05/06/2026
Tradycyjnie, jak co piątek, zapraszamy na Wędrownik po powiecie wrocławskim 🧐🚶♀️🚶🚶♂️🔍
Czego się Jaś uczył? (pierwsze lata powojenne)
Wszyscy byliśmy kiedyś dziećmi i… uczniami. Powspominajmy więc, jak wyglądały wiejskie szkoły w podwrocławskich miejscowościach zaraz po wojnie, w latach 50. i w kolejnych dziesięcioleciach. Zacznę od czasów, gdy polskie szkoły dopiero próbowały raczkować, a opowieść ta będzie zapewne niektórym przypominać bajki z mchu i paproci.
Pisać gwoździem
Nie wszędzie rok szkolny 1945/46 rozpoczął się z początkiem września 1945 roku. Mniejsze miejscowości borykały się z brakiem kadry nauczycielskiej, pomieszczeń do prowadzenia lekcji, ławek, książek w języku polskim, papieru i przyborów do pisania. Radzono sobie w różny sposób, na przykład Józek Dłubacz, zdolny sześciolatek, wprawił w zdumienie kierownika szkoły w Piotrówku, gdy „usiłował pisać gwoździem maczanym w atramencie” (1).
W Świątnikach (gmina Sobótka) pierwszy dzień szkolny przypadł dopiero na luty 1946 roku, lekcje odbywały się w starym, wiekowym (pochodził z 1826 roku) budynku przedwojennej szkoły, ale już po dwóch miesiącach placówkę zamknięto z powodu „braku sił fachowych” (2). Dopiero gdy zaadaptowano tutejszy pałac na potrzeby oświatowe, salony zamieniono na pięć klas, uruchomiono piece kaflowe, doprowadzono prąd ponownie otwarto szkołę, do której uczęszczały dzieci z kilku pobliskich wiosek. Czasami kilkukilometrową drogę nawet siedmioletnie maluchy pokonywały pieszo, często brodząc po kolana w błocie. W Chrząstawie Wielkiej w pierwszych pięciu latach działania szkoły zanotowano, że tylko jeden uczeń miał rower, którym dojeżdżał na lekcje.
W wielu szkołach nie było podziału na oddziały klasowe, bo na sześć klas pracowało często tylko dwóch lub trzech nauczycieli. Wykształcenie kadry pozostawiało wiele do życzenia, w Ratowicach na początku uczyły „trzy nastoletnie dziewczyny, które były po kursie przygotowującym do nauczania w szkole”**. Rolę nie do przecenienia w szkole pełnił woźny. Z ręcznym dzwonkiem wydzwaniał początek zajęć i koniec lekcji, pilnował porządku i czystości, a także doprowadzał niesfornych uczniów do klasy.
I król tam piechotą chodził
W większości wiejskich szkół sanitariaty znajdowały się na zewnątrz, fakt ten był uciążliwy szczególnie w zimie, gdy w samym sweterku wybiegano na przerwie podczas mrozu do zazwyczaj drewnianego (i oczywiście nieogrzewanego) wychodka. Jaki luksus stanowiły toalety, można się przekonać, gdy czytamy ironiczny tekst piosenki ułożonej przez uczniów klasy VIII w szkole w Kamieńcu Wrocławskim, po tym jak przy budynku szkolnym pojawił się „węzeł sanitarny”:
„Węzeł to najpiękniejsze miejsce w szkole,
Węzeł najcudowniejszy ucznia skarb (…)
Węźle (…)
Kiedy ze szkołą się rozstanę,
To przede wszystkim za tobą będę ronić łzy(3).
Urodziny Stalina
Jeszcze we wrześniu 1948 zaczynano rok szkolny zazwyczaj mszą świętą, a lekcje rozpoczynano od modlitwy. Jednak już na początku lat 50. w Kamieńcu Wrocławskim, jak dowiadujemy się z kroniki szkolnej, wprowadzono poranne apele. W zależności od pory roku uczniowie gromadzili się na korytarzu lub na szkolnym dziedzińcu. Apele tak zostały opisane w szkolnej kronice: „Zastępowi zdają raport opiekunowi ZHP, następnie jest przywitanie: »dzień dobry dziewczynki i chłopcy«. (…) Apele, tzw. komunikaty z wydarzeń w szkole, gromadzie, w kraju lub dotyczące polityki międzynarodowej, uczniowie wygłaszają sami. Apel kończy się pieśnią i dzieci rozchodzą się do klas” (4)
Oczywiście odbywały się też apele okolicznościowe. W kronikach szkolnych przeczytać możemy, że październik był „miesiącem Pogłębiania Przyjaźni Polsko-Radzieckiej”, w listopadzie świętowano rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej, w grudniu obchodzono urodziny Stalina (w 1949 roku szczególnie uroczyście, bo „nauczyciel ludzkości” kończył 70 lat), w lutym pojawiały się gazetki ścienne o rocznicy powstania Armii Czerwonej. Nawet zjazdy KC PZPR stanowiły ważny powód do świętowania. W Świątnikach na cześć II zjazdu partii uczniowie wystawili mocno zaangażowaną sztukę pt. „Gospodarz to ja”.
Repetować, czyli powtarzać klasę
Zdecydowana większość rodziców dzieci uczących się w wiejskich miejscowościach zajmowała się uprawą roli i hodowlą bydła. W Chrząstawie Wielkiej na 129 uczniów tylko opiekunowie dziewiętnaściorga z nich podali inne zawody niż rolnik. W dokumentach szkolnych w rubryce „zawód rodziców” zanotowano, m.in.: woźny szkolny, listonosz, gajowy, piekarz, leśniczy, wyrobnica, krawiec czy maszynista elektrowni wodnej. Z powodu prac w polu i obowiązków domowych oraz doraźnego zarobku, na przykład sprzedaży jagód, grzybów lub owoców, absencja uczniów w szkole była duża. Gdy nieobecności w szkole powtarzały się nagminnie, wysyłano rodzicom tak zwane „wykazy karne”, ale rzadko je egzekwowano. Skutkiem opuszczania lekcji były słabe wyniki w nauce i powtarzanie klasy. Kiblowało lub repetowało, jak popularnie mówiono, często od 10 do 20% wszystkich uczniów w szkole. Rzadko po sześciu klasach kontynuowano naukę. Jak mawiali uczniowie w Świątnikach, po skończeniu podstawówki uczęszczano do WSPB, czyli Wyższej Szkoły Pasienia Bydła.
Czego się Jaś nie nauczył
Jeszcze w latach 40. XX wieku w wielu szkołach wieczorami zaczęli pojawiać się dorośli. Przychodzili na kursy czytania i pisania. Władze rozpoczęły bowiem szeroko reklamowaną propagandowo akcję walki z analfabetyzmem. Zaplanowano, że wszyscy biorący udział w kursach opanują sztukę czytania do 22 lipca 1951 roku (oczywiście data nie była przypadkowa, to rocznica ogłoszenia manifestu PKWN). W gminach Gniechowice i Żórawina zarejestrowano 438 analfabetów. Nie u wszystkich dorosłych obowiązek nauki wzbudził entuzjazm i zapał, dlatego władze szkolne apelowały, by „wytypować opornych analfabetów w powiązaniu z walką klasową”, wróg ludu mógł czaić się wśród niepiśmiennych. W ciężkich latach powojennych nie dziwi więc fakt, że gdy tylko zaczynały się prace polowe, liczba kursantów na zajęciach drastycznie spadała, ale akcja zakończyła się sukcesem! (5)
(1) „Moje Tomice. Wspomnienia Jana Dłubacza (od Kazka)”, Tomice 2023
(2) „Szkoła Podstawowa w Świątnikach. 60 lat historii”, Świątniki-Sobótka, 2006
(3) „Przenikanie. Sto historii na stulecie we wspomnieniach mieszkańców i miłośników gmin: Czernica, Siechnice, Długołęka 1918-2021”, pod red. Haliny Trojanowskiej, Czernica 2021
(4) j.w.
(5) „Kobierzyce. Przewodnik po gminie”, Marta Miniewicz, Dorota Waligóra, Marcin Wolny, Kobierzyce 2005
Tekst: Marta Miniewicz TUiTAM
Urząd Gminy Czernica TuKobierzyce Gmina Mietków Gmina Sobótka Gmina Żórawina