01/08/2023
Długo powtarzano mit o tym, że Konfederacja ma "dobry program gospodarczy", co jest bzdurą, bo na gospodarce znają się tak, jak PiSowcy. Wystarczy zadać im najprostsze pytania na temat ich programu, i jeśli na nie odpowiedzą - a raczej tego nie zrobią, bo niczego się tak nie boją jak odpowiadania na pytania - to się ośmieszą. Konfederacja rzeczywiście na tle polskiej sceny politycznej się wyróżnia, bo w przeciwieństwie do innych ugrupowań na połowę tematów nie ma zdania, a na drugą połowę nie wie sama, co gada.
Jednym z głównych postulatów Konfederacji jest... Obniżenie ceny mieszkań. Jednak obniżka cen mieszkań o 30% nie może być postulatem - mogą nimi być konkretne rozwiązania, które mają mieć taką obniżkę na celu. W przypadku programu Konfederacji ich rzeczywistym postulatami jest usunięcie regulacji w mieszkalnictwie w zakresie: bezpieczeństwa, ogrzewania czy oszczędności energii, oraz, co najbardziej rzuca się w oczy, odbierania lokatorom ich praw. Wszystko to ma sprawić, że ceny mieszkań obniżą się do 30% - obniżka ta jednak ma dotyczyć nowych mieszkań, które będą budowane według nowych standardów w budownictwie, które chce wprowadzić Konfederacja. Oczywiście, że życie w glinianej lepiance, bo tym w zasadzie jest postulat Konfederacji, będzie tańsze, niż mieszkanie w bezpiecznym mieszkaniu z bieżącą wodą. Ale nikt nie zasługuje na taki standard życia.
Kiedy jednak zadaje się Konfederatom pytania dotyczące tego rozwiązania, to zdaje się, że sami swojego programu nie czytali - ich skarbnik, Michał Wawer, ostatnio wygadywał głupoty w Polsacie i ośmieszył się na oczach całej Polski. Pytany o ksenofobię Konfederatów względem Ukraińców powiedział, że to właśnie wyrzucenie Ukraińców z Polski ma spowodować, że ceny mieszkań spadną... Choć nie zauważył, że usuwając Ukraińców z pracy w sektorze budownictwa koszty budowania mieszkań poszybują w górę - zatrudnienie Polaka jest droższe niż zatrudnienie Ukraińca - co spowoduje, że również ceny najmu czy kupna mieszkań wzrosną, a nie spadną. To jest właśnie ta ich "merytoryka" i "fakty, a nie logika".
Jeśli natomiast zapyta się przeciętnego polityka Konfederacji o jego pomysł na edukację czy służbę zdrowia, to w zasadzie można się spodziewać odpowiedzi jak na loterii. Konrad Berkowicz powiedział, że bezpłatna służba zdrowia to "relikt po komunie" i proponuje bon zdrowotny wynoszący 4 tysiące złotych - tyle samo w przeliczeniu kosztuje w Stanach Zjednoczonych zamówienie karetki. Krzysztof Bosak jednak studzi jego zapędy i mówi, żeby NFZ zachować, i by bon zdrowotny istniał obok niego. Równie wielkie rozbieżności zachodzą w Konfederacji w temacie aborcji. Kiedy Tomasz Brzezina, dwójka konfederacji z Katowic słusznie popiera liberalizację prawa aborcyjnego, Sławomir Mentzen chce zmuszać kobiety do donoszenia ciąż z gwałtu.
To nie jest partia kompetentnych ludzi którzy sprawią, że każdego będzie stać na ogródek i organizowanie na nim grilla. Prędzej sami organizując grilla spowodują pożar i spalą swój dom.