronienie znajdzie każdy podróżnik – nawet ten, co na żelaznym potworze świat przemierza.

Ukłony dla dam i szacunek dla ich rycerzy! W murach naszego zameczku czeka Was nie tylko wytchnienie od bieżącego afryka...
25/06/2026

Ukłony dla dam i szacunek dla ich rycerzy! W murach naszego zameczku czeka Was nie tylko wytchnienie od bieżącego afrykańskiego gorąca. Można także skosztować magicznych owoców, które prawdopodbnie skończą się nam w ciągu kilku dni... a nie do kupienia w żadnym sklepie! Mamy jeszcze dwie komnaty, Kommnata Szafirowa 2-osobowa i Komnata Rubinowa też 2-osobowa, dostępne do rezerwacji. A te komnaty mieszczą się w ponad 600-letnich murach... W razie zainteresowania zapraszam na http://zamek-rycerski.pl lub bezpośrednio tel. 739-929-911. Dajcie znać czy szykować komnaty...

Zacny Kronikarzu Longmannnn!W imieniu mieszkańców naszej gotyckiej warowni składam Ci najgłębsze ukłony i podziękowania ...
08/06/2026

Zacny Kronikarzu Longmannnn!

W imieniu mieszkańców naszej gotyckiej warowni składam Ci najgłębsze ukłony i podziękowania za Twe wspaniałe dzieło: film https://www.youtube.com/watch?v=qB705-JmZCs „Zamek rycerski w Witkowie 4K”.
Jako skryba, który codziennie patrzy na te mury, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej pracy/ Podniebne ujęcia z drona ukazały naszą wieżę, fosę i wały z zachwycającej perspektywy. Archiwalne kadry pięknie przypomniały, jak wielką drogę przeszedł zamek, by odzyskać dawny blask. Muzyka i montaż stworzyły idealny, dostojny klimat średniowiecznej opowieści. Dziękujemy za serce włożone w uwiecznienie dziedzictwa Witkowa i rodu von Warnsdorf. Niech Ci nigdy chęci i inkaustu nie zabraknie w kolejnych wyprawach!

Piękne ujęcia lotnicze zamku z drona, ujęcia naziemne, migawki foto...

Roku Pańskiego 1552, gdy wielki pan Fabian von Schönaich objął w posiadanie nasz Witków, od razu poznaliśmy, że to mąż i...
31/05/2026

Roku Pańskiego 1552, gdy wielki pan Fabian von Schönaich objął w posiadanie nasz Witków, od razu poznaliśmy, że to mąż innego formatu niż okoliczni śląscy rycerze. Nie było w nim surowej, gburowatej natury, lecz wielkopański gest, dworska ogłada i duma, jakich u nas dotąd nie widziano. Wszystko to zawdzięczał dwunastu latom spędzonym w najwspanialszym miejscu ówczesnego świata – na królewskim zamku Wawel w Krakowie.

Jako zaledwie trzynastoletnie pacholę, Fabian został wysłany przez ojca na dwór potężnego króla Zygmunta I Starego. Król polski pamiętał wierność starego Schönaicha z dawnych lat i przyjął młodego Ślązaka pod swoje ojcowskie skrzydła. Nasz pan dorastał w samym sercu jagiellońskiego imperium. Jego towarzyszami zabaw i nauk byli synowie najpotężniejszych polskich rodów magnackich oraz sam młody królewicz Zygmunt August. Na Wawelu Fabian nie tylko ćwiczył ramię w fechtunku, ale pobierał też nauki. Najważniejszy dzień jego młodości nadszedł, gdy Fabian skończył dwadzieścia pięć lat. Sam król Zygmunt Stary, w otoczeniu dostojników korony, przypiął mu do butów złote ostrogi i uderzył go mieczem w ramię, pasując na rycerza. Baron mawiał, że ten polski glejt rycerski otworzył mu drzwi do wielkiej kariery wojskowej w całej Europie.

Życie Fabiana von Schönaicha (1508–1591) było fascynującą renesansową opowieścią o człowieku pogranicza, którego potęga wyrosła bezpośrednio z wieloletniego pobytu na polskim dworze królewskim. Choć zapisał się w historii jako śląski magnat, to właśnie Kraków ukształtował jego mentalność, dał mu unikalne wykształcenie i otworzył drzwi do wielkiej kariery.
Po opuszczeniu wawelskiego dworu około 1533 roku, ukształtowany i pasowany na rycerza Fabian von Schönaich wkroczył w najintensywniejszy, trwający blisko trzy dekady okres swojej kariery wojskowej i dyplomatycznej jako elitarny kondotier na służbie Habsburgów. To wtedy, na polach bitew całej Europy, wykuwała się jego legenda bezwzględnego stratega i rodziła się jego gigantyczna fortuna. Służba ta była niezwykle lukratywna. Fabian otrzymywał od cesarza olbrzymi żołd oficerski, stałe pensje z racji piastowanych urzędów starosty, a także prawo do lwiej części łupów wojennych i okupów za jeńców. Zamiast trwonić te pieniądze, Fabian zaczął masowo skupować ziemie (w tym Witków w 1552 roku), zamieniając status żołnierza-dorobkiewicza na pozycję niezależnego magnata ziemskiego. Około 1560 roku, będąc już mężem po pięćdziesiątce i jednym z najbogatszych ludzi w regionie, Fabian zaczął stopniowo wycofywać się z aktywnej służby na polach bitew, skupiając się na budowie swojego prywatnego państwa stanowego ze stolicą w Siedlisku. Kiedy Fabian dorobił się fortuny na wojnach z Turcją, zaczął skupować ziemie. Celowo lokował swoje interesy tuż przy polskiej granicy (m.in. zakup Witkowa w 1552 r., a później Siedliska i Bytomia Odrzańskiego w 1561 r.).
Fabian von Schönaich był właścicielem Witkowa przez niespełna dekadę, od 1552 roku do około 1561 roku, . Dokładny powód i okoliczności tej zmiany wyglądały następująco: w 1561 roku Fabian dokonał zakupu swojego życia – odkupił od zadłużonego rodu von Rechenberg gigantyczny majątek ze stolicą w Siedlisku (Carolath) oraz Bytomiu Odrzańskim. Ponieważ nowa inwestycja wymagała potężnych nakładów finansowych (sama cena zakupu wynosiła astronomiczną kwotę 50 000 talarów), Fabian postanowił spieniężyć część swoich mniejszych, dotychczasowych posiadłości, w tym Witkowa.

Po wygaśnięciu linii rodu von Warnsdorf w 1548 roku, Witków przez cztery lata stał opuszczony jako tzw. „martwe lenno” i niszczał. Wykupienie majątku przez Fabiana w 1552 roku uchroniło obiekt przed grabieżą i postępującą dewastacją. Nowy pan odrestaurował wnętrza wieży i dostosował ją do renesansowych standardów mieszkalnych. Cztery baszty, z otworami strzelniczymi dla broni palnej, to najważniejsza, namacalna zasługa Fabiana. Relikty tych baszt przetrwały do dziś.

Inkaust na papierze zaczyna już blednąć, a świeca dopala się w moim kałamarzu. Ja, skryba na witkowskiej wieży, spisuję te słowa dla potomnych, by wiedzieli na przyszłość... Przez szczeliny w okiennicach naszej wieży sączą się już pierwsze, blade promienie poranka. Choć sen morzy moje zmęczone oczy, a dłoń odmawia posłuszeństwa, to serce aż rwie się do dalszego spisywania kronik.
Gdy słońce wzejdzie wyżej, a ja odświeżę umysł łykiem miodu pitnego, otworzę wtedy przed Wami kolejne, zakurzone karty witkowskiej historii... Czekajcie cierpliwie spoglądając na herb rodowy Fabiana:

Czołem Jejmościom i Waszmościom podczas pięknej majówki. Kilku zbłąkanych turystów zawitało w nasze mury, z których to j...
03/05/2026

Czołem Jejmościom i Waszmościom podczas pięknej majówki. Kilku zbłąkanych turystów zawitało w nasze mury, z których to jeden wyposażony w drona, "strzelił" taką fotkę naszemu zameczkowi:

Czołem Jejmościom i Waszmościom.Gdy temperatura za dnia dochodzi do +17 st C to chyba najwyższa  pora się budzić z zimow...
28/02/2026

Czołem Jejmościom i Waszmościom.

Gdy temperatura za dnia dochodzi do +17 st C to chyba najwyższa pora się budzić z zimowego letargu... Stara mądrość ludowa powiada, że „Jak przymrozi na Szczepana (26.12.2025), będzie wiosna od Damiana (27.02.2026)”. Przed wczoraj przeleciał nad nami klucz żurawi lecących w kierunku wschodnim. Co ciekawe, żurawie zatoczyły koło nad zameczkiem. Czyżby jakieś miejsce mocy typu czakram mamy pod stopami? Wiadomo, że w średniowieczu kierowano się swoistymi zasadami szukając miejsca na budowę... kto wie, trzeba by się zagłębić co nieco w temacie.
Jak widać na zdjęciach, pomimo niewielkich opadów śniegu zimą, historyczna fosa otaczająca wyspę zamkową sygnalizuje swoje istnienie...

Adres

Zamek Rycerski 54A
Witków
67-130

Telefon

+48739929911

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wieści z zamku rycerskiego umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Wieści z zamku rycerskiego:

Skróty

Udostępnij