18/07/2026
𝗞𝗮𝗺𝗶𝗲𝗻𝗻𝗲 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝗱𝗲𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶. 𝗣𝗼𝗺𝗻𝗶𝗸 𝗶 𝘁𝗮𝗯𝗹𝗶𝗰𝗲 𝗽𝗮𝗺𝗶𝗲̨𝗰𝗶 𝘄 𝗞𝗼𝘁𝗼𝘄𝗲𝗷 𝗪𝗼𝗹𝗶 𝗼𝗽𝗼𝘄𝗶𝗮𝗱𝗮𝗷𝗮̨ 𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷𝗲 𝗽𝗶𝗲̨𝗰𝗶𝘂 𝗽𝗼𝗸𝗼𝗹𝗲𝗻́ 𝘄𝗮𝗹𝗸𝗶 𝗼 𝗣𝗼𝗹𝘀𝗸𝗲̨.
Na placu przed kościołem w Kotowej Woli znajduje się miejsce, obok którego nie sposób przejść obojętnie. To pomnik generała Władysława Sikorskiego oraz dwie tablice pamiątkowe, które przypominają o ludziach, dla których słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie były jedynie hasłem, lecz życiowym zobowiązaniem.
To miejsce jest wyjątkową lekcją historii. Łączy ponad 150 lat polskich zmagań o wolność, od Insurekcji Kościuszkowskiej, przez kolejne powstania narodowe, aż po dramat II wojny światowej i działalność polskiego podziemia. Jest także świadectwem niezwykłej historii rodu Horodyńskich, którego przedstawiciele przez pięć pokoleń stawali do walki o niepodległość Polski.
Na pierwszej tablicy widnieją słowa Władysława Ludwika Anczyca:
„Hej strzelcy wraz, nad nami Orzeł Biały, a przeciw nam śmiertelny stoi wróg.”
To fragment pieśni, która przez pokolenia dodawała Polakom odwagi w walce o wolność.
Na tablicy zapisano niezwykle poruszający tekst:
„W hołdzie pięciu pokoleń walecznych rodaków z rodu Horodyńskich, obrońców swobód ojczystych poległych, uwięzionych i zamordowanych przez zaborców biorących udział w:
Insurekcji Kościuszkowskiej 1794 r.
Powstaniu Listopadowym 1830 r.
Wyprawie płk.Józefa Zaliwskiego 19 marca 1833 r.
Powstaniu Styczniowym 1863 r.
Uczestnikom I i II wojny światowej oraz Powstania Warszawskiego.”
Ród Horodyńskich od wieków związany był z ziemią sandomierską i rozwadowską. W XIX i na początku XX wieku należeli do właścicieli majątków m.in. w Zbydniowie i okolicach dzisiejszej gminy Zaleszany.
To właśnie ta rodzina stała się symbolem polskiej szlachty, która nie ograniczała patriotyzmu do słów. Każde pokolenie dawało Ojczyźnie swoich żołnierzy.
Druga tablica ma zupełnie inny charakter.
Nie opowiada historii wielkich bitew. Opowiada historię konkretnych ludzi.
Są to mieszkańcy Kotowej Woli, którzy nie wrócili do swoich rodzin.
Upamiętniono na niej:
Mieczysława Dzierżka, zamordowanego przez NKWD w Charkowie.
Jana Łukasiewicza, który zmarł od odniesionych ran podczas wyzwalania Bredy w Holandii.
Władysława Chwieję, poległego nad Łabą.
Stanisława Główkę, zaginął bez wieści nad Nysą.
Jana Rybaka, Jana Głowalę, Bronisława Paterka - żołnierzy polskiego podziemia rozstrzelanych 27 czerwca 1943 roku podczas pacyfikacji Kotowej Woli.
Całości dopełnia pomnik generała Władysława Sikorskiego - Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych i premiera Rządu RP na uchodźstwie.
Jest on symbolem walki o wolną Polskę podczas II wojny światowej.
Plac przed kościołem w Kotowej Woli nie jest jedynie miejscem pamięci.To otwarta lekcja historii, która prowadzi odwiedzających przez ponad półtora wieku polskich dziejów. Od kosynierów Tadeusza Kościuszki, przez powstańców listopadowych i styczniowych, uczestników wyprawy Zaliwskiego, żołnierzy walczących na frontach obu wojen światowych, powstańców warszawskich, aż po mieszkańców niewielkiej podkarpackiej miejscowości, którzy zapłacili życiem za wierność Polsce.
Każde nazwisko wyryte w kamieniu przypomina, że za wolność, którą dziś uważamy za coś naturalnego, wcześniejsze pokolenia płaciły najwyższą cenę. Wielu z nich nie doczekało niepodległej Ojczyzny, ale pozostawili po sobie dziedzictwo odwagi, honoru i odpowiedzialności za wspólnotę.
W czasach, gdy historia coraz częściej sprowadzana jest do dat i podręcznikowych definicji, takie miejsca jak Kotowa Wola przypominają, że za każdym wydarzeniem stoją prawdziwi ludzie: ojcowie, synowie, bracia i sąsiedzi. Ich losy splatają się w jedną opowieść o Polsce, która przetrwała dzięki pokoleniom gotowym poświęcić wszystko dla jej wolności.
To właśnie dlatego pomnik generała Sikorskiego i obie tablice pamięci zasługują nie tylko na chwilę zadumy, ale również na troskę kolejnych pokoleń. Są cichymi strażnikami pamięci i przypomnieniem, że patriotyzm rodzi się z pamięci o tych, którzy przed nami budowali wolną Rzeczpospolitą swoim wysiłkiem, cierpieniem i ofiarą życia.