18/07/2026
Drogi to nie luksus. To jedna z najbardziej podstawowych potrzeb mieszkańców.
Inwestycje w infrastrukturę drogową od lat należą do tych, na które mieszkańcy czekają najbardziej – szczególnie tam, gdzie do domów nadal nie prowadzi asfaltowa nawierzchnia.
Dlatego zaskakuje, że w Raporcie o Stanie Gmina Łubianka - Słoneczna Gmina za 2025 rok w części dotyczącej infrastruktury drogowej, próżno było szukać informacji o tym, ile kilometrów dróg w naszej Gminie posiada nawierzchnię asfaltową lub brukowaną. To przecież jeden z podstawowych wskaźników pokazujących rozwój infrastruktury.
Dopiero podczas sesji Rady Gminy, odpowiadając na moje pytanie, Dagna Całbecka - Wójt Gminy Łubianka poinformowała, że z 176 km dróg gminnych, nawierzchnię asfaltową lub brukowaną posiada 75,9 km.
Co mówią liczby? Porównując rok 2023 z 2025, długość takich dróg wzrosła o zaledwie około 0,9 km.
To wynik trudny do uznania za realizację jednego z kluczowych punktów programu wyborczego KWW Dagny Całbeckiej Wspólnie Lepiej, w którym zapowiedziano, że:
„przyśpieszony zostanie program budowy dróg osiedlowych i dojazdowych”.
Dla porównania – pod koniec poprzedniej kadencji w jednym roku oddano do użytku 26 przebudowanych odcinków ulic o łącznej długości około 11 km. Natomiast od początku obecnej kadencji przebudowano dotychczas pięć ulic:
ul. Wrzosową i Samorządową w Łubiance,
ul. Wodną i Mostową w Pigży,
ul. Barwną w Warszewicach.
To bardzo skromny dorobek.
Nie powinno to w sumie dziwić, skoro w 2024 roku Gmina Łubianka była jedyną spośród dziewięciu gmin Powiat Toruński, która nie złożyła wniosku o dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg do Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Wszystkie pozostałe samorządy podjęły próbę pozyskania środków zewnętrznych.
Efekty widać również u naszych sąsiadów. W analogicznym okresie:
Gmina Łysomice przebudowała ponad 6 km dróg,
Gmina Zławieś Wielka ponad 18 km.
W Łubiance mówimy o wielokrotnie mniejszym postępie.
Na szczególną uwagę zasługuje również zapis programu pod przewodnictwem Pani Dagny Całbeckiej, dotyczący projektowania przebudowy niektórych dróg w którym ujęto ulice o nieuregulowanych kwestiach własnościowych. Rodzi to naturalne pytania o kolejność działań. Zasadne wydaje się bowiem najpierw uporządkowanie spraw własności gruntów i zapewnienie możliwości dysponowania nimi na cele budowlane, a dopiero później zlecanie kosztownego projektowania inwestycji. Tak postępuje odpowiedzialny gospodarz.
Jak niedawno powiedział wiceprzewodniczący Rady Gminy Bolesław Szczechowski – nasza Gmina nie rozwija się w tempie Pendolino, lecz raczej ciuchci. Patrząc na tempo rozwoju infrastruktury drogowej i nie tylko, tej kadencji Rady Gminy, trudno nie odnieść wrażenia, że nawet to porównanie jest dziś wyjątkowo optymistyczne.
Mieszkańcy oczekują nie obietnic, lecz konkretnych efektów. Drogi nie powstają od samych deklaracji – potrzebne są projekty mądrze i we właściwej kolejności przygotowane, skuteczne pozyskiwanie środków zewnętrznych i konsekwentna realizacja inwestycji. Z tym wszystkim jesteśmy na bakier. Przypomnieć wystarczy pozyskanie niecałych 9 mln zł z zaplanowanych 24 mln złotych dotacji w ubiegłym roku. Powiedzieć, że marny to wynik, to jakby nic nie powiedzieć.
Na koniec warto zadać sobie jedno zasadnicze pytanie – skąd w najbliższych latach mają znaleźć się pieniądze na budowę kolejnych dróg oraz realizację innych potrzebnych i oczekiwanych przez mieszkańców przedsięwzięć, skoro możliwości finansowe Gminy są coraz bardziej ograniczane przez rosnące wydatki bieżące?
Od początku obecnej kadencji obserwujemy systematyczny wzrost kosztów funkcjonowania Urzędu z 18 mln zł do 30,6 mln złotych rocznie! Wyrzucamy pieniądze w błoto, skoro np. ponad 200 tys. zł rocznie przeznaczane jest na dwa etaty związane z promocją Gminy, a nie mamy około 50 tysięcy złotych na odbiór spod posesji odpadów wielkogabarytowych.
Jednocześnie bardzo wysokie wynagrodzenia otrzymują osoby zajmujące najwyższe stanowiska w Urzędzie Gminy – wójt Dagna Całbecka, jej zastępca Sebastian Chojnacki, skarbnik Magdalena Syrocka, sekretarz Bartosz Lewandowski oraz część kierowników, których miesięczne wynagrodzenia sięgają od 15 tysięcy złotych, a nawet około dwudziestu tysięcy złotych. Do tego doszły podwyższone o nawet 30% diety radnych oraz coraz większe wydatki na organizację wydarzeń i imprez gminnych, które w wielu przypadkach kosztują wielokrotnie więcej niż w poprzednich latach. To szczególnie bulwersuje, chociażby patrząc przez pryzmat złych finansów Gminy. Przecież władze Gminy to doskonale wiedzą, a pomimo tego nie przeszkadza im przyznawać sobie kolejne bardzo wysokie podwyżki ,sięgające nawet przeszło 50% w przeciągu dwóch lat. Z pewnością będą kolejne, podobnie jak i następny kredyt na ponad 4 mln zł.
Jednocześnie zadłużenie Gminy systematycznie rośnie. Zaciągamy co i rusz wielomilionowe kredyty na bardzo niekorzystnych dla Gminy warunkach, aby Regionalna Izba Obrachunkowa nie odrzuciła nam sprawozdania z wykonania budżetu, a które spłacać będą następcy Pani Całbeckiej, a przede wszystkim my-mieszkańcy, kosztem niezrealizowanych inwestycji. Kolejne wielomilionowe zobowiązania zaciągane są na warunkach generujących wysokie koszty obsługi długu. Oznacza to mniej środków na inwestycje, które są mieszkańcom rzeczywiście potrzebne – nowe drogi, chodniki, infrastrukturę wodno-kanalizacyjną czy transport publiczny.
Budżet każdej gminy opiera się na prostej zasadzie: każda złotówka wydana na administrację, promocję czy bieżącą konsumpcję jest złotówką, której może zabraknąć na inwestycje. Dlatego priorytetem powinno być racjonalne gospodarowanie publicznymi pieniędzmi i kierowanie ich tam, gdzie przynoszą trwałe korzyści dla mieszkańców.
Bez zmiany tych priorytetów trudno oczekiwać, że tempo budowy nowych dróg znacząco przyspieszy. To mieszkańcy zapłacą najwyższą cenę za decyzje podejmowane dziś – nie tylko w postaci wyższego zadłużenia Gminy, ale również poprzez kolejne lata oczekiwania na inwestycje, które od dawna powinny być zrealizowane.