11/07/2026
Nie wiem co sądzić o powrocie Kapitana Bomby. Czasem pozostawnie dzieła niedkończonym jest dla niego artystycznie najlepszym zakończeniem. Pozostawienie go w sferze niezrealizownych możliwości oraz towarzyszące temu okoliczności może być częścią sztuki w samym sobie. Czyż zakończenie Bomby w postaci straty praw do niego przez sprzedanie ich za 50zł, nie było najbardziej oddającym ducha serialu końcem? Czy warto naruszać spowitą już w mroku dziejów legendę odkrywając ją ciekawskim światłem reflektorów?
Ileż to zespołów byłoby znacznie lepszymi gdyby rozjebały się w szczycie swojej chwały zamiast dożyć odcinania kuponów i wydawania kolejnych średnich płyt, które nie są nikomu potrzebne?
/TGTF