24/05/2026
Była niedziela, 17 maja 1772 roku, gdy w Zręcinie zdarzył się cud, którego świadkami byli konfederaci barscy tu stacjonujący.
Działo się to wszystko 254 lata temu w Zręcinie. W czasie, gdy proboszczem był ks. Suchodolski, który przekazał całą sprawę cudu wraz z dokumentami do Kurii biskupiej w Krakowie i uzyskał zgodę na uroczyste, "procesyjne wprowadzenie starego, zbrukanego obrazu Pana Jezusa Ukrzyżowanego do Zręcińskiego kościoła", który umieścił w głównym ołtarzu.
W starym kościele czczony – wierni na kolanach obchodzili ołtarz, a o obraz ocierano różne przedmioty wierząc w jego cudowną moc. W obecnym kościele umieszczony w bocznym ołtarzu. Zatopiona w półmroku bocznej, Zręcińskiej nawy, umęczona twarz Chrystusa spogląda na nas już prawie przez 255 lat.
Jeszcze w ubiegłym stuleciu ofiarowywano mu wota. Niektórzy ze Zręcińskich parafian wierzą, że adorując Krzyż w Cudownym Wizerunku Jezusa Ukrzyżowanego otrzymali łaski zdrowia, potomstwa czy spełnienia wielu innych próśb.
Dzisiaj wierni jakby mniej niż kiedyś oddają Mu cześć, lub w swojej skrytości nie chcą okazywać tego poprzez wota, a On sam stał się jakby bardzo mocnym fundamentem wiary w Miłosierdzie Boże, które od niedawna (1999r.) przy tym właśnie, Zręcińskim ołtarzu czczą i adorują Zręcińscy parafianie i nie tylko.
Konfederaci pozostawili na piśmie złożone świadectwo o tym co widzieli na własne oczy przez kilka dni.
„My niżej na podpisie wyrażeni przysięgamy na rany Zbawiciela, i to sprawiedliwie pod sumieniem i wiarą zeznajemy iż mając popas z komendą naszą całą pułku W. Imci Pana Rudnickiego pułk ziemi przemyskiej, widzieliśmy wyobrażenie Pana Jezusa kobylańskiego na płótnie odmalowanego, któren to obraz już stary, zbrukany, na ścianie był przybity w Zręcinie we dworze, na folwarku, dnia siedemnastego maja w roku 1772. Krwawym potem pocił się zacząwszy od twarzy aż i na piersiach krople krwawe wystąpiły, nareszte całe wyobrażenie w krwawych bardzo gęstych kroplach stanęło. Co jako naszemi własnemi oczami widzieliśmy, na to się dla lepszej wiary rękami naszemi własnymi podpisujemy.
Kaniewski Rotmistrz ziemi Przemyskiej
Ja, będąc przytomny tego cudu Pana Boga, nie tylkom widział na twarzy i na całym obrazie, ale i rany Pana Jezusa z boku krople jedna po drugiej występujące i bardzo częste.
Maciej Radomski towarzysz, J.M. Kobierki, Kacper Dembicki, Tadeusz Paszkowski. Jako nie umiejący pisać kładę znak krzyża św. +Teodor Kałkowski towarzysz, +Szymon Gorski towarzysz, +Piotr Wierciński towarzysz, +Stanisław Polański szeregowy, +Franciszek Kamiński szeregowy, +Grzegorz Czwaliński szeregowy, +Piotr Kłodnicki szeregowy, +Jędrzej Śliwiński luzak, Radkrowski towarzysz, Józef Gajewicz towarzysz, Antoni Rogowski.
Jako od wielu słyszałem innych, których tu ze mną przytomnych nie ma i sam na oczy moje widziałem trzeciego dnia znaki na tymże obrazie podpisem ręki mojej stwierdzam dnia 31 maja 1772 w Zręcinie
Rudnicki Pułkownik.
Jurament ci wszyscy wykonali
Ja ksiądz Franciszek Podlewski,
Przy prezencji W. Imci pana Rudnickiego, Pułkownika ziemi przemyskiej, kapelan tejże dywizyi daję świadectwo, jako przysięgali na to wszystko wyżej podpisani we dworze zręckim i samem tejże słuchał przysięgi, co i sam przez kilka dni nieustannie od nich słyszałem.
Z wielką, za tem radością mi poświadczającym o tem wszystkim sub fide et conscientia sacerdotali, zeznaję. Idem qui supra. Inszych zaś wielu nie dostawało i nie było na tenczas, bo z inszą poszli komendą,
Którzy toż samo widzieli i gotowi duszą i ciałem poprzysiąc po tysiąckroć razy, bo byli aktualnymi spektatorami”.
Zwróćmy uwagę na daty. Przypadek, zbieg okoliczności czy prorocza prawda zwiastująca dziesięciolecia niewoli?
17 maja żołnierze są świadkiem cudu, natomiast 17 czerwca tegoż roku, a więc po miesiącu czasu, do Zręcina po raz pierwszy wkraczają wojska austriackie i pozostają tu przez 146 lat.
Pierwszy rozbiór Polski stał się faktem.
Zwrócę jeszcze uwagę na daty, na 17 dzień kolejnych trzech miesięcy, które może są przypadkowe, a może nie:
17 kwietnia 1772 roku – Wielki Piątek
17 maja 1772 roku - Niedziela, dzień cudu.
17 czerwca 1772 roku - obce wojska wkraczają do Zręcina i pozostają tu przez 146 lat - rozpoczyna się I rozbiór Polski.
Opis pozostawiony przez świadków świadczy o tym, że nie mógł np. ktoś tego obrazu wcześniej skropić krwią czy czymś podobnym, bo świadkowie mówią, że na ich oczach stopniowo pocenie narastało, ale nie moją rolą jest wyjaśnianie, tego wydarzenia.
Jedno jest pewne o Zręcinie zrobiło się głośno, w samym Krakowie (wtedy parafia Zręcińska tam należała), ale wieść ta dotarła również do samej Jasnej Góry, która wtedy była broniona przez konfederatów przed Rosjanami (1770-1772).
Sam cud, przez władze kościelne nie został jednak uznany, ale pozwolono by obraz ten został uroczyście wniesiony do kościoła i tam czczony.
W książce o Zręcinie z kolegami Mietkiem Markiewiczem i Wojtkiem Żurkiewiczem wskazaliśmy miejsce cudu przy ulicy Konopnickiej (taki był wtedy przekaz). Niestety, po opublikowaniu parę lat temu mapy Zręcina z 1779-1783 roku, do której wcześniej nie było dostępu trzeba zweryfikować ten przekaz.
Okazało się, że wydarzenie to musiało mieć miejsce przy ulicy Łukasiewicza. Dwór i zabudowania folwarczne były po prawej stronie tej ulicy jadąc w kierunku Krosna, czyli po przeciwnej, gdzie obecnie znajdują się budynki dużo późniejszego Zręcińskiego folwarku. Teraz są tam tylko działki prywatne. Trudno byłoby naznaczyć to miejsce krzyżem przydrożnym z opisem - tak by miejsce to było ogólnie dostępne dla wszystkich skoro właściciele działek do dzisiaj sami tego nie zrobili, a i kolejni proboszczowie nie zadbali o to by przynajmniej raz w roku 17 maja sprawować Eucharystię przy ołtarzu gdzie jest ten obraz wystawiony.
Jurek Szczur